Prof. G. Kucharczyk: Najważniejszym spoiwem naszej wspólnoty narodowej powinna pozostać polska kultura wyrosła z chrześcijańskiego dziedzictwa
Wszystkie rządy zaborcze dążyły w kolejnych dziesięcioleciach do wytworzenia dwóch narodów polskich. Jednego złożonego ze szlachty i duchowieństwa katolickiego, a więc z warstw społecznych uważanych w Prusach, Rosji i Austrii za przysięgłych wrogów rozbiorowego status quo, oraz z drugiego złożonego z chłopów, z których starano się uczynić lojalnych poddanych odpowiednio cara, króla Prus i cesarza Austrii – mówił w sobotnim felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja prof. Grzegorz Kucharczyk.
24 października minęła 230. rocznica III rozbioru Polski, jednego z najtragiczniejszych momentów w naszych dziejach.
– Na mocy układu podpisanego w Petersburgu, tam gdzie podpisywano dwie wcześniejsze konwencje rozbiorowe, 24 października 1795 roku Rosja, Prusy i Austria dokonały ostatecznego podziału ziem polskich, niszcząc państwo, które istniało na mapie Europy od ponad 800 lat. Utraciliśmy państwo, instytucję, która w rozpoczynającym się za chwilę XIX wieku będzie dla wszystkich narodów odgrywających poważną rolę w polityce europejskiej podstawowym narzędziem nie tylko obrony własnych interesów narodowych, ale najważniejszą instytucją decydującą o kierunku, tempie oraz intensywności nabierającej dynamiki, w takich dziedzinach jak: edukacja, kultura, gospodarka czy infrastruktura komunikacyjna – zaznaczył prof. Grzegorz Kucharczyk.
Po 1795 r. najważniejsze decyzje dotyczące obszarów newralgicznych dla rozwoju i bezpieczeństwa każdego narodu podejmowane były nie przez Polaków, ale przez rządy rosyjski, pruski i austriacki.
– Trzeba bowiem pamiętać, że po tej dacie rozbiorcy będą podejmować starania, by do ukończonego już dzieła zniszczenia państwa polskiego dołożyć zniszczenie narodu polskiego jako wspólnoty. Wszystkie rządy zaborcze dążyły w kolejnych dziesięcioleciach do wytworzenia dwóch narodów polskich. Jednego złożonego ze szlachty i duchowieństwa katolickiego, a więc z warstw społecznych uważanych w Prusach, Rosji i Austrii za przysięgłych wrogów rozbiorowego status quo. oraz z chłopów, z których starano się uczynić lojalnych poddanych odpowiednio cara, króla Prus i cesarza Austrii – zauważył historyk.
Tragiczny przykład zorganizowany przez austriackich urzędników rabacji galicyjskiej 1846 roku pokazywał, że nawet państwo uchodzące za katolickie chwytało się wszystkich środków, by wymazać z Europy nie tylko państwo, ale i naród polski.
– To, że te zamiary nie powiodły się, jest dowodem na wielką siłę naszej wspólnoty narodowej, której najważniejszym spoiwem była i powinna pozostać, jak wielokrotnie przypominał nam św. Jan Paweł II, polska kultura wyrosła z chrześcijańskiego dziedzictwa – wskazał felietonista.
Całości felietonu można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



