fot. PAP/Paweł Supernak

Raport podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej znacznie różni się od ustaleń rosyjskich i komisji Millera

Czy 10 kwietnia 2010 r. doszło do wybuchu na pokładzie rządowego Tupolewa? Według raportu podkomisji badającej katastrofę smoleńską samolot zniszczyły co najmniej dwie eksplozje.

Choć częściowy to jednak bardzo poruszający – raport podkomisji smoleńskiej w znaczący sposób różni się od raportów MAK i komisji Millera. Rosjanie winą za katastrofę obarczyli pilotów, a jako przyczynę rozpadu samolotu wskazali zahaczenie skrzydłem o brzozę.

Rosyjski raport nie był kompetentny – zauważył międzynarodowy ekspert lotniczy Frank Taylor.

– Rosjanie nie uwzględnili szeregu bardzo istotnych aspektów tego zdarzenia. Przede wszystkim Rosjanie nie przeprowadzili rekonstrukcji modelu tego samolotu – zwrócił uwagę ekspert.

Członkowie komisji Jerzego Millera rosyjskie tezy przepisali do swojego raportu. Nawet tę absurdalną – o obecności generała Błasika w kokpicie – wskazał Antoni Macierewicz.

– Został skonstruowany w oparciu o presję polityczną, która była wywierana na członków komisji i o sfałszowane materiały – zaznaczył przewodniczący Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego Samolotu Tu-154M.

Trudno się dziwić, że po 8 latach od katastrofy Polacy wciąż oczekują przedstawienia prawdziwych jej przyczyn.

W środę Podkomisja ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego Samolotu Tu-154M o numerze 101, działająca od lutego 2016 r., zaprezentowała częściowy raport techniczny.  [czytaj więcej]

– Koncentrujący się na kwestiach technicznych przyczyn tragedii, technicznych przyczyn śmierci polskiej elity narodowej – wskazał Antoni Macierewicz.

Podkomisja przeprowadziła szereg eksperymentów naukowych opartych o najnowsze metody badawcze.

„Badania kwestii lewych drzwi pasażerskich, których prędkość lotu w ostatniej fazie przekraczała 10-krotnie prędkość upadku samolotu, badania w tunelu aerodynamicznym, powietrznym, jak i wodnym, symulacja uderzenia samolotu w ziemię metodą elementów skończonych” –dowiadujemy się z raportu.

Do zaawansowanych badań użyto bliźniaczego samolotu Tu-154M o numerze 102. Podkomisja jako pierwsza skorzystała z raportu polskich archeologów. Podkomisja przesłuchała również wielu świadków, do których wcześniej nie dotarła prokuratura. Jak wykazywały prace podkomisji, rosyjscy kontrolerzy celowo sprowadzali samolot tak, aby trafił w teren o jeden kilometr przed lotniskiem. Jednak bezpośrednią przyczyną katastrofy miały być co najmniej dwie eksplozje.

– Pierwsza rozsadziła lewe skrzydło samolotu tak, że odcięła jego końcówkę, a następnie doprowadziła do zniszczenia klapy zaskrzydłowej lewego skrzydła. Ten sam wybuch odpowiedzialny jest za awarię lewego silnika na skutek przedostania się doń odłamków powybuchowych. Wkrótce jednak doszło do serii awarii generatora, podwozia i klap zaskrzydłowych, radiowysokościomierzy, pierwszej instalacji hydraulicznej i urządzeń wyznaczania kursu magnetycznego – wynika z raportu podkomisji.

Zanim rozpadający się samolot uderzył w ziemię, wewnątrz kadłuba doszło do eksplozji. Wybuch wysadził lewy centropłat, wyrywając drzwi pasażerskie i rozrzucając ciała kilkunastu pasażerów na przestrzeni ponad 100 metrów. Eksplozji w skrzydle nie powinno wywołać paliwo lotnicze – zaznaczył ekspert lotniczy Andrzej Wardziak.

– Udowadniali, że to nie mogły być inne przyczyny. Wybuch nie mógł być od oparów paliwa, tylko od ładunku wybuchowego – wskazał ekspert.

Raport nie podoba się Platformie Obywatelskiej. Dla posła Cezarego Tomczyka to ustalenia komisji Millera są lepsze.

– Ta sprawa jest – niestety, niestety mówię to z bólem serca – od początku do końca jasna. Chciałbym powiedzieć, że tam jest jakaś tajemnica. Niestety tam tajemnicy po prostu nie ma – powiedział Cezary Tomczyk.

Wiele istotnych dowodów umożliwiających poznanie prawdy ciągle znajduje się w Rosji – wskazał senator Prawa i Sprawiedliwości Jan Żaryn.

– Tam są zarówno szczątki polskiego samolotu, jak i oryginały najważniejszej czarnej skrzynki, która do dziś do Polski nie dotarła – powiedział polityk.

Podkomisja zadecydowała o anulowaniu raportu komisji Jerzego Millera z lipca 2011 r. ws. katastrofy smoleńskiej. Obecnie państwo polskie nie ma oficjalnego stanowiska co do przyczyn tragedii. Końcowy raport podkomisji ma być przedstawiony mniej więcej za rok. [czytaj więcej]

TV Trwam News/RIRM

drukuj