fot. pixabay.com

Reduta Dobrego Imienia zapowiada kasację ws. książki prof. B. Engelking i prof. J. Grabowskiego „Dalej jest noc”

Prof. Barbara Engelking i prof. Jan Grabowski nie muszą przepraszać za stwierdzenia z książki „Dalej jest noc”, która przedstawia losy Żydów w okupowanej Polsce – orzekł w Sąd Apelacyjny w Warszawie. Wyrok jest prawomocny. Reduta Dobrego Imienia zapowiada kasację w tej sprawie.

„Dalej jest noc” to książka przedstawiająca losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej podczas II wojny światowej Polski. Historycy pod lupę wzięli kilka mniejszych miejscowości. [czytaj więcej]

 

– Jedno kryterium było takie, żeby były zróżnicowane tereny okupowanej Polski. Drugie kryterium było takie, jakie źródła mamy do dyspozycji, bo z tych powiatów zachowały się różne zestawy źródeł dokumentalnych – mówiła podczas jednej z prezentacji książki prof. Barbara Engelking.

Publikacja ujrzała światło dzienne w 2018 roku. Jednak zawarto w niej wiele nieścisłości i nieprawdziwych faktów. Chodzi m.in. o wieś Malinów i jej sołtysa Edwarda Malinowskiego. Mężczyzna został pomówiony o kradzież i zamordowanie 18 Żydów. Źródła historyczne temu przeczą – mówił prezes Reduty Dobrego Imienia, Maciej Świrski.

– W aktach są także zeznania Żydów ukrywanych przez Edwarda Malinowskiego i Żydów, którym pomagał. Mimo to pani Barbara Engelking nie uwzględniła świadectw świadczących na korzyść Edwarda Malinowskiego, mimo że miała taki obowiązek – zaznaczył Maciej Świrski.

Edward Malinowski w czasie II wojny światowej nie tylko chronił wielu Żydów przed Niemcami, ale także ich karmił, pomimo że nie mieli pieniędzy. Autorzy pomylili biogramy dwóch różnych osób. Dlatego też bratanica Edwarda Malinowskiego postanowiła dochodzić prawdy i przeprosin na drodze sądowej.

– Strasznie mnie to zbulwersowało. Jak można zszargać jego dobre imię tyle lat po śmierci, kiedy poumierali wszyscy świadkowie, którzy zeznawali na pierwszym procesie? To mi się bardzo nie podoba – mówiła Filomena Leszczyńska, bratanica Edwarda Malinowskiego.

Proces ws. książki „Dalej jest noc” rozpoczął się w październiku 2019 roku. W lutym br. warszawski sąd okręgowy orzekł, że naukowcy mają przeprosić za informacje zawarte w książce. Historycy złożyli jednak apelację w tej sprawie. W poniedziałek sąd apelacyjny uchylił zobowiązanie historyków do przeprosin oraz zmiany kolejnych wydań książki. Decyzja ta jest oburzająca – podkreśliła pełnomocnik Filomeny Leszczyńskiej, mec. Monika Borowska-Pasieka.

– W świetle orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, również w świetle orzeczeń polskich oraz zagranicznych sądów wyrok jest zaskakujący – wskazała mec. Monika Borowska-Pasieka.

Dlatego pani Filomena Leszczyńska oraz jej pełnomocnicy zapowiadają skargę kasacyjną w tej sprawie.

– Sprawa dalej jest otwarta. Sąd pierwszej instancji uznał, że historycy muszą przeprosić. Było to w składzie jednoosobowym. Sąd apelacyjny w składzie jednoosobowym uznał, że nie muszą przeprosić. W związku z tym odwołujemy się do Sądu Najwyższego, a być może do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – poinformowała mec. Monika Borowska-Pasieka.

Historia coraz częściej staje się narzędziem walki ideologicznej, ale i politycznej.

– Często historycy, zamiast odkrywać prawdę, realizują cel zamierzony przez swoich mocodawców politycznych. Wiąże się to z realizacją celów tych, którzy płacą za określone badania – podkreślił Piotr Sutowicz, historyk.

Dlatego też walka o prawdę historyczną jest powinnością każdego Polaka – podkreślił prezes Reduty Dobrego Imienia, Maciej Świrski.

– Musimy się mobilizować. Musimy się mobilizować w momencie, kiedy polski wymiar sprawiedliwości staje po wątpliwej stronie – powiedział Maciej Świrski.

Książka „Dalej jest noc” wywołała wiele kontrowersji i słów krytyki ze strony środowiska historyków pod adresem autorów publikacji.

 TV Trwam News

drukuj