fot. PAP/Adam Warżawa

Samorządowa deklaracja grupy prezydentów – próbą osłabienia państwa

Samorządowa deklaracja grupy prezydentów miast to zagrożenie dla państwa – alarmują politycy partii rządzącej, a także część polityków opozycji i wielu ekspertów. 21 tez przedstawionych 4 czerwca w Gdańsku mówi miedzy innymi o szerokiej autonomii samorządowej, policji samorządowej, ograniczeniu prawnej kontroli nad samorządowcami czy wspieraniu środowisk homoseksualnych.

W spotkaniu „Samorządna Rzeczpospolita” w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku wzięło udział kilkuset samorządowców. To właśnie tam przedstawiono 21 tez, które mają zostać zaprezentowane 31 sierpnia jako postulaty „Samorządnej Rzeczpospolitej”, projektu firmowanego głównie przez Platformę Obywatelską. Na podstawie postulatów mają powstać projekty ustaw.

– Ja wiem, że my zasługujemy na lepszą Polskę i wy wiecie to tak samo dobrze jak ja. Tylko że jej kształt w dużym stopniu zależy od nas. Od nas, samorządowców. Od naszych mieszkanek i mieszkańców. Więc pora na wypełnienie tej powinnościmówiła podczas spotkania prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.

Tezy prezentowali m.in. prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, prezydent Łodzi Hanna Zdanowska i prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. I choć jak podkreślali tezy te wymagają konsultacji, to jednak już dziś wywołują wiele kontrowersji. A mowa w nich m.in. o pełnym prawie samorządów do samodzielnego decydowania o całokształcie praw lokalnych.

– Samorządy terytorialne powinny mieć pełną samodzielność prawną, organizacyjną i majątkową w zakresie realizacji zadań własnych we współpracy i konsultacji z mieszkańcami. Jedynym organem nadzoru dla samorządów w kwestiach lokalnych są mieszkańcy, którzy powinni być jak najszerzej włączeni w proces współdecydowania o sprawach małych ojczyzn – czytamy w jednym z postulatów.

To próba osłabienia państwa i rozbicia dzielnicowego – podkreślił poseł Kukiz’15 Jarosław Sachajko.

– To jest coś skrajnie niebezpiecznego. Ja nie chcę od razu tych wszystkich tez wyrzucać do śmietnika – możemy na ten temat dyskutować, ale nie można dyskutować na temat dezintegracji państwa – akcentował Jarosław Sachajko.

Tezy podpisane przez część samorządowców PO de facto tylko w połowie dotyczą samorządów – zauważył radca prawny Piotr Żyłko.

– W głównej mierze postulują praktycznie o przemodelowanie całego ustroju naszego kraju, zmianę z obecnego systemu na system podobny do systemu federalnego, wzorowanego prawdopodobnie na systemie prawnym USA, gdzie mamy do czynienia z rozdziałem władzy na władzę federalną i władzę stanową – wskazał Piotr Żyłko.

Autorzy deklaracji chcą likwidacji urzędów wojewódzkich, utworzenia własnej policji i przejęcia mienia publicznego.

Innym zapisem niebezpiecznym dla Polski jest ten dotyczący przeciwdziałania wykluczeniom i budowania społeczności lokalnej solidarnej i otwartej.

– Równe prawa i opieka dla wszystkich mieszkańców niezależnie od wieku, pochodzenia, rasy, światopoglądu, wyznania i orientacji. Zapewnienie szczególnej opieki dla osób z niepełnosprawnościami – tak brzmi treść kolejnego postulatu.

– Jeżeli słyszymy o uchodźcach, jeżeli z ust polityków centralnych słyszymy różnego rodzaju wypowiedzi dotyczące chociażby mniejszości seksualnych, takie wykluczające, piętnujące, pokazujące ich jako gorszych ludzi, to w tym momencie uważamy, że trzeba się temu przeciwstawić – tak uzasadniał pojawienie się w tezach punktu dotyczącego równych praw prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak.

Jednak nie wszyscy samorządowcy popierają tego tupu postulaty. Tezy krytycznie ocenia przewodniczący Sejmiku Województwa Lubelskiego Michał Mulawa.

– My jesteśmy zwolennikami tolerancji, ale nie afirmacji tego typu zachowań. Sejmik Województwa Lubelskiego podjął uchwałę przeciw afirmacji ideologii LGBT we wspólnotach samorządowych, ale również takie deklaracje już spływają z całej Polski – mówił Michał Mulawa.

W niektórych zapisach deklaracji jest wiele sprzeczności. Z jednej strony samorządy chcą pełnej autonomii, także finansowej, ale z drugiej liczą na pieniądze od władz centralnych.

– Państwo powinno, zgodnie z art. 70 Konstytucji RP, zapewnić środki prawne, finansowe i organizacyjne, potrzebne do realizacji celów związanych z edukacją powszechną – czytamy w Deklaracji.

O co więc tak naprawdę chodzi PO?

– My wszyscy jesteśmy już w następnej kampanii wyborczej, więc wszystko jest już w tej chwili kampanią – tłumaczyła Joanna Kluzik-Rostkowska, poseł PO.

Postulaty podpisane przez samorządowców należących do PO to rozpaczliwa próba poszukiwania przez opozycję jakiegokolwiek programu – dodał poseł PiS Marcin Horała.

– Te 21 tez można streścić bardzo krótko: więcej władzy i pieniędzy dla nas podpisujących. (…) To jest raczej rozpaczliwa próba poszukiwania przez opozycję jakiejś platformy programowej, żeby nie było widać, że tak naprawdę łączy ich tylko walka z PiS – stwierdził Marcin Horała.

Czy takie pomysły mają rację bytu w Polsce? Prawnicy zaznaczają, że są na to nikłe szanse.

TV Trwam News/RIRM

 

drukuj