fot. fb/Wojciech Jakóbik

Red. W. Jakóbik: Chcemy wyrugować rosyjski gaz z Europy, więc jeżeli wejdzie propozycja legislacyjna, to stopniowo do 2027 roku wygasałyby wszystkie kontrakty na dostawy gazu. Warto uspokoić ludzi, że da się to zrobić w sposób opłacalny i ekonomiczny

Propozycja legislacyjna to przepisy, które są rozwiązaniem handlowym i regulacyjnym, które będzie przedmiotem głosowania większością kwalifikowaną. Nie każdy kraj unijny będzie musiał być „za”, aby te przepisy zostały przyjęte. Może się okazać, że Węgry nie będą w stanie zorganizować większości blokującej. W przypadku embargo na gaz rosyjski wymagana byłaby pełna zgoda w Europie, a tego oczywiście nie ma. W związku z tym Komisja Europejska wyszła z rozwiązaniem pośrednim. Chcemy wyrugować rosyjski gaz z Europy, więc jeżeli wejdzie ta propozycja legislacyjna, to stopniowo na tyle, na ile godzą się te państwa, które współpracują przy propozycji, do 2027 roku wygasałyby wszystkie kontrakty na dostawy gazu. Warto uspokoić ludzi, że da się to zrobić w sposób opłacalny i ekonomiczny. Rosną dostawy z Norwegii, Stanów Zjednoczonych, Afryki co za tym idzie, mamy dobrze zaopatrzony rynek i nie musimy się oglądać na Rosjan – mówił red. Wojciech Jakubik z Ośrodka Bezpieczeństwa Energetycznego w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Od początku wojny na Ukrainie Unia Europejska podjęła szereg działań mających na celu ograniczenie uzależnienia od surowców energetycznych z Rosji, jednak nadal istnieją istotne luki w tym zakresie. Sankcje wobec Rosji są zróżnicowane, lecz nie obejmują wszystkich form importu gazu, co wciąż pozwala niektórym państwom członkowskim kontynuować współpracę z rosyjskimi dostawcami. W odpowiedzi na tę sytuację pojawiła się nowa propozycja legislacyjna UE, która może znacząco zmienić reguły gry. Choć nie jest to formalnie sankcja, może skutecznie ograniczyć dostawy gazu z Rosji

Sankcje są różne i obejmują wiele obszarów, ale niestety wciąż nie obejmują np. importu gazu skroplonego z Rosji czy wszystkich dostaw gazociągowych od rosyjskiego Gazpromu. Jest pewna propozycja legislacyjna Unii Europejskiej w tej sprawie. To nie są sankcje, ponieważ ich przyjmowanie wymaga konsensusu, a propozycję legislacyjną można większością kwalifikowaną przyjąć. W tym przypadku chodzi o omijanie Słowacji czy Węgier, które mówią, że nie chcą porzucić rosyjskiego gazu. Wzrost dostaw gazu z kierunku rosyjskiego powinien się skończyć wraz z przyjęciem tej propozycji, która zakłada, iż część kontraktów od razu przestanie obowiązywać, a do 2027 roku wszystkie kontrakty na gaz z Rosji nie będą mogły obowiązywać w Unii Europejskiej. Jeżeli udałoby się przyjąć te regulację, to będzie prawo, które zostanie na stałe – powiedział Wojciech Jakóbik.

Choć wiele krajów Unii Europejskiej deklaruje chęć uniezależnienia się od rosyjskich surowców energetycznych, to rzeczywistość pokazuje, że deklaracje nie zawsze idą w parze z działaniem. Skroplony gaz ziemny nadal trafia do Europy m.in. przez Francję, kraje Beneluxu czy Hiszpanię. Choć formalnie nie łamie to żadnych sankcji, trudno nie dostrzec w tym sprzeczności z duchem wspólnotowej solidarności wobec agresywnej polityki Rosji. Brakuje odpowiednich regulacji, a tam, gdzie można by działać stanowczo, niektóre państwa wykazują brak woli politycznej. Przykłady Polski i Litwy pokazują jednak, że odejście od rosyjskich surowców jest możliwe, ale pod warunkiem jasnej strategii i determinacji.

Gaz skroplony sprowadzany jest przez Francję, kraje Beneluxu i Hiszpanię nienaruszającą sankcji, bo takich nie ma na te dostawy. Oczywiście jest to pewna hipokryzja i dostawy nie powinny następować, dlatego tak ważna jest propozycja legislacyjna. To jest zły obyczaj i działanie na szkodę całej wspólnoty zachodniej, która próbuje w jakiś sposób lepiej lub gorzej przytrzymać Rosję, natomiast to nie jest złamanie przepisów, bo takich jeszcze nie mamy. Gdyby to zależało od krajów takich jak Polska czy Litwa, to już dawno nie mielibyśmy importu surowca rosyjskiego. Polska nie sprowadza gazu ani ropy z Rosji, podobnie zrobiła Litwa przy udziale naszego koncernu Orlen. To da się zrobić, tylko w niektórych miejscach nie ma woli politycznej. Najmniej chcą to robić kraje takie jak Słowacja czy Węgry, które prowadzą prorosyjską politykę zagraniczną – zauważył ekspert z Ośrodka Bezpieczeństwa Energetycznego.

Propozycja legislacyjna zaproponowana przez Komisję Europejską to nie sankcje, lecz mechanizm handlowy i regulacyjny, który można przyjąć większością kwalifikowaną, bez konieczności zgody wszystkich państw członkowskich. Dzięki temu możliwe jest obejście sprzeciwu krajów takich jak Słowacja czy Węgry i stopniowe wygaszanie kontraktów na dostawy rosyjskiego gazu do 2027 roku. Co istotne, transformacja ta może przebiegać bez zakłóceń europejski rynek jest coraz lepiej zaopatrzony dzięki zwiększonym dostawom m.in. z Norwegii, USA i Afryki.

Propozycja legislacyjna to przepisy, które są rozwiązaniem handlowym i regulacyjnym, które będzie przedmiotem głosowania większością kwalifikowaną. Nie każdy kraj unijny będzie musiał być „za”, aby te przepisy zostały przyjęte. Może się okazać, że Węgry nie będą w stanie zorganizować większości blokującej. W przypadku embargo na gaz rosyjski wymagana byłaby pełna zgoda w Europie, a tego oczywiście nie ma. W związku z tym Komisja Europejska wyszła z rozwiązaniem pośrednim. Chcemy wyrugować rosyjski gaz z Europy, więc jeżeli wejdzie ta propozycja legislacyjna, to stopniowo na tyle, na ile godzą się te państwa, które współpracują przy propozycji, do 2027 roku wygasałyby wszystkie kontrakty na dostawy gazu. Warto uspokoić ludzi, że da się to zrobić w sposób opłacalny i ekonomiczny. Rosną dostawy z Norwegii, Stanów Zjednoczonych, Afryki co za tym idzie, mamy dobrze zaopatrzony rynek i nie musimy się oglądać na Rosjan – akcentował gość „Aktualności dnia”.

Całą rozmowę z Wojciechem Jakóbkiem można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj