fot. PAP/Mateusz Marek

Senat przyjął poprawki do ustawy dotyczącej przeprowadzenia tegorocznych wyborów prezydenckich

Już tylko kwestią czasu jest ogłoszenie nowego terminu wyborów prezydenckich. W Senacie z poprawkami przyjęta została ustawa regulująca przebieg głosowania. Jeszcze dziś projekt wróci do Sejmu.

Poprawki Senatu gwarantują nowym kandydatom 10 dni na zbieranie podpisów oraz dodatkowe środki na kampanię wyborczą. Pozwalają także na głosowanie korespondencyjne tam, gdzie epidemia, uniemożliwi oddanie głosu w lokalu wyborczym. Decyzję w tej sprawie podejmie jednak PKW.

– Taka decyzja może być podjęta, ale nie przez ministra, tylko PKW w drodze uchwały, oczywiście na wniosek ministra – mówił Marek Borowski, senator Koalicji Obywatelskiej.

Senat chce także zwiększyć liczbę członków obwodowych komisji wyborczych do minimum pięciu osób. Nie przeszła poprawka zgłoszona przez PiS, która miała gwarantować zwrot środków za obsługę wyborów Poczcie Polskiej.

– To tak trochę wyglądało jakbyście chcieli się państwo w jakiś dziwny sposób odegrać na Poczcie Polskiej – wskazał Marek Pęk, wicemarszałek Senatu z PiS.

Senat na rozpatrzenie ustawy potrzebował blisko 20 dni.

– Dzisiaj mamy 19 dzień, jak ta ustawa wpłynęła do Senatu – podkreślił Bogdan Borusewicz, wicemarszałek Senatu z Koalicji Obywatelskiej.

Senatorowie Koalicji Obywatelskiej nie uniknęli zarzutów o obstrukcję. W odpowiedzi tłumaczyli, że premier za długo zwlekał z publikacją uchwały PKW. Z drugiej strony, sama PKW podkreślała, że bez jasnych regulacji w sprawie wyborów, trudno jest określić kalendarz wyborczy.

– Nie wmówicie Polakom, że waszym motorem postępowania była praworządność, konstytucja, itd. – akcentował senator Marek Pęk.

Bo takie argumenty padały z ust senatorów Koalicji Obywatelskiej. I właśnie po takie argumenty sięgnął wicemarszałek izby Bogdan Borusewicz, kiedy twierdził, że nowe regulacje pomagają tym kandydatom, którzy wcześniej zgłosili się do wyborów. Mają już teraz zebrane podpisy.

– To znaczy ich podpisy są uznawane, a ich pieniądze są większe – mówił.

Ale przecież tylko Koalicja Obywatelska zdecydowała się na zmianę kandydata. I właśnie to – w ocenie wicemarszałka Senatu Marka Pęka – pokazuje prawdziwe intencje opozycji.

– Storpedowaliście te wybory, aby doprowadzić do podmiany kandydata – wskazywał wicemarszałek Senatu.

Opozycyjna większość w Senacie wycofała się z poprawki o wyborach po 6 sierpnia. Taką propozycję zgłaszał wcześniej Michał Kamiński z PSL. Twierdził, że wiedziała o niej Platforma, ale Platforma zaprzeczała.

– Ze strony PO było to takie cyniczne wpuszczenie PSL i Lewicy w kanał, w którym to teraz na nich spoczywałaby odpowiedzialność za to, że prowadzi się grę na przeniesienie wyborów – podkreślił prof. Arkadiusz Jabłoński, socjolog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Suchej nitki na postępowaniu Senatu nie zostawiła senator niezrzeszona Lidia Staroń. Wytykała senatorom brudne gry i podstęp. I także nie miała wątpliwości, że Koalicja Obywatelska reagowała na fatalne sondaże Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

– Nie może być tak, że jednego dnia polityk straszył śmiercionośnymi kopertami, a kilka dni później każe podpisywać listy poparcia dla nowego kandydata na prezydenta – mówiła senator niezrzeszona.

Jeszcze dziś nad poprawkami Senatu ma zagłosować Sejm. Później ustawa o wyborach trafi do podpisu prezydenta.

TV Trwam News

drukuj