fot. pixabay.com

Ukraina blokuje złom, Indie szykują stal. Europa między ukraińską arogancją a indyjską ekspansją

Ukraina wprowadziła zakaz eksportu złomu do krajów Unii Europejskiej. To spory cios dla polskich hut. Ministerstwo Rozwoju i Technologii domaga się pilnej reakcji Komisji Europejskiej. Pojawiają się obawy o wzrost kosztów, spadek konkurencyjności i ryzyko redukcji produkcji stali.

Najpierw spór o ukraińskie towary rolne spożywcze, a teraz o złom. Ukraiński rząd z dnia na dzień wprowadził zakaz eksportu złomu metali kolorowych i miedzi, a także drewna, do Unii Europejskiej, w tym do Polski.

 „Pomimo ceł eksportowych, eksport złomu rośnie, często w tranzycie do krajów trzecich, nie tworząc wartości dodanej dla Ukrainy. Wręcz przeciwnie, krajowe przetwórstwo zapewnia miejsca pracy, dochody z podatków i produkty niezbędne do obrony i odbudowy. Wykorzystanie złomu w produkcji metalurgicznej zmniejsza również emisję CO2, co jest istotne w świetle wymogów UE” – wskazała Julija Swyrydenko, premier Ukrainy, w komunikacie.

Decyzja zapadła bez żadnych konsultacji. Nie wprowadzono też żadnego okresu przejściowego.

Profesor Arkadiusz Jabłoński, socjolog, powiedział wprost o egoistycznej postawie naszych wschodnich sąsiadów.

– Myślę, że to bardzo niedobrze, gdy odpowiedzią na działania ze strony Polski, które wspomagały Ukrainę w różnych fazach wojny z Rosją – była to nie tylko pomoc militarna, ale także gospodarcza, finansowa – że odpowiedzią na to jest takie tylko stawianie na własny interes gospodarczy i polityczny, bez uwzględnienia interesów polskich – mówił prof. Arkadiusz Jabłoński.

 Ktoś może powiedzieć – przecież to tylko złom. Jest on jednak bardzo potrzebny w przemyśle ciężkim. Polskie huty mają wiele obaw. Nie dostały bowiem czasu na to, aby przygotować się do zmiany dostawców. Branża hutnicza już wcześniej zwracała się do ministra energii, Miłosza Motyki, o zabezpieczenie polskiego rynku przed napływem stali z Ukrainy. Działo się to jeszcze przez wydaniem przez Ukraińców zakazu o eksporcie złomu.

– Trzy miliony ton stali ukraińskiej dostaje się na rynek europejski. Z tego jedna trzecia zostaje w naszym kraju, psując rynek. Wtedy otrzymaliśmy odpowiedź, to by było rozwiązanie atomowe. Panie Ministrze, Ukraińcy tak robią. Zamykają i koniec. Nie ma możliwości już pozyskania złomu z Ukrainy. Jakie niebezpieczeństwo? Takie niebezpieczeństwo, że my będziemy szukać złomu na rynkach wewnętrznych, oczywiście droższego. Ukraińcy będą mieli w swoich hutach złom tańszy. Kolejne przebicie cenowe, któremu nie jesteśmy w stanie sprostać – przypomniał Andrzej Karol, Przewodniczący Krajowej Sekcji Hutnictwa NSZZ „Solidarność”.

 Przewodniczący Krajowej Sekcji Hutnictwa NSZZ „Solidarność” wskazał wprost, że decyzja Ukraińców to kolejne realne zagrożenie dla zakładów w Polsce i całej Unii Europejskiej. Nie są to jedyne problemy tej branży. Forsowanie unijnej polityki klimatycznej w obecnym kształcie może doprowadzić do upadku hutnictwa. Rosnące koszty uprawnień do emisji CO2 sprawiają, że polskie i europejskie huty tracą konkrecyjność.

Na tym jednak nie koniec. Niepokój budzi także umowa pomiędzy Unią Europejską a Indiami. Indie bardzo mocno rozwijają swoje moce produkcyjne – do 2030 roku chcą produkować 300 mln ton stali. Dla porównania w zeszłym roku w całej UE wyprodukowano jej 215 mln ton. Co więcej, Indie cały czas sygnalizują, iż nie godzą się na podatek graniczny CBAM.

– Pytanie, czy Unia Europejska ustąpi od tych zapisów. Jeśli by tak się stało, to rzeczywiście jest to niebezpieczeństwo, że indyjska stal zaleje rynek europejski, co oczywiście zdławi kompletnie produkcję Unii Europejskiej. Przypomnę, że Indie nie mają ETS, mają kształtowaną cenę energii we własnym kraju, nikt ich do tego nie zmusza i przede wszystkim nie mają takich zabezpieczeń i obostrzeń, jak my mamy – podsumował Andrzej Karol.

 W sprawie umowy z Indiami bardzo mocno lobbują Niemcy, które – podobnie jak przy umowie z krajami Mercosur – szukają ratunku dla swojej motoryzacji.

Branża hutnicza alarmuje, że dziś potrzeba konkretnych decyzji, aby ratować huty. Tu chodzi bowiem o bezpieczeństwo europejskiego przemysłu, dlatego 5 lutego w Ostrawie odbędzie protest hutników z Polski, Czech, Słowacji i Węgier. Warto pamiętać, że hutnictwo i przemysł ciężki są podstawą rozwoju gospodarki – stal jest potrzebna w wielu gałęziach przemysłu od budownictwa począwszy na przemyśle obronnym skończywszy.

TV Trwam News

drukuj