fot. Monika Bilska

Ratyfikacja funduszu odbudowy

W poniedziałek w Pałacu Prezydenckim odbędzie się ceremonia aktu ratyfikacji decyzji o zwiększeniu środków własnych Unii Europejskiej. Rząd prowadzi jeszcze konsultacje z Komisją Europejską odnośnie celów wykorzystania pomocy.  

W czwartek Senat zagłosował za ratyfikacją zgody na zwiększenie zasobów własnych UE. Jednocześnie nie przyjął preambuły, nad którą senatorowie opozycji pracowali prawie miesiąc. Zadecydowały o tym błędy dwóch senatorów Koalicji Obywatelskiej – jeden zagłosował przeciw, drugi nie wziął udziału w głosowaniu.

– Są tak nieogarnięci, tak niepozbierani, że blisko przez miesiąc blokowali ustawę w Senacie, a tymczasem zagłosowali nad takim jej kształtem, jaki wyszedł z Sejmu – mówi europoseł PiS Jadwiga Wiśniewska.

To były karygodne błędy – przyznaje wiceszef Platformy Obywatelskiej, Bartosz Arłukowicz.

– Sytuacja była zła i pokazała, że Senat jest twierdzą demokracji, w której każdy głos się liczy, każdy musi być świadomy – zaznacza europoseł Bartosz Arłukowicz.

Polska dokonała ratyfikacji jako jedno z ostatnich państw UE, choć o przyspieszenie prac apelowała do marszałka Senatu, Tomasza Grodzkiego, Komisja Europejska. Ustawa trafiła niezwłocznie do prezydenta Andrzeja Duda.

– Została rozpatrzona przez prezydenta i znalazła uznanie. W poniedziałek prezydent podejmie decyzję co do samej ratyfikacji umowy międzynarodowej o zasobach własnych UE – mówi rzecznik głowy państwa, Błażej Spychalski.

Polska ma otrzymać łącznie 58 mld euro w formie dotacji i pożyczek. Środki pochodzić będą z pożyczek KE na rynkach kapitałowych. Temu od dawna sprzeciwia się Solidarna Polska i Konfederacja.

– Kredyt będą spłacały następne pokolenia. Politycy ponad 50-letni nie będą ponosili konsekwencji tej decyzji – zaznacza poseł Artur Dziambor z Konfederacji.

Cele, na jakie trafią środki, zawarto w Krajowym Planie Odbudowy.

– Wzmocnią naszą gospodarkę, odporność systemu ochrony zdrowia, będzie postawiony mocny akcent na cyfryzację – wylicza europoseł Jadwiga Wiśniewska.

Polska przesłała KE Krajowy Plan Odbudowy na początku maja. Opozycja, choć ma zastrzeżenia do  Planu, to uważa, że środki są potrzebne.

– Więcej środków powinno trafić na rolnictwo, chociaż po naszych wnioskach i interpelacjach jest ich więcej – mówi Piotr Zgorzelski z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

– Mieliśmy teraz delegację do Brukseli, gdzie negocjowaliśmy z KE konkretne zapisy KPO, sugerowaliśmy, co mogłoby jeszcze zostać wprowadzone – mówi z kolei poseł Marcelina Zawisza z Lewicy.

Jak zauważa wiceminister funduszy i polityki regionalnej, Waldemar Buda, trwa dialog techniczny z KE.

„Doprecyzowujemy szczegóły zapisane w KPO. Jeśli w wyniku ustaleń będzie potrzeba modyfikacji KPO, takie zmiany zostaną wprowadzone. (…) Plan może zostać zaakceptowany w przewidzianym przepisami unijnymi terminie dwóch miesięcy – wskazuje wiceminister Waldemar Buda.

Później Krajowy Plan Odbudowy zatwierdzić musi Rada Unii Europejskiej. Po tym może nastąpić wypłata zaliczek. Ich wysokość osiągnie do 13 proc. środków na realizację KPO.

TV Trwam News

drukuj