fot. PAP/Tomasz Gzell

Prezes PiS: Nie widzę możliwości koalicji ze Sławomirem Mentzenem. Jak partia, która stworzyła mechanizm realnej solidarności, ma współdziałać z partią prezentującą darwinizm społeczny?

Prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński, ocenił, że nie widzi możliwości koalicji z politykiem Konfederacji Sławomirem Mentzenem, chyba, że nastąpiłby „cud” w postaci zupełnej zmiany jego poglądów. „Jak partia, która stworzyła mechanizm realnej solidarności, ma współdziałać z partią prezentującą darwinizm społeczny?” – pytał.

O to, czy polityka Konfederacji Sławomira Mentzena traktuje „poważnie” czy „niepoważnie” jako potencjalnego koalicjanta w 2027 r., prezes PiS, Jarosław Kaczyński, został zapytany podczas piątkowej konferencji prasowej. Było to nawiązanie do wcześniejszej wypowiedzi polityka PiS, w której stwierdził, że nie wszystkie wypowiedzi Mentzena trzeba traktować poważnie.

„Jeżeli nie nastąpiłby cud w postaci całkowitej zmiany poglądów, to ja takiej możliwości nie widzę. Jak my, partia, która stworzyła w ogóle w Polsce mechanizm realnej solidarności społecznej – bo przedtem go tak naprawdę nie było, albo był w minimalnym stopniu – ma współdziałać z partią, która przedstawia sobą ideę darwinizmu społecznego?” – odparł Kaczyński.

„To są takie marzenia na ogół młodych mężczyzn, którzy by chcieli żyć w świecie, gdzie oni wszystko mogą, a wszyscy inni nie mają znaczenia. Proszę wybaczyć, ale taki świat jest (…) kompletnie nierealny, niemożliwy do skonstruowania. A tam, gdzie są tego elementy, to przegrywa” – dodał, przywołując przykład Chile i dyktatury Augusto Pinocheta.

Jarosław Kaczyński podkreślił, że jego partii zależy na „szybkim rozwoju Polski”, a „nie na tym, żeby pewna grupa mogła się bogacić i mieć wszystkich innych w nosie”.

„Z takim Sławomirem Mentzenem (jak teraz – PAP) to żadnej koalicji w moim przekonaniu być nie może. W koalicji musi być jednak jakiś element wspólny. Można się w pewnych sprawach różnić, może być protokół rozbieżności, nawet szeroki protokół rozbieżności, ale to nie może być w ten sposób, że jedni chcą ciągnąć w jedną stronę, a drudzy w drugą” – powiedział prezes PiS.

PAP

drukuj