Próbki ze Smoleńska są już w kraju

Biegli pod przewodnictwem ppłk. Karola Kopczyka wraz z próbkami pobranymi w Smoleńsku dotarli do Polski.

W kraju jest już ponad 300 próbek pobranych przez polskich biegłych z  rządowego Tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem. Polska ekipa przebywała w Rosji od 22 lipca.

– Prokurator Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie ppłk. Karol Kopczyk wraz z towarzyszącymi mu biegłymi zakończył pracę w Smoleńsku. Mogę potwierdzić, że dotarł do kraju w godzinach późnych, nocnych. W Warszawie pojawił się po północy. Ilość próbek zabezpieczonych jest większa, niż w trakcie poprzedniego wyjazdu, tj. jesienią 2012 roku. W chwili obecnej mamy informację, że próbek jest ponad 300. Wraz z próbkami zostały zabezpieczone materiały w postaci materiału fotograficznego i zapisu wideo, obrazującego pracę biegłych w Smoleńsku – powiedział ppłk Janusz Wójcik, rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Teraz materiał trafi do Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji, gdzie specjaliści mają zweryfikować wskazania detektorów. Jak przyznała prokuratura na wyświetlaczach spektrometrów pojawiły się nazwy materiałów wybuchowych.

Poseł Stanisław Piotrowicz, członek parlamentarnego Zespołu Wyjaśniającego Przyczyny Katastrofy Tu-154M podkreśla, że tego typu czynności powinny zostać wykonane tuż po katastrofie.

– Zabezpieczanie śladów i poddawanie ich stosownym badaniom to podstawowe czynności procesowe. Jeżeli takie próbki zabezpiecza się po trzech latach, to rodzi się pytanie: czy mamy do czynienia z kompletnym brakiem profesjonalizmu w tej sprawie, czy też świadomą zwłoką. Dlaczego przed dokonaniem stosownych badań prokuratura wykluczyła wersję zamachu terrorystycznego? Przede wszystkim tego rodzaju sytuacja musi budzić nieufność względem organów procesowych – mówi poseł Stanisław Piotrowicz.

Prokurator w stanie spoczynku dodał, że nad całością postępowania w tej sprawie panują Rosjanie.

– Prokuratura polska prowadzi śledztwo, które jest pochodną śledztwa rosyjskiego. Widzimy, że Rosjanie raz pozwalają coś zrobić, raz nie pozwalają. Rodzi się pytanie, w jakim celu to robią? W moim przekonaniu działanie nastawione jest na to, by cały czas podsycać niepokój w społeczeństwie polskim; żeby ten temat stale rozbrzmiewał. Spotykamy się z zarzutami, że PiS gra kartą smoleńską – otóż myślę – że tą kartą grają przede wszystkim Rosjanie – zaznaczył poseł Stanisław Piotrowicz.

RIRM

drukuj