Rozprawa sądowa ws. kanadyjskiej działaczki pro-life

Na dziś i jutro zaplanowano rozprawę sądową ws. kanadyjskiej działaczki pro-life, która trafiła do więzienia, ponieważ próbowała przekonywać kobiety do niezabijania swoich nienarodzonych dzieci.

Wczoraj w Warszawie w obronie Mary Wagner odbyła się pikieta solidarności. Uczestnicy protestu odmówili w jej intencji modlitwę, następnie na ręce ambasadora Kanady wręczyli petycję do kanadyjskiego premiera. Marek Jurek podkreśla, że przypadek Mary Wagner to bardzo groźne memento dla Polski. Jeśli prawo będzie pozwalać na zabicie dziecka, to jego obrona stanie się przestępstwem – przestrzega prezes Prawicy Rzeczypospolitej.

– W każdym kraju może dochodzić do takich przypadków, jeżeli źródłem prawa będzie aborcjonistyczna dyskryminacja. My nie możemy się przyglądać takim prześladowaniom. Musimy być solidarni z ludźmi, którzy bronią życia. W tym wypadku mamy do czynienia z rzeczywistym łamaniem praw człowieka, stąd ten list – ogromna inicjatywa społeczna: 11 tys. osób, które podpisało list do premiera Kanady. Zwracamy się do niego przede wszystkim jako do głównego  autorytetu jego kraju, żeby wiedział, że polska opinia publiczna jest tym bardzo poruszona i że od ludzi dobrej woli oczekujemy tego, żeby Mary Wagner była uwolniona i żeby nikt więcej nie był prześladowany za takie działania, jakie podjęła – mówi Marek Jurek.

Kanadyjscy obrońcy życia zapraszają do przybycia w dniu rozprawy do budynku sądu i proszą o modlitwę w intencji Mary. Chcą także, by Sędzia przyznał jej sprawie status „oczekującej na rozpoznanie”, wtedy będzie ona mogła skierować sprawę do Sądu Najwyższego – wyjaśnia Karol Wyszyński, uczestnik wczorajszej pikiety solidarności.

– Wagner chciałaby przed sądem najwyższym zaprezentować przez biegłych medycznych sprawę człowieczeństwa  dzieci nienarodzonych. W Kanadzie jest pełna wolność w kwestii przeprowadzania aborcji – zaznacza Karol Wyszyński.

Sprawa Mary Wagner może odmienić sytuację dzieci nienarodzonych w Kanadzie.

RIRM

drukuj