fot. PAP Albert Zawada

Pos. J. Dziedziczak: Donald Tusk został zainstalowany w Polsce po to, żeby nie było reparacji, by Mercosur wszedł w życie, krótko mówiąc, aby w praktyce realizować niemieckie interesy

Umowa Mercosur jest dla Niemiec bardzo korzystna, bo otworzy rynki południowo-amerykańskie dla przemysłu głównie motoryzacyjnego. Niemcom na tym zależy, ale to jest skrajnie niebezpieczne dla rolnictwa. Bardzo drogo zapłacimy za tę umowę. Będziemy zalani tanią i kiepską żywnością, która będzie nieuczciwie konkurować z naszą. Rząd na potrzeby polskiej sceny politycznej pozoruje jakieś weta, ale dopiero kiedy wszystko jest przegrane. Donald Tusk został zainstalowany w Polsce po to, żeby nie było reparacji, by Mercosur wszedł w życie, krótko mówiąc, aby w praktyce realizować niemieckie interesy – mówił Jan Dziedziczak, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.

We wtorek prezydent Karol Nawrocki odwiedził Niemcy, gdzie spotkał się z prezydentem Frankiem-Walterem Steinmeierem oraz kanclerzem Friedrichem Merzem. Jednym z głównych tematów rozmów były reparacje wojenne dla Polski. Prezydent zasugerował, że początkiem spłaty mogłoby być finansowanie polskiego przemysłu zbrojeniowego przez Niemcy. Niestety w naszym kierunku nie ma refleksji. Zdaniem sąsiadów Polska zrzekła się reparacji.

Niemcy są winni Polsce sześć bilionów złotych. To jest ogromna i niewyobrażalna suma. Kwota jest gigantyczna, ale jest adekwatna do zniszczeń i strat, które ponieśliśmy oraz ponosimy dzisiaj. Trzeba przypomnieć, iż zniszczenia II wojny światowej, morderstwa, zrabowanie gospodarki kultury, to nie jest przeszłość, ale także teraźniejszość i przyszłość (…). To, iż my mamy dzisiaj dużo gorsze życie i będą je miały nasze dzieci oraz wnuki, jest skutkiem II wojny światowej. Niemcy leżą na bilionach euro, stanowią jedną czwartą gospodarki unijnej i są bardzo bogatym krajem. Oni płacą reparacje wojenne wielu krajom w Europie i na świecie. Polska była najbardziej dotkniętym i zniszczonym krajem podczas II wojny światowej. Proporcjonalnie do liczby ludności kraju straciliśmy najwięcej obywateli. W naszym kierunku nie ma żadnych refleksji i odszkodowań – zauważył Jan Dziedziczak.

W debacie na temat reparacji wojennych dla Polski pojawiają się różne propozycje, jednak żadne z nich nie wydają się wystarczające, by naprawdę zadośćuczynić ogromnym stratom, jakie ponieśliśmy podczas II wojny światowej. Choć niektóre sugestie, jak odbudowa Pałacu Saskiego, mogą wydawać się symbolicznym krokiem, to prawda jest taka, że chodzi o znacznie głębsze kwestie związane z odpowiedzialnością Niemiec za zniszczenia, które miały miejsce. Niestety, przez dekady brak było realnych działań na rzecz naprawienia tych krzywd, a Polska wciąż pozostaje bez odpowiedniego odszkodowania. To, co nam pozostaje, to walka o przywrócenie sprawiedliwości, której nie da się osiągnąć poprzez powierzchowne gesty.

Słyszeliśmy takie wypowiedzi, żeby Niemcy odbudowali nam Pałac Saski w Warszawie i to będzie element reparacji. Prawda jest taka, że jeżeli chcielibyśmy ten temat potraktować uczciwie, to mogliby oni odbudować Pałac Saski, ale w każdej z ponad trzech tysięcy gmin w Polsce. Gdyby to zrobili, to bylibyśmy przynajmniej finansowo kwita, bo życia ludzkiego nikt nie zwróci. Wsparcie militarne nie załatwia sprawy, bo tak naprawdę gdyby Niemcy się zobowiązali, iż będą finansować cały budżet obronny Polski przez następne 200 lat, to może wtedy załatwiłoby to sprawę. Niemcy chcą być światowym mocarstwem moralnym, chcą pouczać innych, chcą z siebie zmyć opinię najbardziej okrutnego i bestialskiego kraju świata. Jeżeli my będziemy jeździć po świecie i mówić, że nie rozliczyli się z przeszłością i najbardziej poszkodowany kraj nie uzyskał odszkodowania, to Niemcy będą w bardzo niekomfortowej sytuacji. Oni doskonale o tym wiedzą i bardzo się boją naszych działań, czego najlepszym dowodem jest agresja i niechęć. Problem jest taki, iż prezydent Polski jedzie do Niemiec i stawia te żądania, a premier Donald Tusk i minister Radosław Sikorski wbijają mu dyplomatyczny nóż w plecy i mówią do Niemców, żeby się nie przejmowali. Przez 25 lat w temacie reparacji i odszkodowań nie zrobiono niczego. My jako Prawo i Sprawiedliwość przez kilkanaście lat przygotowywaliśmy raport, do którego nikt nie jest w stanie przyczepić się merytorycznie. Niemcy go nie podważają, oni używają różnych sformułowań prawnych, że w latach 50. Polska się zrzekła, ale komu, to nie wiadomo – wskazał poseł PiS.

Minister Radosław Sikorski podczas Rady Gabinetowej przekazał prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, że nie ma szans na mniejszość blokującą umowę z krajami Mercosur. Umowa ta jest korzystna dla Niemiec, ale szkodliwa dla polskiego rolnictwa. Rząd, zamiast realnie bronić naszych interesów, jedynie pozoruje działania, a tak naprawdę wszystko jest już przesądzone. To po raz kolejny pokazuje, że Donald Tusk jest marionetką w rękach Niemców.

Umowa Mercosur jest dla Niemiec bardzo korzystna, bo otworzy rynki południowo-amerykańskie dla przemysłu głównie motoryzacyjnego. Niemcom na tym zależy, ale to jest skrajnie niebezpieczne dla rolnictwa. Bardzo drogo zapłacimy za tę umowę. Będziemy zalani tanią i kiepską żywnością, która będzie nieuczciwie konkurować z naszą. Rząd na potrzeby polskiej sceny politycznej pozoruje jakieś weta, ale dopiero kiedy wszystko jest przegrane. Donald Tusk został zainstalowany w Polsce po to, żeby nie było reparacji, by Mercosur wszedł w życie, krótko mówiąc, aby w praktyce realizować niemieckie interesy akcentował polityk.

Prezydent Karol Nawrocki prowadzi wyraźnie propolską i asertywną politykę zagraniczną, co nie zawsze spotyka się z entuzjazmem ze strony zachodnich partnerów, zwłaszcza Niemiec i Francji. Brak wspólnej konferencji prasowej z ich przywódcami podczas niedawnej wizyty jest tego symbolicznym przykładem. Na szczęście układ sił w Europie się zmienia, a Polska zyskuje nowych sojuszników, jak Giorgia Meloni, która publicznie wyraziła swoje poparcie dla Karola Nawrockiego.

Karol Nawrocki energetycznie prowadzi propolską politykę i to nie zawsze podoba się naszym zachodnim partnerom. Oni nie są do tego przyzwyczajeni, jeżeli chodzi o wizyty ludzi z Polski, bo część polityków chce być tak prounijna, że zapomina o polskich interesach. Europa się zmienia i na szczęście mamy coraz więcej sojuszników. Giorgia Meloni wystąpiła z Karolem Nawrockim, popiera go. W kolejnych krajach zmieniają się rządy i nastąpi odejście od rewolucji 1968 roku – podkreślił gość programu „Polski punkt widzenia”.

radiomaryja.pl

drukuj