Rząd Donalda Tuska zamraża ceny energii, ale nie dla przedsiębiorców

Przedsiębiorcy zostali bez rządowego wsparcia. Uchwalone przez Sejm przepisy dotyczące mrożenia cen energii na przyszły roku dotyczą gospodarstw domowych i samorządów. Zamrożone ceny nie będą też obowiązywały przez cały rok.

Do końca września 2025 r. ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych pozostaną na poziomie 500 zł za MWh – zapewniała minister klimatu i środowiska, Paulina Hennig-Kloska.

– Polskie rodziny mogą spać spokojnie – wskazała minister Paulina Hennig-Kloska.

Mrożenie cen energii tylko przez dziewięć miesięcy skrytykowała opozycja.

To rozwiązanie na czas kampanii prezydenckiej Rafała Trzaskowskiego – skomentował poseł PiS, Maciej Małecki.

– Skończy się kampania, skończą się uśmiechy, wtedy zaczną się podwyżki i jeszcze mocniejsze dokręcanie śruby – mówił Maciej Małecki.

Przyjęta przez Sejm ustawa nie obejmuje żadnego wsparcia dla przemysłu energochłonnego. Bez pomocy zostali też mali i średni przedsiębiorcy, o czym z właścicielami małej piekarni w Raciborzu rozmawiał dr Karol Nawrocki.

– Państwo Krzemieniowie powiedzieli mi wprost, że jest głęboka trwoga o ceny energii elektrycznej, które obok cen mąki stanowią główny wydatek w ich działalności – powiedział dr Karol Nawrocki, kandydat społeczny na urząd Prezydenta RP.

Rządowy projekt przewiduje też znikome wsparcie dla samorządów i podmiotów użyteczności publicznej, które z mrożenia cen będą mogły korzystać tylko w pierwszym kwartalne nowego roku.

– To będzie przekładało się także na życie Polaków, na życie gospodarstw domowych. Samorządy prowadzą i działalność komunalną, i społeczną, i działalność oświatową – zaakcentował dr Karol Nawrocki.

Ekonomiści szacują, że odmrożenie cen w przyszłym roku spowoduje wzrost inflacji nawet o dwa punkty procentowe.

Kilka miesięcy później w portfele Polaków może uderzyć unijny system emisjami ETS 2, który obejmie budownictwo i transport – przypomniał ekonomista, dr Tomasz Kopyściański.

– Jest to poważne ryzyko dla kosztów nie tylko energii, ale też kosztów paliw i cen, jakie w kolejnych latach będziemy płacić jako konsumenci – podsumował dr Tomasz Kopyściański.

Przez system ETS 2 więcej zapłacą rodziny, które ogrzewają swoje domy węglem lub gazem.

TV Trwam News

drukuj