Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich: O. Tadeusz Rydzyk uratował honor polskiego dziennikarstwa upominając się o wykluczonych, prawdę w naszej historii i miejsce dla Kościoła w przestrzeni publicznej
Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich przyznając Ojcu Dyrektorowi swój LAUR chce docenić i uhonorować przede wszystkim jednego z najbardziej zasłużonych dla wolności słowa w naszej Ojczyźnie ludzi mediów. To Ojciec nas uczył, jak robi się media bez pieniędzy i co to znaczy więź z odbiorcą; dlaczego trzeba tworzyć Koła Przyjaciół wokół mediów, w których się pracuje i dlaczego dziennikarz ma się utożsamiać z medium, w którym pracuje. Za to wszystko Ojcze Dyrektorze wyrażamy naszą wdzięczność i uznanie oraz szacunek – wskazała dr Jolanta Hajdasz, prezes SDP, w dniu wręczenia nagrody o. Tadeuszowi Rydzykowi, Dyrektorowi Radia Maryja.
O. dr Tadeusz Rydzyk CSsR, założyciel i dyrektor Radia Maryja, został uhonorowany specjalnym wyróżnieniem LAUR SDP 2025 w tegorocznym Konkursie Dziennikarskim Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
LAUDACJA LAUR SDP 2025 dla Ojca Tadeusza Rydzyka
Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich przyznaje swoje najwyższe wyróżnienie od 2003 roku. Laur SDP dla dziennikarza jest jak doktorat honoris causa dla naukowca, czy oscar dla aktora. Nie są to moje słowa, tylko tych, którzy przed laty ustanowili tę honorową nagrodę. Z jak najbardziej oczywistych względów ma ona trafiać do dziennikarzy, czyli tych, którzy zajmują się przygotowywaniem i prezentowaniem materiałów w środkach masowego przekazu, uwzględniając to, iż najważniejszym obowiązkiem dziennikarza jest szacunek dla prawdy, bo opinia publiczna ma prawo do jej poznania.
Właśnie to stałe poszukiwanie prawdy, a raczej Prawdy przez duże „P” sprawia, że wykonywanie naszego zawodu nazywamy misją, a miarą sukcesów prawdziwych dziennikarzy już dawno przestały być jedynie zarobki i przychody mediów, w których pracują.
By zrozumieć, dlaczego Zarząd Główny SDP w 2025 roku przyznał to swoje najważniejsze wyróżnienie zakonnikowi, który stał się dziennikarzem i człowiekiem mediów, trzeba cofnąć się do lat 90-tych, do czasów szalejącej transformacji ustrojowej, gdy wszyscy odreagowywali ponure czasy komunizmu i gdy bezkrytycznie zaczął dominować dyktat wszechobecnej wolności do wszystkiego i od wszystkiego. Zdominowane przez kapitał zagraniczny albo postkomunistyczny media w naszym kraju bezkrytycznie i z ukrytymi przed odbiorcami celami przedstawiały ten styl przekazu jako jedyny obowiązujący. Wolność w stylu „róbta co chceta” zawładnęła najpierw mediami, a potem umysłami wielu Polaków.
I nagle w tym świecie popkultury i cynicznej gry rynkowej pojawiło się dziwne radio – na dzień dobry emitowało „Kiedy ranne wstają zorze” i staropolskie Godzinki, a każdy jego prezenter witał się słowami, jak przed wiekami: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica”.
Świeckim symbolem tego radia stał się wełniany beret, skromne nakrycie głowy, najczęściej noszone przez starsze panie. Konkretnie – nawet nie wełniany beret, tylko specjalny, moherowy. Miało to być określenie pejoratywne, kompromitujące dla tych, którzy noszą na głowie coś takiego. Oni mieli być zacofani i niedzisiejsi, tak jak ich poglądy, ich wartości i styl życia. Moherowe berety były wyszydzane nie tylko w mediach o największym audytorium, czyli tzw. mainstreamowych, ale także z mównicy sejmowej, co miało miejsce w 2005 r., gdy tym porównaniem posłużył się szyderczo ówczesny premier.
Ale malutki zrobiony na szydełku berecik z dumą przypinali do swoich ubrań ci, którzy co roku jeździli ze swoim ukochanym Radiem Maryja na pielgrzymkę na Jasną Górę. Bo oni nie mieli się czego wstydzić. Przeciwnie, wiedzieli, dlaczego słuchają tego Radia, dlaczego sprzeciwiają się politykom, którzy je publicznie ośmieszają, a po cichu bezpardonowo zwalczają i dlaczego mimo tego, że w zdecydowanej większości są raczej biedni, często chorzy, zazwyczaj niemłodzi to niczego się nie boją i na pewno nie pozwolą się poniżać. I będą walczyć o swoje prawa, o Boga, o prawdę, o godność i szanowanie naszej Ojczyzny.
Tej walki uczył ich lider tego Radia – ojciec Tadeusz Rydzyk.
Szybko się okazało, że właśnie ta walka w demokratycznej III RP jest niestety koniecznością. Pierwszy proces koncesyjny, czyli przyznawanie pierwszych legalnych koncesji na nadawanie programu radiowego miało miejsce w 1993 roku, zaraz po uchwaleniu Ustawy o radiofonii i telewizji w 1992 roku. Ile mądrości i odwagi wymagało wówczas zgłoszenie się do tego konkursu!? Przesłuchania podmiotów, które o tę koncesję się starały odbywały się przecież publicznie, a wszystkie gazety wspólnym głosem wspierały liberalne i rzekomo bezstronne redakcje. Redemptorysta, ojciec Tadeusz Rydzyk, który domagał się ogólnokrajowej koncesji dla katolickiego radia był w tym towarzystwie jak z innej planety, jak z innego świata. Ale to on miał rację, bo żadne z tych największych i najbardziej nowoczesnych mediów nie chciało upominać się o ludzi z upadających i coraz bardziej skandalicznie prywatyzowanych zakładów pracy, upominać się o pracowników zlikwidowanych PGR- ów i o tych, którzy są słabsi, np. małych przedsiębiorców, których zmiatała z gospodarczej powierzchni naszego kraju niewidzialna ręka wolnego rynku. Z perspektywy czasu widzimy wyraźnie, że uratował w ten sposób honor polskiego dziennikarstwa tym upominaniem się o wykluczonych, o prawdę w naszej historii, czy o miejsce dla Kościoła w przestrzeni publicznej.
Pomysłodawcą, inicjatorem i duszą tego radia był charyzmatyczny zakonnik oddany pasji stworzenia Radia o tak bardzo religijnej nazwie „Radio Maryja”. To Radio nigdy nie bało się rozmów na żywo ze swoimi słuchaczami i nie bało się zapraszać do programów tych, których nikt inny nie chciał zapraszać. Trudne i kontrowersyjne tematy, modlitwa i poczucie wspólnoty dla każdego, kto znalazł się nieraz w trudnej życiowej sytuacji. Chyba nie ma w Polsce katolika, który by choć raz nie odmówił różańca z Radiem Maryja, kto o 15.00 nie sięgnąłby po Koronkę do Bożego Miłosierdzia i kto choć raz nie słuchałby „Rozmów niedokończonych” nocą, gdy trudno było mu zasnąć.
„Katolickie radio nie musi nieustannie powtarzać: »Bóg, Bóg«… mawia ojciec Tadeusz Rydzyk. „Ono musi pomagać w życiu według wartości, jakie niesie Ewangelia. To musi być bezpośrednie odniesienie do życia. Bardzo prosto, jasno, bez zagmatwania, jakie dzisiaj jest w świecie”. Radio Maryja takie jest. Bliskie zwykłym ludziom i ich problemom. Na zarzuty o uprawianie w Radiu polityki ojciec Tadeusz też odpowiedział krótko: „Co to jest polityka? To troska o dobro wspólne! O Ojczyznę! To jest nasze życie. Nie możemy stać obok i udawać, że to nas nie dotyczy. Ewangelia musi przenikać wszystkie sfery życia” (to z wywiadu, który cytował ks. abp Marek Jędraszewski w homilii wygłoszonej w Arenie Toruńskiej 3 grudnia 2016 roku z okazji 25-lecia Radia Maryja).
Z radia powstały kolejne dzieła i te niestety zwalczane już były bardzo bezwzględnie. Najbardziej widoczne to było tuż po roku 2010, gdy ostatecznie kształtował się polski ład medialny – wtedy, gdy rozdzielano pierwsze koncesje dla telewizji na tzw. multipleksie cyfrowym. W mediach, o których przyszłości miały rzekomo decydować kompetencje, jakość i umiejętności nie było miejsca dla stacji katolickiej. Dziś mało kto przypomina ten fakt, ale trzeba było 175 marszy organizowanych w miastach i miasteczkach całej Polski, by upomnieć się o koncesję dla istniejącej i już nadającej swój program satelitarnie Telewizji Trwam. W 2012 roku w marszu o koncesję dla Telewizji Trwam upomniało się ponad 200 tysięcy osób, ze słowami „Obudź się Polsko!”. Uświadamiali nam wszystkim w jak bardzo zakłamanym świecie żyjemy, jak bardzo daleko odchodzimy od ideałów sprawiedliwości i solidarności społecznej.
Koncesje dla TV Trwam po cichu i bez rozgłosu przyznano wreszcie po blisko dwóch latach starań. Dziś wszyscy zdążyliśmy się już przyzwyczaić do tego, że te media katolickie są w eterze, że wystarczy poszukać pilotem od telewizora i znajdziemy katolicką telewizję na ekranie, a w radioodbiorniku jest katolickie Radio Maryja.
Mówimy często: pokaż mi swoich wrogów, a powiem ci, kim jesteś. Liczba ataków na ojca Tadeusza Rydzyka, na jego radio i wszystkie inicjatywy liczona jest w dziesiątkach tysięcy publikacji rocznie. To przede wszystkim stałe próby podważania jego wiarygodności i autorytetu, niszczenie wizerunku i rozpowszechnianie kłamstw na wszelkie możliwe tematy, które mogą się z nim łączyć, od nieprawidłowości finansowych przez antysemityzm, aż po mowę nienawiści i rasizm.
Atakowany jest od lat z wielką intensywnością, ale to jeden z najbardziej rozpoznawalnych ludzi mediów w Polsce. Po wpisaniu tylko imienia i nazwiska „Tadeusz Rydzyk” w wyszukiwarkę Google uzyskuje się około 1 170 000 wyników w pół sekundy. Dla porównania, Adam Michnik ma takich rekordów o połowę mniej. I mogłabym tak jeszcze długo, w końcu nasz dzisiejszy Bohater skończył w tym roku, 3 maja, 80 lat, a do dziś prowadzi audycje w swoim radiu i rozmawia na żywo ze słuchaczami.
Nie sposób wymienić wszystkich jego inicjatyw, wszystkich wydarzeń, które kreował, wszystkich idei i pomysłów. Najważniejsze z nich to, oczywiście zaraz po Radiu Maryja, Telewizja Trwam i Akademia Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu uhonorowana w ubiegłym roku przez Państwową Komisję Akredytacyjną Certyfikatem Doskonałości Kształcenia, w którym studia dziennikarskie kończą już setki młodych ludzi; czy chociażby tak intensywnie atakowane przez obecnie rządzących Muzeum „Pamięć i Tożsamość” z unikatową na skalę świata liczbą relacji i świadectw Polaków ratujących osoby narodowości żydowskiej w czasie II wojny światowej.
Słowem, nasz dzisiejszy bohater zasług ma tak wiele, że moglibyśmy nimi obdzielić co najmniej kilka innych osób, a każde z nich w normalnym demokratycznym kraju odbierałaby nagrody za działalność społeczną. Ale SDP przyznając Ojcu Dyrektorowi swój LAUR chce docenić i uhonorować przede wszystkim jednego z najbardziej zasłużonych dla wolności słowa w naszej Ojczyźnie ludzi mediów. To Ojciec nas uczył, jak się robi media bez pieniędzy i co to znaczy więź z odbiorcą; dlaczego trzeba tworzyć Koła Przyjaciół wokół mediów, w których się pracuje i dlaczego dziennikarz ma się utożsamiać z medium, w którym pracuje.
Za to wszystko Ojcze Dyrektorze wyrażamy naszą wdzięczność i uznanie oraz szacunek.
Jolanta Hajdasz, prezes SDP
radiomaryja.pl




