fot. twitter.com

SN rozpatrzył 206 protestów wyborczych. Siedem zasadnych, ale bez wpływu na wynik wyborczy

Sąd Najwyższy rozpoznał do tej pory 206 protestów wyborczych. Siedem uznał za zasadne, ale bez wpływu na wynik wyborów.

Protest wyborczy mógł dotyczyć naruszeń, które miały miejsce zarówno w czasie głosowania w I, jak i w II turze wyborów prezydenckich. Prawo wniesienia protestu przysługiwało przewodniczącemu komisji wyborczej, pełnomocnikowi wyborczemu oraz wyborcy. Do Sądu Najwyższego trafiło łącznie 5,8 tys. protestów wyborczych.

W pierwszej kolejności Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu  rozpatruje protesty tzw. indywidualne. Później zajmie się tymi protestami, w których zarzuty są tożsame i powtarzają się. Do wczorajszego popołudnia SN rozpatrzył 206 protestów. Siedem uznał za zasadne, lecz bez wpływu na wynik wyborów, w przypadku 15 protestów zarzuty zostały uznane za niezasadne, a pozostałe 184 protesty Sąd pozostawił bez dalszego biegu.

Za zasadny uznano m.in. protest, w którym wyborca wskazał, że podczas głosowania w II turze – mimo dopisania się do spisu wyborców w innej miejscowości – w miejscu zamieszkania nadal widniał na liście wyborców. W innym przypadku wyborca przekazywał, że był świadkiem, jak komisja wydała kartę do głosowania osobie bez okazania dokumentu pozwalającego stwierdzić jej tożsamość.

Pierwsze protesty wyborcze sąd rozpoznał w zeszłym tygodniu. Wówczas informowano o trzech protestach spośród uznanych za zasadne, lecz niemających wpływu na wynik wyborów. Dotyczyły one pojedynczych wyborców, którzy w I turze wyborów głosowali za granicą, zaś w II turze chcieli głosować w kraju.

TV Trwam News

drukuj