(fot.PAP)

Sikorski szasta dolarami

Czterdzieści tysięcy dolarów – tyle MSZ wyda na renowację kamiennego mauzoleum wietnamskiego króla. Tymczasem na Kresach niszczeją polskie cmentarze, dwory i kościoły

Renowacja będzie możliwa dzięki Ambasadzie RP w Hanoi i polskim konserwatorom dzieł sztuki. Polacy przygotują do jej przeprowadzenia wietnamskich specjalistów w ramach cyklu szkoleń. Będą one przeprowadzane w okresie od sierpnia do listopada br. To już czwarty polsko-wietnamski projekt skupiony na konserwacji zabytków i sfinansowany ze środków Polskiej Pomocy w ramach programu tzw. małych grantów. Wkład finansowy strony polskiej ma wynieść prawie 40 tys. USD, a cały projekt ma się zakończyć w grudniu br. Pomoc finansowa została ustalona w ramach polsko-wietnamskiej umowy podpisanej przez ambasadora w Hanoi Romana Iwaszkiewicza i dyrektora Centrum Konserwacji Zabytków w Hue Phan Thanh Hai.

Jak czytamy na stronie internetowej resortu spraw zagranicznych, grobowiec cesarza Tu Duca z XIX wieku znajduje się na terenie królewskiego kompleksu w mieście Hue, wpisanego na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Cesarz Tu Duc był najdłużej panującym z wietnamskiej dynastii Nguyen – rządził od 1848 do 1883 roku. Budowa grobowca rozpoczęła się już za jego życia i była tak kosztowna, że w 1866 r. wybuchł z tego powodu otwarty bunt przeciwko władcy. Cesarz ostatecznie nie został w nim pochowany, a dokładne miejsce jego spoczynku nie jest znane. Dla zachowania tajemnicy kilkuset robotników zaangażowanych w budowę właściwego grobowca Tu Duca zostało zgładzonych.

Dziedzictwo nieszczeje

Szkoda tylko, że MSZ nie jest tak hojne choćby w przypadku renowacji polskich nekropolii poza granicami Polski, zwłaszcza na Wschodzie. „Nasz Dziennik” zadał pytanie w tej sprawie resortowi, czekamy na odpowiedź.

Ogromne zabytkowe cmentarze, np. w Kołomyi na Ukrainie, są zaniedbane, często przeznaczone do likwidacji. Ocalały tylko dzięki wsparciu rodaków z Macierzy, przede wszystkim finansowym. Ale nie tylko. W porządkowanie polskich nekropolii angażuje się każdego roku grupa kilkuset wolontariuszy, którzy wyjeżdżają do wybranych miejscowości na Wschodzie. Najczęściej cmentarze są całkowicie zarośnięte krzewami i drzewami, a nagrobki są zniszczone.

– Finansowanie przez MSZ wietnamskiego grobowca odbieram w kategoriach jakiegoś czarnego humoru. W kontekście zaniedbywania od lat polskich nekropolii, a ostatnio ogromnych cięć środków na pomoc Polakom zamieszkałym na Wschodzie, wydanie tak gigantycznej kwoty na sprawy niezwiązane z polskością nazwałbym po prostu niegospodarnością – komentuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Jan Dziedziczak (PiS) z sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą. Poseł przypomina, że resort spraw zagranicznych obniżył poziom finansowania Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, jednej z prężniej działających organizacji wspierających Polaków żyjących na Kresach. A to oznacza likwidację wielu środowisk polskich na Wschodzie. – Dlatego w tej sytuacji dotowanie przez MSZ remontów jakichś pomników wietnamskich jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe – kwituje Dziedziczak.

Deficyt na Monte Cassino

Nie sposób też nie zapytać w tym kontekście o polskie cmentarze na Zachodzie. Pieczę nad nimi sprawuje Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Jak czytamy na stronie internetowej Rady, są problemy związane z finansowaniem prac konserwatorskich cmentarza wojennego na Monte Cassino. Działania zostały podzielone na dwa etapy. Pierwszy etap prac został zakończony w maju 2009 roku. Dotyczył on m.in. kompleksowej renowacji godła RP, centralnego placu cmentarza wraz z wizerunkiem Krzyża Virtuti Militari, wykonania dodatkowych odprowadzeń wody, udrożnienia istniejącej kanalizacji, renowacji oraz konserwacji płyt nagrobnych gen. Władysława Andersa, gen. Bronisława Ducha i biskupa polowego WP ks. Józefa Gawliny. Dokonano również gruntownego uporządkowania nekropolii, wyczyszczono płyty nagrobne przed uroczystościami 65. rocznicy bitwy o Monte Cassino. Ale drugi etap prac, którego realizacja nastąpić miała latem 2009 r., obejmujący m.in. renowację najbardziej widocznych elementów cmentarza, takich jak płyty nagrobne i inskrypcje, nie został przeprowadzony. Bo nie ma pieniędzy.

Wniosek o przekazanie dodatkowych środków na przeprowadzenie drugiego etapu prac jest obecnie rozpatrywany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego – informuje Rada. W obliczu cięć budżetowych zapowiedzianych przez rząd nie należy jednak spodziewać się wielkiego wsparcia ze strony resortu, który planuje oszczędności w wysokości nawet 100 mln złotych.

– Chlubne będzie wspieranie zachowania cudzego dziedzictwa kulturowego, gdy polskie dziedzictwo zostanie należycie zabezpieczone i odrestaurowane, szczególnie to na Kresach, gdzie niszczeją dawne polskie kościoły, pałace i dwory. Dla Polski i polskiego rządu powinno być priorytetem wspieranie różnorodnych inicjatyw szeroko pojmowanej ochrony i rewaloryzacji dziedzictwa kulturowego Rzeczypospolitej Obojga Narodów, historycznej spuścizny Polski i jej wschodnich sąsiadów, a na te cele w ostatnich latach brakuje pieniędzy, którymi dysponuje przede wszystkim minister kultury i dziedzictwa narodowego. Dziwi zaangażowanie MSZ, szczególnie w sytuacji kryzysu finansów publicznych i nowelizacji budżetu, w odnawianie i zabezpieczanie dziedzictwa kulturowego innego państwa, gdy to dziedzictwo nie ma nic wspólnego z historią Polski i naszego Narodu – kwituje Artur Górski (PiS), członek sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą.

Anna Ambroziak

drukuj