Fot. pixabay.com

Prof. Z. Krysiak: ETS to nie jest ekologia. To system transferu pieniędzy

Czy system handlu emisjami CO2 to narzędzie ochrony klimatu, czy mechanizm finansowego drenażu państw, takich jak Polska? W programie „Polski Punkt Widzenia” w TV Trwam prof. Zbigniew Krysiak stawia tezę: za klimatycznymi hasłami kryje się centralizacja władzy i potężny transfer pieniędzy.

Profesor Zbigniew Krysiak nie zostawia suchej nitki na optymistycznych ocenach polityków. Dotyczy to także działań premiera Donalda Tuska. Jego zdaniem mówienie o zmianie podejścia do polityki klimatycznej Unii Europejskiej to polityczna mrzonka.

– Nic się nie zmieniło. To przełom w cudzysłowie, tu nie ma żadnego przełomu, bo po prostu chcą przeanalizować funkcjonowanie tego systemu. Oczywiście wszyscy wiedzą, jak on funkcjonuje. Ten system funkcjonuje w ten sposób, że – przykładowo zresztą w Polsce robiliśmy takie analizy – od kwoty 100 miliardów płaconych przez nasze elektrownie z tytułu tego podatku (bo to jest podatek) 50 miliardów trafiało do budżetu naszego państwa, a 50 miliardów do spekulantów różnych firm, przedsiębiorstw finansowych, w tym są to przedsiębiorstwa i instytucje finansowe niemieckie, holenderskie, może też jakaś część francuskich. I proszę sobie wyobrazić, 50 miliardów złotych tylko z pewnego okresu, to jest kwota, która gdyby ten proceder się realizował dalej, to w dalszej kolejności przez najbliższe lata kwota ta by urosła do takiej, jaką Unia czy Niemcy chcą nam proponować zaciąganego kredytu na zbrojenia. To jest ta sprawa, o której pani Ursula von der Leyen nie mówi. Tu mamy do czynienia z pewnym oszustwem. […] Podatek za emisję CO2 jest alibi dla nich, żeby pod płaszczykiem ekologii, ochrony środowiska te środki wykorzystywać. Chce się je przetransferować. W dodatku premier Donald Tusk niestety nie umie bronić naszych interesówzauważa gość „Polskiego Punktu Widzenia”.

Według profesora ETS nie tylko obciąża gospodarkę, ale też napędza zyski sektora finansowego poza Polską. Gość „Polskiego Punktu Widzenia” zauważa, że Polska ma narzędzie, by zmienić kurs.

– W Polsce mamy ustawy. To nie jest tak, że w Polsce funkcjonuje prawo unijne. W Polsce rządzą ustawy i jeśli my te ustawy zmienimy, to będziemy funkcjonować w innej rzeczywistości. Kiedy mieliśmy do czynienia z elektrownią Turów, to nasze wpłaty do Unii Europejskiej były obciążane, czyli odejmowano z nich właśnie niby te kary. I tutaj nie można zachowywać się jak jakiś najemnik nad naszym gospodarstwem. To jest nasze gospodarstwo. Jeśli będą próbować, nie mają najmniejszego prawa do tego absolutnie i nie wywołujmy lęku i strachu, żebyśmy po prostu nie szli za tym w ciemną uliczkę – dodaje.

Tutaj – zdaniem prof. Krysiaka – pojawia się motyw utraty suwerenności i presji „strachu”, która paraliżuje podejmowanie słusznych dla państwa decyzji. Prof. podważa sens proponowanych korekt systemu. Ostrzega też przed dalszym wzrostem kosztów energii.

– To jest próba czarowania, zaklinania rzeczywistości. Takie ręczne sterowanie tym systemem. To już kiedyś było i prowadziło do wzrostu cen kosztów za emisję CO2. Jeszcze przed 2021 rokiem mieliśmy to na poziomie około 15 do 20 euro, w porywach 25 i później – właśnie ze względu na ten charakter spekulacyjny – obserwowaliśmy na jesieni 2021 roku wzrost do prawie 100 euro. Mamy wiedzę ekspertów, że po wprowadzeniu ETS2 ceny będą rosły, tu nie ma w ogóle najmniejszej wątpliwości; obecnie są na poziomie około 80 euro, ale będą rosły do 120, 130, a nawet w dalszym okresie do 250. I w tej sytuacji musimy się zachować odpowiedzialnie – zauważa.

W Polsce obserwujemy spadek eksportu i inwestycji. Taka tendencja – jak podkreśla prof. Krysiak – może doprowadzić do zatrzymania się popytu konsumpcyjnego, bo filarem wzrostu gospodarczego w Polsce jest właśnie konsumpcja.

radiomaryja.pl

drukuj