Problemy właścicieli rolniczych biogazowni
Od lutego biogazownie rolnicze w Polsce mają otrzymać nowe wsparcie. Rząd planuje skrócić procedury urzędowe i zapewnia, że instalacje będą sprawniej przyłączane do systemu. Eksperci wskazują, iż kierunek rozwoju jest słuszny, ale przestarzałe sieci przesyłowe uniemożliwiają wykorzystanie biogazowni w pełni.
Biogazownie przetwarzają odpady organiczne, takie jak obornik, gnojowica czy resztki roślinne. Powstały z tego biogaz może posłużyć do produkcji prądu i ciepła. Minister rolnictwa, Stefan Krajewski, przekonuje, że nowe przepisy przygotowywane w ustawie Prawo energetyczne ułatwią rolnikom inwestowanie w biogazownie.
– Możliwe do wykorzystania przez rolników jako alternatywa z jednej strony na zarabianie pieniędzy, z drugiej strony na wytwarzanie energii – mówi Stefan Krajewski, minister rolnictwa i rozwoju wsi.
Wskutek nadmiernej biurokracji biogazowni w Polsce jest nieco ponad dwieście. Budowa biogazowni o mocy jednego megawata kosztuje ok. 15 mln złotych. Są możliwości sfinansowania takiej instalacji nawet do 65 proc. To m.in. dotacje z programu „Energia dla wsi”. Ale – jak wyjaśnia rolnik Szymon Ręcławowicz, który buduje swoją biogazownię – czas procedowania wniosków jest za długi.
– Mam nadzieję, że to zostanie poprawione, bo nie można czekać dwa lata na rozpatrywanie jednego wniosku – zaznacza rolnik.
Minister energetyki z PSL, Miłosz Motyka, zapewnia, że nowelizacja prawa przyspieszy proces inwestycyjny.
– To szybsze decyzje i prostsze procedury, deregulacja w tym zakresie. Brak w ogóle uwzględniania wypisu wyrysu, zgłoszenie ich tylko na oświadczenie – brak potrzeby zgłaszania sterty dokumentów – akcentuje szef resortu energii.
Tymczasem największym problemem, z którym mierzą się właściciele biogazowni, są trudności z podpięciem instalacji do sieci. Powodem tego jest przestarzała infrastruktura elektroenergetyczna, której nie wymieni się z dnia na dzień – wskazuje ekspert ds. energetyki, Wojciech Jakóbik.
– Gaz jest popularny w ciepłownictwie, powstają też nowe elektrociepłownie gazowe i tutaj biogaz zmuszony jest do konkurowania – zauważa Wojciech Jakóbik.
Gdy biogazownia jest niepodłączona do systemu, to rolnik na niej nie zarabia, gdyż nie może dzielić się energią z sąsiadami, pobliskimi szkołami czy urzędami. Dodatkowo, obecnie w przyłączaniu do sieci przesyłowych pierwszeństwo mają inne źródła OZE, czyli wiatraki i fotowoltaika. To musi się zmienić – zaznacza rolnik Szymon Ręcławowicz.
– Aby biogazownie otrzymywały w pierwszej kolejności dostęp jako wytwarzający energię elektryczną – podkreśla.
Biogaz jako stabilne źródło energii może pomóc rozwiązać problem w kontekście emisji CO2. To gaz, przez co jest pożądany z punktu widzenia polityki klimatycznej. Jednak – jak przekonuje poseł Jarosław Sachajko – rząd Donalda Tuska musi zacząć realnie coś robić w tym zakresie.
– Bez racjonalnego podejścia do rolnictwa i do biogazowni będziemy nadal płacili najwyższe ceny energii w Unii Europejskiej – akcentuje poseł Koła Poselskiego Wolni Republikanie.
Krajowa produkcja biogazów może dać od 2 do nawet 8 mld metrów sześciennych gazu rocznie i to w momencie, gdy obecna produkcja to ok. 4 mld m sześciennych. Obecnie udział biometanu w dostawach gazu dla naszego kraju jest znikomy.
TV Trwam News



