fot. PAP/Darek Delmanowicz

Sędzia Ł. Zawadzki: Pan sędzia Żurek tworzy państwo równoległe, ale nie ma to nic wspólnego z polskim ustawodawstwem, z polską konstytucją, a także z orzecznictwem sądowym

Pan sędzia Żurek tworzy państwo równoległe, czyli państwo składające się z pseudopowołanych rzeczników dyscyplinarnych, z rzekomo powołanych prezesów sądów, odgrażał się również o odrestaurowaniu Krajowej Rady Sądownictwa ze składem z 2017 roku, z tak zwaną retro-KRS, także tworzy czy próbuje tworzyć państwo równoległe, ale nie ma to nic wspólnego z polskim ustawodawstwem, z polską konstytucją, a także z orzecznictwem sądowym, jak się okazuje – mówił w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Łukasz Zawadzki, sędzia Sądu Okręgowego w Opolu, rzecznik Ogólnopolskiego Zrzeszenia Sędziów „Sędziowie RP”.

Minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny, Waldemar Żurek, odwołał 25 prezesów sądów oraz ich zastępców. Zgodnie z ustawą zgodę na odwołania musiały jednak wydać kolegia, jednak część z nich nie przychyliła się do wniosku ministra w tej sprawie. W takiej sytuacji Waldemar Żurek powinien zwrócić się z wnioskiem do Krajowej Rady Sądownictwa, jednak tego nie uczynił, co jest niezgodne z prawem.

– Oczywiście minister sprawiedliwości ma prawo do tego, aby „swoich” ludzi, a więc osoby, którym ufa, z którymi chce współpracować, obsadzać na stanowiskach kierowniczych w sądach. Ma też prawo je odwoływać w wypadkach wskazanych w ustawie prawo o ustroju sądów powszechnych. Jednakże ustawa ta wprowadza pewien bezpiecznik, to znaczy wymaga dla skuteczności takiej decyzji poparcia, aprobaty takiego organu, który nosi nazwę Kolegium danego sądu. W wypadku sądów okręgowych jest to prezes wraz z prezesami sądów rejonowych, odpowiednio sądów apelacyjnych. W przypadku, w którym takiej aprobaty minister sprawiedliwości nie uzyska, wówczas jeszcze może zwrócić się o zaopiniowanie swojego pomysłu, swojej koncepcji do Krajowej Rady Sądownictwa. Jeżeli i KRS nie poprze zamiarów ministra sprawiedliwości, wówczas taka decyzja Rady jest dla ministra sprawiedliwości wiążąca, czyli krótko mówiąc – nie może odwołać prezesa – wyjaśnił Łukasz Zawadzki.

Wadliwe powołanie prezesów sądów rzutować będzie w dalszej perspektywie na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości w Polsce – zwrócił uwagę rzecznik Ogólnopolskiego Zrzeszenia Sędziów „Sędziowie RP”.

–  Proszę zwrócić uwagę, że taki prezes sądu rejonowego, okręgowego podejmuje szereg istotnych decyzji, a wadliwe obsadzenie prezesa – domyślam się, że teraz pan minister będzie powoływać swoich prezesów, bo tak miał w zwyczaju minister Bodnar i zapewne teraz minister Żurek – to są przecież decyzje kadrowe dotyczące asesorów sądowych, dotyczące podziałów czynności, ale także dotyczące choćby powoływań referendarzy sądowych, notariuszy, komorników sądowych. To są tysiące decyzji kadrowych rzutujących na funkcjonowanie polskiego państwa. Jeżeli już u zarania takiej decyzji jest grzech pierworodny, to przecież z tego drzewa nie będzie dobrego owocu. Te wszystkie decyzje po prostu są bezskuteczne – podkreślił gość „Aktualności dnia”.

Sędzia Sądu Okręgowego w Opolu przyznał, że każda władza wykonawcza w naszym kraju – niezależnie od szyldów partyjnych – w swoim działaniu dąży do tego, aby sędziowie nie byli niezawiśli od takiej władzy.

– To jest oczywiste. W okresie PRL-u przecież istniała zasada jedności władzy państwowej, a nie – tak jak teraz – trójpodziału władzy. Niczym nienadzwyczajnym, a wręcz typowym była przynależność sędziego do partii politycznej, czy to do Stronnictwa Demokratycznego, czy do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. I pewnym dorobkiem tych ostatnich trzydziestu kilku lat, a już na pewno ostatnich siedmiu w wypadku demokratycznej Krajowej Rady Sądownicy, to jest niezawisłość sędziowska, czyli pełne odseparowanie od władzy wykonawczej. Dlatego te kolejne decyzje ministra Żurka należy ocenić jako godzące również w przepisy ustawy karnej – zaznaczył Łukasz Zawadzki.

Resort sprawiedliwości utrzymuje również, że skutecznie usunął z funkcji Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych sędziego Piotra Schaba i na jego miejsce powołał Joannę Raczkowską.

– Pani sędzia Joanna Raczkowska to małżonka sędziego Piotra Raczkowskiego – osoby, która była wiceprzewodniczącym Krajowej Rady Sądownictwa w okresie, w którym do tej KRS również wybrany został i był jej członkiem – wówczas sędzia – Waldemar Żurek, a więc są to po prostu koledzy z Krajowej Rady Sądownictwa. Co więcej, po roku 2018 i pan sędzia – wówczas – Waldemar Żurek, i pan sędzia Piotr Trzaskowski sławili się szeregiem działań w tak zwanej obronie praworządności. Dziwnym trafem w 2015 roku pani Joanna Raczkowska, żona pana sędziego Piotra Raczkowskiego, w konkursie na stanowisko sędziowskie do Sądu Rejonowego w Warszawie, proszę sobie wyobrazić, pokonała stu kandydatów, i to mimo negatywnej opinii samorządu sędziowskiego, to znaczy, otrzymała wówczas więcej głosów przeciwnych niż popierających – zauważył rzecznik Ogólnopolskiego Zrzeszenia Sędziów „Sędziowie RP”.

Przepisy prawa nie pozwalają ministrowi sprawiedliwości na zmianę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, więc takie działanie Waldemara Żurka jest niezgodne z prawem – wskazał gość Radia Maryja.  

– Pan sędzia Żurek tworzy państwo równoległe, czyli państwo składające się z pseudopowołanych rzeczników dyscyplinarnych, z rzekomo powołanych prezesów sądów, odgrażał się również o odrestaurowaniu Krajowej Rady Sądownictwa ze składem z 2017 roku, z tak zwaną retro-KRS, także tworzy czy próbuje tworzyć państwo równoległe, ale nie ma to nic wspólnego z polskim ustawodawstwem, z polską konstytucją, a także z orzecznictwem sądowym, jak się okazuje – pokreślił sędzia Sądu Okręgowego w Opolu.

Całą rozmowę z sędzią Łukaszem Zawadzkim w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj