fot. twitter.com/prezydentpl

Prezydent A. Duda w „Naszym Dzienniku”: Chcę dać Polakom równe szanse

Kiedy 5 lat temu rozpoczynałem służbę Polakom jako Prezydent RP, widziałem, jak wiele było do zrobienia, jak głębokie były zaniedbania. Nie chcę, żeby te czasy wróciły. Rafał Trzaskowski chce zatrzymać inwestycje, które mają na celu skończyć z wykluczeniem mieszkańców prowincji. Ja gwarantuję, że zrobię wszystko, żeby podział na Polskę A i Polskę B odszedł w przeszłość (…) Wszystkim Polakom chcę dać równe szanse – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prezydent RP Andrzej Duda.

***

Panie Prezydencie, jest Pan wielkim promotorem awansu rozwojowego polskiej prowincji. Z tak licznych spotkań z ludźmi w kampanii widać, że w ostatnich latach mieszkańcom polskich średnich i małych miast po prostu żyje się lepiej? Program Prawa i Sprawiedliwości „działa” w terenie?

– Jestem dumny, że dzięki rządowym programom, które współtworzyłem, coraz więcej rodziców podchodzi do mnie w czasie spotkań w małych miejscowościach i mówi, że żyje im się lepiej, że wierzą w lepsze jutro i dla siebie, i dla swoich dzieci, które mogli wysłać na studia. Cieszę się, że mogłem pomóc seniorom, którzy prosili mnie wiele razy o wsparcie – że pomogłem przywrócić poprzedni wiek emerytalny i wspólnie z rządem doprowadziłem do wypłaty 13. emerytury, a niebawem także 14. To wsparcie, zwłaszcza w mniejszych ośrodkach, naprawdę wpłynęło na jakość życia ludzi. Wiele razy mówiłem, że największym sukcesem dla mnie będzie, kiedy polskie rodziny powiedzą mi na zakończenie kadencji, że żyje im się lepiej. Cieszę się, że słyszę to już teraz, i mam nadzieję usłyszeć to za 5 lat, kiedy uda nam się jeszcze bardziej zmniejszyć dystans pomiędzy wielkimi ośrodkami a małymi miasteczkami i wsią.

Ewentualna wygrana kandydata Platformy Obywatelskiej będzie oznaczała powrót do polityki pogłębiania tego dystansu?

– Kiedy 5 lat temu rozpoczynałem służbę Polakom jako Prezydent RP, widziałem, jak wiele było do zrobienia, jak głębokie były zaniedbania. Nie chcę, żeby te czasy wróciły. Rafał Trzaskowski chce zatrzymać inwestycje, które mają na celu skończyć z wykluczeniem mieszkańców prowincji. Ja gwarantuję, że zrobię wszystko, żeby podział na Polskę A i Polskę B odszedł w przeszłość. Chcę, żebyśmy zapomnieli, że kiedyś w ogóle takie nazwy funkcjonowały. Zbudujemy 200 przystanków kolejowych, drogi lokalne, Centralny Port Komunikacyjny wraz z 10 liniami kolejowymi. W ramach tego projektu ma powstać 1600 nowych torów kolejowych, które wreszcie połączą nasz kraj w jedną spójną sieć kolejową. Globalne firmy doradcze mówią jednoznacznie: to opłacalny i bardzo korzystny dla całej polskiej gospodarki projekt. Bez tych inwestycji, bez dobrej sieci transportu poza wielkimi ośrodkami rozwój biznesu jest bardzo utrudniony. Wszystkim Polakom chcę dać równe szanse.

Polacy twardo popierają małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety. Jednak perspektywa legalizacji tzw. związków partnerskich i adopcji dzieci przez pary homoseksualne w przypadku zwycięstwa Rafała Trzaskowskiego jest bliska i realna. Polacy się tego obawiają?

– Adopcja dzieci przez związki jednopłciowe to rzecz, na którą nie ma zgody Polaków, to sprawa dla wielu kluczowa, bo decydująca o przyszłości naszego państwa, o tym, jak będzie wyglądać Polska. Dlatego w wyniku wielu rozmów z Polakami zdecydowałem się zaproponować parlamentowi wpisanie do Konstytucji przepisu, który zapewni w sposób jasny i zasadniczy, że pary jednopłciowe nie będą mogły adoptować dzieci. Dzięki temu moi rodacy nie będą musieli się obawiać, że ktoś przyjdzie i z dnia na dzień doprowadzi do zmiany prawa w tym zakresie.

Poparcie dla tej poprawki to będzie sprawdzian deklarowanej przez wszystkich polityków troski o rodzinę?

– W ostatnich dniach Rafał Trzaskowski chyba uświadomił sobie, że taka jest wola zdecydowanej większości Polaków. Dobrze, że w tej sprawie zmienił zdanie, choć ten punkt znalazł się w jego programie. Mam nadzieję, że parlament poprze proponowaną przeze mnie poprawkę do Konstytucji.

Panie Prezydencie, na finiszu kampanii wyraźnie widzimy zderzenie dwóch wizji Polski – tej opartej na podstawowych wartościach, którą Pan od dawna reprezentuje, i tej skrajnie liberalnej wizji Rafała Trzaskowskiego, który dodatkowo mota, zaprzecza własnemu programowi. Dostrzega Pan w tej sytuacji jakąś nową szansę na dotarcie do wyborców dotąd obojętnych? Jaki przekaz chciałby Pan skierować w ich stronę?

– Polacy mnie znają, wiedzą, jakie mam poglądy, wiedzą, jaką prowadziłem politykę. Nie zmieniam zdania, dotrzymuję słowa, nie muszę kluczyć i wymawiać się słabą pamięcią. Po prostu realizuję program, na który umawiam się z moimi rodakami. Myślę, że każdy, także te osoby, które wahają się, tę różnicę dostrzegają. Widać to choćby po rosnącej frekwencji. Więcej Polaków chodzi na wybory, bo wreszcie poczuli, że ich głos ma znaczenie. Myślę, że ekipa Zjednoczonej Prawicy pokazała im coś dotąd nieznanego – że można się z wyborcami na coś umówić i to zostanie spełnione. Że będzie tak, jak zdecydujemy w wyborach.

Pana polityka oparta na dobru państwa i obywatela wywołuje wściekły atak sił chcących Polskę sobie podporządkować. Co zamierza Pan zrobić, by media nie były środkami manipulacji sterowanej przez obce interesy? Widzi Pan szansę na ich repolonizację?

– Na szczęście nie mamy już do czynienia z dominacją we wszystkich większych mediach przekazu jednego obozu politycznego. Chciałbym, by większość naszych mediów krajowych miała przede wszystkim na względzie interes Polski. Tak jest choćby w Niemczech czy we Francji. Tam, kiedy w grę wchodzą strategiczne interesy państwa, krajowe media nigdy nie stanęłyby po przeciwnej stronie. Zdajemy sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach, czasach szerzącej się dezinformacji, wojen hybrydowych, rynek mediów jest szczególnie łakomym kąskiem i nie można do niego podchodzić jak do każdego innego sektora gospodarki. To zasób strategiczny.

Gdy obóz polityczny Rafała Trzaskowskiego mierzy w Pana osobiście i w Pana bliskich, jest to z pewnością przykre. W obliczu tej desperacji przeciwników, co i jakie zjawiska dodają nadziei, że uda się wygrać te wybory i zrealizować Pański program?

– Widząc pozytywne reakcje, słysząc podziękowania z ust Polaków na ulicach polskich miast, wiem, że wściekłe ataki przeciwników to nie jest emocja zwykłych ludzi. To są działania inspirowane z góry. Tutaj ten negatywny przykład daje choćby poseł Sławomir Nitras. Ze strony zwykłych ludzi nie spotykam się z atakami. Owszem, pojawia się krytyka, ale ta krytyka jest dla mnie ważna, bo chcę cały czas Polakom pomagać, rozumieć ich potrzeby i realizować ich postulaty. To, że mieszkańcy mówią mi o swoich problemach, daje mi motywację do działania, poczucie, że jeszcze wiele mam do zrobienia. Jestem przekonany, że uda mi się to zrobić w drugiej kadencji.

12 lipca każdy głos się liczy. To wybory, które mogą przesądzić o losach państwa na lata?

– Pięć lat temu wybraliśmy władzę, która pomaga, a nie tylko mówi, że nie przeszkadza. Uwolniliśmy w Polakach wiarę w lepsze jutro i energię. Udało nam się i wprowadzić „500+”, i obniżyć wiek emerytalny, i znieść wizy, i sprowadzić prawdziwe wojska NATO i USA do Polski. Możemy powiedzieć, że tymi śmiałymi działaniami zamknęliśmy czas transformacji w Polsce. Teraz czas na nowy rozdział. Od tego, jak będzie prowadzona Polska polityka w następnych latach, zależy nasza pozycja w tym wieku. Wszyscy widzimy, co dzieje się na świecie, jak rosną napięcia, ale także jakie szanse otwierają się przed nami. Musimy zawalczyć o utrzymanie kierunku rozwoju i bezpieczeństwa naszej Ojczyzny. To wielkie zadanie, które musimy wspólnie podjąć.

Dziękuję za rozmowę.

 

„Nasz Dziennik”/radiomaryja.pl

drukuj