Rekonstrukcja rządu najpewniej w środę

Najprawdopodobniej już w najbliższą środę nastąpi rekonstrukcja rządu – informację potwierdził europoseł Jacek Protasiewicz. Swojego stanowiska może być pewien jedynie minister gospodarki.

W jednej z rozgłośni radiowych szef PO na Dolnym Śląsku powiedział, że swojego stanowiska może być pewien tylko Janusz Piechociński – wicepremier i minister gospodarki. O tym, że rekonstrukcja powinna być bardzo głęboka mówił nie tylko Jacek Protasiewicz, ale wcześniej także minister finansów Jacek Rostowski. W miniony piątek ze stanowiskiem ministra transportu pożegnał się Sławomir Nowak, który podał się do dymisji.

Mówi się, że zdymisjonowani mają zostać Joanna Mucha, Krystyna Szumilas, Jacek Rostowski i Michał Boni. Z kolei Barbara Kudrycka w ubiegłym tygodniu sama dała do zrozumienia, że w listopadzie odejdzie z rządu. Minister tłumaczyła w programie Trzecim Polskiego Radia, że Polacy potrzebują nowej energii i nowych ludzi.

Poseł Joachim Brudziński akcentuje, że aby wnieść nową jakość musiałaby być to rekonstrukcja oparta o dymisję całego rządu, czyli także premiera Donalda Tuska.

– Oczekiwanie ze strony opinii publicznej i komentatorów, że zmiana niekompetentnych ministrów nagle coś tutaj zmieni jest oczekiwaniem naiwnym. Tak jak odpowiedzialność za decyzje spada na ramiona Tuska, tak samo odpowiedzialność za ten bałagan i bigos przyrządzony przez osoby do tego wskazane również spada na jego ramiona. Dla mnie jest oczywiste, że aby móc mówić tu o jakiejś nowej jakości, nowym otwarciu, to musiałaby być rekonstrukcja oparta o dymisję całego rządu, który do tego doprowadził, czyli z osobą samego premiera – podkreśla poseł Joachim Brudziński.

Polityk zwraca uwagę, że polityka całego rządu Donalda Tuska rujnuje wszystkie dziedziny życia społecznego: zarówno szkolnictwo, służbę zdrowia jak i gospodarkę.

– W najbliższych dniach będziemy świadkami rozpaczliwej próby ratowania jeszcze tego, co zostało Tuskowi w ramach poparcia i sondaży. Będziemy mieli taki festiwal, premier groźnie zmarszczy brew i przemówi do swoich nowych ministrów: „teraz bierzcie się do roboty, bo spotka was to samo co tamtych”. Gdyby nie to, że konsekwencje takiej polityki są dramatyczne dla budżetów domowych, dla rodzin, dla uczniów, to można by powiedzieć, że to niezły kabaret. Ale trudno nazwać kabaretem coś, co rujnuje polską tożsamość, polskie szkolnictwo polską gospodarkę, polską służbę zdrowia – stwierdza poseł Joachim Brudziński.

RIRM

drukuj