fot. PAP/Krzysztof Ćwik

Rząd nadal nie wysłał skargi do TSUE w celu zablokowania tymczasowego stosowania umowy UE z Mercosurem. To jednak nie koniec wyzwań dla rolnków

Za niewiele ponad miesiąc wchodzi w życie umowa z Mercosurem – na razie tymczasowo. Rząd wciąż nie wysłał skargi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Tymczasem przed rolnikami stają kolejne wyzwania: umowa handlowa z Australią oraz rosnące ceny paliwa i nawozów.

Zagrażająca polskiemu rolnictwu umowa handlowa z krajami Mercosur będzie tymczasowo stosowana od 1 maja br. To przekroczenie uprawnień przez Brukselę – wskazała poseł do Parlamentu Europejskiego z Konfederacji, Anna Bryłka.

– Będzie tymczasowo obowiązywać pomimo tego, że Parlament Europejski nie głosował w sprawie części handlowej i skierował tę umowę do TSUE, żeby ten wydał opinię, czy ona jest zgodna z traktatami –  podkreśliła Anna Bryłka.

Skargę na unijne rozporządzenie w sprawie umowy z Mercosurem zapowiadał jeszcze w styczniu minister rolnictwa, Stefan Krajewski. Takiej skargi do tej pory nie ma, co przypomniał poseł Krzysztof Ciecióra z PiS.

– Nie składa skargi, chociaż obiecał, że to zrobi. Mógłby ją zablokować, nie robi tego – akcentował Krzysztof Ciecióra.

Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że na razie jest skarga Parlamentu Europejskiego.

– Skarga jest złożona. Niestety, ona nie zablokowała. Komisja, moim zdaniem, popełnia błąd – stwierdził Władysław Kosiniak-Kamysz.

Rząd jednak nie powinien czekać, bo goni nas czas. Były unijny komisarz ds. rolnictwa, Janusz Wojciechowski, wskazał, że rządowa skarga do TSUE pozwoliłaby zablokować tymczasowe obowiązywanie umowy już od maja.

– Trzeba te szanse wykorzystać, więc apeluję jeszcze raz do rządu, żeby wywiązał się ze swoich obietnic, żeby wywiązał się także z uchwały Sejmu, która do tego zobowiązuje i zaskarżył umowę z Mercosur – mówił Janusz Wojciechowski.

Jeśli otwarty handel z krajami Ameryki Południowej ruszy, za niewiele ponad miesiąc do Polski mogą trafić niskiej jakości, zagrażające zdrowiu mięso czy warzywa. Rząd zapowiada szczegółowe kontrole.

– Nic się nie prześlizgnie przez polską granicę – zapewnił Władysław Kosiniak-Kamysz.

Tu warto przypomnieć wydarzenia z ostatnich miesięcy. W listopadzie zeszłego roku do Europy trafiła skażona wołowina z Brazylii, a decyzja polskich władz o przeprowadzeniu kontroli zapadła dopiero w lutym. Tymczasem na horyzoncie jest kolejna unijna umowa handlowa. Przewodnicząca KE, Ursula von der Leyen, ogłosiła w Canberrze zakończenie negocjacji z Australią.

– To porozumienie dołoży prawie 8 miliardów dolarów do waszego PKB. Australii będzie łatwiej eksportować do Unii Europejskiej – zapowiedziała Ursula von der Leyen.

Rozluźnienie handlu z Australią oznacza dla europejskich rolników konkurencję z kolejnym rynkiem – wskazał poseł Zbigniew Kuźmiuk z PiS.

– Przetworami z mleka, w tym w szczególności z mlekiem w proszku, serwatką, tego rodzaju rzeczami, które w oczywisty sposób rzutują także na rynek mleka w Europie –  mówił Zbigniew Kuźmiuk.

Polski rolnik już teraz ma wystarczająco problemów, bo ceny skupu m. in. pszenicy, żyta, żywca wołowego i wieprzowego, drobiu i mleka krowiego w ciągu roku spadły o prawie 10 procent.

– Średnia cena skupu mleka rok temu, powiedzmy, było to około 2 zł czy 2,20 zł. Dzisiaj to jest 1,5 zł, więc my mówimy o gigantycznych spadkach cen skupu – zaznaczyła europoseł Anna Bryłka.

Niska cena skupu nie przekłada się jednak na ceny w sklepach, na co zwrócił uwagę Roman Włodarz, prezes Śląskiej Izby Rolniczej.

– Ludzie niestety odbierają sytuację w rolnictwie przez pryzmat półek sklepowych. To są dwie różne rzeczy i politycznie nieprzystające w żaden sposób do siebie – tłumaczył Roman Włodarz.

Ceny skupu pozostają niskie, a rolnicy muszą coraz więcej płacić za paliwo i nawozy.

TV Trwam News

drukuj