(fot. PAP)

Solidarność apeluje do KSSE o interwencje ws. łamania prawa

Śląsko-dąbrowska Solidarność zaapelowała do władz Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (KSSE) o interwencje w tych działających na jej terenie firmach, gdzie nagminnie łamane są prawa pracownicze i związkowe, a wyroki sądów – lekceważone.

„W naszej ocenie odpowiedzialność za takie praktyki spada zarówno na zarządy poszczególnych firm działających w KSSE, jak i na władze strefy. Dlatego też domagamy się natychmiastowej interwencji” – napisał w liście do prezesa KSSE Piotra Wojaczka szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarność” Dominik Kolorz.

Jego zdaniem brak reakcji władz strefy będzie oznaczać świadome tolerowanie łamania prawa w firmach działających w KSSE. „To z kolei zmusi nas do podjęcia zdecydowanych działań protestacyjnych” – napisali związkowcy.

Prezes KSSE Piotr Wojaczek uznał za naganne przykłady łamania prawa, zastrzegając, że stwierdzenie takich naruszeń jest wyłączną domeną sądów, a nie oceny zainteresowanych stron.

„Jestem po stronie związkowców wszędzie tam, gdzie prawo zostało złamane, i będę im sekundował w staraniach o respektowanie przepisów. Trzeba jednak pamiętać, że prawo nie daje zarządowi KSSE wpływu na poszczególne firmy. Jedyne parametry, jakie możemy kontrolować, to zgodność poniesionych nakładów inwestycyjnych oraz poziomu zatrudnienia z wydanym pozwoleniem na działalność w strefie” – powiedział prezes KSSE.

Przedstawiciele „Solidarności” przypominają, że zasadniczym celem utworzenia KSSE było stworzenie nowych miejsc pracy w regionie, co zakończyło się sukcesem. Wskazują jednak, że nie zwalnia to pracodawców z przestrzegania praw pracowniczych.

„Niestety część zagranicznych inwestorów traktuje swoje zakłady jak maszynki do robienia pieniędzy, a zasady w nich panujące bardziej przypominają XIX-wieczny kapitalizm niż współczesne, europejskie standardy traktowania pracowników” – napisał szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” do prezesa strefy.

Wojaczek zapewnił, że odpowie na list związkowców, gdy tylko go otrzyma. Przypomniał, że przedstawiciele KSSE wielokrotnie brali udział w mediacjach w poszczególnych firmach, gdzie stosunki między związkami zawodowymi a zarządami były napięte. Prezes KSSE zadeklarował taką gotowość również w przyszłości.

„Robimy to w poczuciu konieczności poszukiwania kompromisów oraz rozwiązań służących zachowaniu spokoju, który jest niezbędny w prowadzeniu biznesu. Zależy nam też na utrzymaniu dobrej opinii o śląskich zakładach i rynku pracy” – powiedział Wojaczek.

 Wskazał, że w kilkunastoletniej historii katowickiej SSE przykładów złych praktyk było bardzo niewiele w skali ponad 200 działających tu firm i ok. 50 tys. zatrudnionych pracowników.

Podczas wtorkowej konferencji prasowej w Katowicach związkowcy z Solidarności przedstawili przykłady, świadczące – ich zdaniem – o łamaniu prawa w trzech firmach: BMZ Poland w Gliwicach oraz Aweco Polska Appliance i Nexteer Automotive Poland w Tychach.

Mówili m.in. o zwalnianiu liderów związkowych, szykanowaniu pracowników za zapisywanie się do związków oraz niezatrudnianiu pracowników, prawomocnie przywróconych do pracy decyzjami sądów. W ubiegłym tygodniu jeden z menedżerów uderzył działacza związkowego, który – wraz z komornikiem – towarzyszył kobiecie w powrocie do pracy.

Incydent wyjaśniają policja i prokuratura. „Specjalna strefa ekonomiczna nie może być dla pracowników dżunglą, gdzie polskie prawo nie obowiązuje” – skomentował Kolorz, który domaga się reakcji prezesa KSSE. Jego zdaniem wielu zagranicznych inwestorów ma za nic normy polskiego prawa, podczas gdy w swoich krajach nigdy nie pozwoliliby sobie na naruszanie przepisów.

„To sytuacja, której dłużej tolerować nie będziemy; w nieskończoność nie będziemy nadstawiać drugiego policzka. Być może trzeba kierować starą zasadą +oko za oko, ząb za ząb+. Na pewno będziemy nasilać nasze protesty i używać wszelkich środków, żeby bronić pracowników” – podsumował szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”.

PAP

drukuj