fot. pixabay.com

Przedstawiciele górniczej „Solidarności” nie zgadzają się ze stanowiskiem prezesa PiS w sprawie roli węgla w zapewnieniu energii w Polsce

Górnicza „Solidarność” idzie na zwarcie z prezesem Prawa i Sprawiedliwości. Górnicy twierdzą, że węgiel był, jest i musi pozostać głównym źródłem energii w Polsce. Jednak z biegiem czasu budowa elektrowni atomowych będzie stopniowo wypierać energetykę konwencjonalną.

Jarosław Kaczyński, prezes partii rządzącej, pod koniec października przekonywał, że Polska w ramach gospodarki rynkowej nie może utrzymywać kopalni, które przynoszą same straty.

– To by oznaczało, że z własnych kieszeni musimy dopłacać. To nie jest żadna gospodarka – ocenił prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Na te słowa zareagowali związkowcy ze śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”, którzy nie szczędzą Jarosławowi Kaczyńskiemu gorzkich słów. Ich zdaniem kopalnie węgla są rentowne i dodatkowo hamują wzrost inflacji w Polsce.

– Dzięki taniemu polskiemu węglowi cena energii w Polsce od wielu miesięcy należy do najniższych w Europie. (…) Gdyby polskie kopalnie sprzedawały węgiel energetyce po cenie rynkowej, inflacja w naszym kraju wynosiłaby dwa razy więcej niż obecnie, a polska gospodarka znajdowałaby się dziś w kompletnej ruinie – wskazali związkowcy Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”.

Według górniczej „Solidarności”, tuż po rosyjskiej inwazji na Ukrainę węgiel kamienny na europejskich rynkach kosztował 420 dolarów za tonę. Obecnie cena  wynosi około 240 dolarów, czyli w przeliczeniu na złotówki około 1150 złotych za tonę. Obecnie polskie kopalnie sprzedają węgiel do elektrowni za około 400 złotych.

– To pretensje, które rozumiem i szanuję, ale jednocześnie moim obowiązkiem, jako polityka, szefa obozu rządzącego, jest patrzeć na to posługując się pełną wiedzą. (…) Nie na zasadzie, że jedna wiadomość czy przejściowa sytuacja ma o wszystkim rozstrzygać – podkreślił prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Polska bez węgla nie przetrwa nadchodzącej zimy. Na mocy ustawy samorządy będą mogły kupować węgiel od importerów za nie więcej niż 1,5 tysiąca złotych za tonę i sprzedawać go w cenie nie wyższej niż 2 tysiące złotych za tonę. Do 8 listopada gmina musi zamieścić w swoim Biuletynie Informacji Publicznej wiadomość o zamiarze kupna węgla. Samorządy zgłaszają gotowość do transportu i dystrybucji surowca.

– Wchodzimy w zadanie, bo będziemy robić wszystko, aby ulżyć mieszkańcom gminy. (…) Na chwilę obecną wydaje się, że to wystarczająca kwota, aby pokryć koszty funkcjonowania tego systemu – zadeklarował Michał Deptuła, wójt gminy Wadowice Górne.

Węgiel krajowy, jak i importowany, będzie sprzedawany m.in. przez Polską Grupę Górniczą, PGE Paliwa czy Węglokoks. Gminy, które kupiły węgiel przed wejściem ustawy po wyższej cenie, będą mogły wnosić o zwrot różnicy. Surowca nie zabraknie.

– Nie mamy sytuacji, że ilość węgla jest zasobem skończonym. (…) To nie jest sytuacja, że kto pierwszy – ten lepszy. Raczej węgiel będzie uzupełniany, jego zasób będzie rósł – zaznaczył Karol Rabenda, wiceminister aktywów państwowych.

Wojna na Ukrainie spowodowała przewrót europejskiego rynku energetyki i pokazała, jak ważnym jest jej krajowe zaplecze, a nim w Polsce był i pozostanie węgiel.

– Musimy mieć swój zasób energetyczny i o tym wiemy. Wiemy, że tym zasobem jest węgiel – akcentował Jarosław Kaczyński.

Podobna deklaracja padła ze strony Jacka Sasina, wicepremiera, ministra aktywów państwowych.

– Do czasu uruchomienia pierwszych bloków jądrowych żadna kopalnia nie może zostać zamknięta – zwrócił uwagę.

Według Ministerstwa Klimatu i Środowiska węgiel kamienny jest podstawowym źródłem energii dla około 4 milionów z 15 milionów gospodarstw domowych. Wszystko ma się zmienić po uruchomieniu pierwszej w Polsce elektrowni atomowej. Wybudowana przez Amerykanów siłownia atomowa, z zainstalowanymi trzema reaktorami, miałaby dać prąd 12 milionom domów.

– Czyli prawie 4 giga mocy, a jeden reaktor to są 4 milionów gospodarstw domowych, czyli 3 reaktory. (…) Prawie cała Polska, jeśli chodzi o potrzeby gospodarstw rodzin indywidualnych, byłaby objęta tym źródłem – tłumaczyła Anna Moskwa, minister klimatu i środowiska, w „Polskim punkcie widzenia” w Telewizji Trwam.

Mówiąc o przyszłości, nie można zapominać o odnawialnych źródłach energii. Udział fotowoltaiki, farm wiatrowych na lądzie i morzu, w tym momencie wynosi około 25 procent. Docelowo OZE ma stanowić 50 procent udziału w polskim miksie energetycznym.

TV Trwam News

drukuj