(fot.PAP)

Rząd łata budżet resztkami pieniędzy

Środki pochodzące z zysku NBP, przesunięcie części wydatków na przyszły rok, bądź wypłata przez ZUS emerytur z OFE, to sposoby z których może skorzystać minister finansów aby załatać dziurę budżetową. 

Z danych za pierwszy kwartał wynika, że deficyt wzrósł blisko 25 mld zł. To o ponad 3 proc. mniej niż w analogicznym czasie w ubiegłym roku.

Przypomnijmy, że minister Jan Vincent Rostowski już na początku roku nie wykluczał nowelizacji ustawy.

Z zysku NBP może pozyskać ok. 5 mld zł, z przesunięcia zdań nawet dwa razy tyle, ale najwięcej może przynieść przejęcie części środków z OFE. Według niektórych ekonomistów może chodzić nawet o 40 mld.

Jerzy Bielewicz prezes stowarzyszenia „Przejrzysty Rynek” zwraca uwagę, że jest to – po sprzedaniu niemal całego majątku narodowego – już ostatni sposób żeby poprawiać płynność budżetu. To – jak podkreśla ekspert – pokazuje jak nisko upadł ten rząd – sięga po pieniądze na tzw. czarną godzinę, żeby łatać własny brak profesjonalizmu.

– To jest ostatnie źródło pieniędzy. Rząd sięga po wdowi grosz schowany na czarną godzinę. Sam pomysł, że chce w tej chwili 40 mld, czyli przejmować pieniądze, które w ciągu 10 lat będą wypłacone, świadczy iż spotkał się z dużym oporem. Najchętniej rząd przejąłby wszystkie pieniądze zebrane w funduszach emerytalnych – powiedział Jerzy Bielewicz.

Wypowiedź Jerzego Bielewicza:

Audio MP3
Pobierz

RIRM

drukuj