fot. PAP

Senat poparł zawieszenie progu ostrożnościowego. Deficyt może zostać zwiększony

Senat zezwolił na zawieszenie tzw. pierwszego progu ostrożnościowego. W głosowaniu senatorowie nie zgłosili poprawek do noweli ustawy o finansach publicznych, która zawiesza próg ostrożnościowy.

Senat nie zgodził się na zmianę tytułu ustawy i nazwanie jej „ustawą o zadłużeniu przyszłych pokoleń”. Za poparciem ustawy bez poprawek zagłosowało 57 senatorów, 27 było przeciw, a 1 wstrzymał się od głosu.

Ta szokująca propozycja ustawy wynika z tego, że minister Jacek Rostowski doprowadził sytuację budżetu do ściany i teraz nie ma innego wyjścia tylko powiększyć deficyt budżetowy, a bez zawieszenia progu ostrożnościowego nie mógłby tego zrobić – mówi ekonomista i poseł Zbigniew Kuźmiuk.

– Pośpiech wskazuje na to, że sytuacja finansów publicznych jest rzeczywiście dramatyczna. Mówimy o zniesieniu pierwszego progu ostrożnościowego, a tak naprawdę z danych Eurostat wynika, że po pierwszym kwartale tego roku nasz dług publiczny – liczony metodą unijną – przekroczył drugi próg ostrożnościowy. Ten dług na koniec pierwszego kwartału wyniósł 57,3 PKB i gdyby brać pod uwagę statystykę unijną to należałoby już w tej chwili uchylać drugi próg ostrożnościowy. Konsekwencją przekroczenia drugiego progu byłby projekt budżetu na następny rok, w którym dochody musiałyby się równać wydatkom. Niezależnie od tego, co mówi i robi minister, sytuacja finansów publicznych pogarsza się z miesiąca na miesiąc i jest do prawdy dramatyczna – powiedział ekonomista.

Po tym, jak przyjęty dziś projekt wejdzie w życie przedstawiona zostanie nowelizacja tegorocznego budżetu – zapowiedziała wiceminister finansów Hanna Majszczyk. Jak wynika z deklaracji rządu, nowelizacja jest konieczna w związku z niższymi od planowanych dochodami, jakie Polska odnotowała w pierwszym półroczu br. W kasie państwa brakuje blisko 24 mld zł. Według rządu ubytek ten będzie można pokryć z oszczędności i przez zwiększenie deficytu. Deficyt budżetowy może być zwiększony nawet o 16 mld zł, a cięcia w resortach mają wynieść ok. 8,5-8,6 mld zł.

Analityk gospodarczy Janusz Szewczak akcentuje, że taki deficyt w budżecie niesie za sobą wiele poważnych zagrożeń.

– Nowelizacja tegorocznego budżetu to dowód kompromitacji i nieudolności obecnej ekipy rządzącej, a zwłaszcza ministra finansów. Ona oczywiście nie rozwiązuje żadnego problemu. Jestem przekonany, że pod koniec roku okaże się, że tych pieniędzy brakuje znacznie więcej niż 24 miliardy zł.  Przewidywane cięcia w poszczególnych resortach, budżetach wojska, Służby Zdrowia, infrastruktury będą miały bardzo negatywne skutki również dla przeciętnego Kowalskiego. Nie mówiąc o niesłychanie niebezpiecznych i negatywnych skutkach dla obronności państwa polskiego – zaznaczył Janusz Szewczak.

Jednocześnie wiceminister finansów pytana o ewentualne zmiany założeń do budżetu na 2014 r. poinformowała, że Ministerstwo Finansów na razie ich nie przewiduje.

RIRM

drukuj