fot. PAP/Wojciech Olkuśnik

Sejm: Rolnicy podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. ochrony zwierząt wyrazili sprzeciw wobec działalności pseudoekologów

Nie zgadzamy się, by oskarżano nas o znęcanie nad zwierzętami – mówią rolnicy. W Sejmie odbyło się posiedzenie parlamentarnego zespołu ds. ochrony zwierząt, praw właścicieli zwierząt oraz rozwoju polskiego rolnictwa. Uczestniczyło w nim ponad stu rolników z całej Polski, parlamentarzyści oraz eksperci.

Tak zwane organizacje ekologiczne w ostatnim czasie coraz prężniej działają na rzecz – jak to określają – dobrostanu zwierząt. Często jest to de facto walka z hodowcami. Bez podstaw odbierane są właścicielom zwierzęta pod pretekstem niewłaściwego ich traktowania. Zabierane są zarówno psy czy koty, ale i bydło.

– Obecnie można odebrać rolnikowi wszystkie zwierzęta, a on z tego żyje. To nie jest tak, że on trzyma je dla własnego hobby. I rolnicy upadają. Jak ktoś ma psa czy kota, jest z nim związany, odbiera się te zwierzęta i wtedy zwierzęta cierpią i cierpią właściciele tych zwierząt, a później latami tych zwierząt nie można odzyskać – podkreślił poseł Jarosław Sachajko.

Dlatego też posłowie analizowali dziś propozycje zmian przepisów gwarantujących skuteczne i szybkie przywracanie zwierząt właścicielom w przypadku uniewinnienia lub umorzenia postępowania oraz czipowania zwierząt.

– Tutaj trzeba doprowadzić do tego, żeby właściciel odpowiadał za swojego pupilka, za swoje zwierzę – mówił poseł PiS Robert Telus.

Jednak nie tylko organizacje tzw. prozwierzęce prężnie dziś działają. Także posłowie opozycji, w tym Lewicy i PO, przygotowują projekt ustawy zakazujący hodowli zwierząt na futra, hodowli klatkowej oraz sprzedaży żywych karpi. Dlatego też w Sejmie pojawiła się liczna grupa ekspertów i rolników.

– Rolnicy przybyli właśnie po to, żeby bronić swoich praw, powiedzieć głośne „stop” i dać temu wyraz, że nie dadzą się organizacjom pseudoekologicznym i lewicowym politykom w kwestii niszczenia ich dobytku życia – zaznaczył Szczepan Wójcik, hodowca norek i prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

Często hodowlą zwierząt zajmowały się całe pokolenia.

– My to dzisiaj odziedziczyliśmy i mamy to zostawić albo oddać w obce ręce? A gdzie nasze następne pokolenie, a gdzie nasze przywiązanie? Nie rzućmy tego, naprawdę. Tyle wolności, ile własności. Tyle polskiej ziemi, ile w polskich rękach – podkreślał hodowca bydła mięsnego Kazimierz Szubiński.

https://twitter.com/krzysztofbosak/status/1215616088353988608

Wielu z tych posłów, a także ekologów, którzy domagają się zakazów hodowli zwierząt na futra czy na mleko, nigdy nie było na wsi, nigdy nie miało z rolnictwem nic do czynienia – zaznaczył hodowca bydła Emil Mieczaj.

– Nie podoba nam się to, co świat miasta myśli o nas. Nie ma pojęcia, jak wygląda nasze życie, życie tych zwierząt, które są w gospodarstwie, a się wypowiada – dodał Emil Mieczaj.

Wypowiada się często pogardliwie, oskarżając rolników o znęcanie się nad zwierzętami. Dlatego też rolnicy mieli okazję bezpośrednio tłumaczyć posłom opozycji swoją rację.

– Hodowla zwierząt futerkowych nie jest dla kaprysu. Hodowla zwierząt futerkowych to jest hodowla zwierząt gospodarskich, jak każdych innych – zaznaczył Daniel Żurek, wiceprezes Polskiego Związku Hodowców Zwierząt Futerkowych.

– Hodowla norek jest tylko hodowlą dla biznesu i dla kaprysu – odpowiedziała poseł Lewicy Beata Maciejewska.

Zdaniem posła Konfederacji Roberta Winnickiego, dążenie do likwidacji branży futerkowej to tylko czubek góry lodowej.

– Po zwierzętach futerkowych przyjdzie kolej na inne hodowle, zwierzęta hodowlane poszczególnych kategorii i gatunków. Trzeba mieć jasność tego, że jest to rodzaj ideologii, która jest wroga w ogóle jakiejkolwiek hodowli zwierząt – zauważył Robert Winnicki.

Rolnicy i hodowcy zwierząt podkreślają, że do końca będą walczyć o polskie rolnictwo, które jest jednym z najistotniejszych sektorów polskiej gospodarki.

 

TV Trwam News

drukuj