Red. M. Budzisz: Wchodzimy w epokę zmieniających się relacji sił. Niestety stary stabilny świat, który znamy, już nie wróci
Wchodzimy w epokę zmieniających się relacji sił. Niestety stary stabilny świat, który znamy, już nie wróci. Czeka nas dłuższy czas (nawet kilkanaście lat) niepewności, niejasności, kształtowania się nowego porządku globalnego. Ten nowy porządek może być z korzyścią dla Polski, jeżeli staniemy na wysokości zadania – mówił w środowych „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam red. Marek Budzisz, publicysta i analityk.
Nadchodząca prezydentura Donalda Trumpa bez wątpienia oznacza pewien zwrot geostrategiczny, zwłaszcza jeśli chodzi o region Europy Środkowej. Red. Marek Budzisz zaznaczył, że skończyły się czasy, kiedy Stany Zjednoczone były „światowym policjantem” dzięki swojej znacznej przewadze nad innymi państwami. Choć nadal są one mocarstwem, to wzmocnienie się ich rywali spowodowało, że wchodzimy w epokę, kiedy nie będzie już globalnej dominacji amerykańskiej. Swój charakter zmieni także amerykański system sojuszniczy, w tym Pakt Północnoatlantycki.
– Będą się wyrównywały potencjały. Amerykańscy politycy (Donald Trump jest tego przykładem, mówił o tym w czasie pierwszej kadencji i będzie o tym mówił teraz) będą oczekiwali od sojuszników europejskich większego zaangażowania – większych pieniędzy wydawanych na kwestie bezpieczeństwa, ale też bezpośredniego zaangażowania ładu globalnego, który daje Zachodowi pozycję dominującą – podkreślił analityk.
Ma to związek z faktem, iż Stany Zjednoczone skupiają się obecnie bardziej na tym, aby przeciwdziałać zagrożeniu ze strony Chin w obszarze Indo-Pacyfiku.
– Wchodzimy w epokę zmieniających się relacji sił. Niestety stary stabilny świat, który znamy, już nie wróci. To jest nieprzyjemna informacja. Nawet jeśli wojna na Ukrainie się zakończy, to już nie wrócimy do starych czasów stabilności i prosperity gospodarczej. Czeka nas dłuższy czas (niektórzy eksperci mówią, że to będzie nawet kilkanaście lat) niepewności, niejasności, kształtowania się nowego porządku globalnego. Ten nowy porządek może być z korzyścią dla Polski, jeżeli staniemy na wysokości zadania, ale jeżeli tego nie zrobimy, to może się okazać, że na tym stracimy, bo mamy agresywnego sąsiada-rywala – Federację Rosyjską, która chce zmienić układ sił w Europie Środkowej – zwrócił uwagę gość „Rozmów niedokończonych”.
Krytycy Donalda Trumpa przekonywali, że wybór tego kandydata oznacza sprzedanie Ukrainy (albo przynajmniej jej części) Rosji. Jeśli tak by się stało, byłoby to bardzo niekorzystne z punktu widzenia interesu Polski. Głosy o rzekomej prorosyjskości Donalda Trumpa są jednak mocno przesadzone.
– To nie oznacza, że nie ma powodów do niepokoju. W niektórych kwestiach jest, dlatego że środowisko wokół Donalda Trumpa, ruch Make America Great Again, jest bardzo niejednorodny. Tam są różne grupy, różni ludzie, różne zapatrywania. W tym sensie nie możemy przesądzać, jaki kierunek ostatecznie zwycięży. Możemy prognozować na podstawie nominacji personalnych, o których Donald Trump już poinformował. Jeżeli chodzi o kwestie bezpieczeństwa i polityki zagranicznej, to te nominacje są relatywnie niebudzące wątpliwości czy niedające powodów do tego, aby czuć się zaniepokojonym – mówił red. Marek Budzisz.
Trudno też podejrzewać, że Donald Trump chciałby rozpoczynać swoją drugą kadencję od przegrania wojny zastępczej z Rosją (a w takich kategoriach można rozpatrywać wojnę ukraińsko-rosyjską).
– Trump, mówiąc o pokoju na Ukrainie, nie mówi o pokoju na warunkach rosyjskich, mówi o pokoju, który może nie być idealny, ale z pewnością to nie jest przegrana wojna – podkreślił gość „Rozmów niedokończonych”.
W programie poruszono też temat znaczenia niedawnego telefonu Olafa Scholza do Władimira Putina.
radiomaryja.pl



