fot. Krzysztof Sitkowski/KPRP

Prawnicy wskazują na niekonstytucyjność w zapisach projektu prezydenta A. Dudy dotyczącego tzw. aborcji

Wiele kontrowersji budzi prezydencki projekt dopuszczający zabijanie dzieci nienarodzonych ze względu na wady letalne. Sprzeciwiają się mu środowiska prorodzinne. Wskazują m.in na niekonstytucyjność zapisów.

Trwają protesty na ulicach polskich miast po wyroku TK. Ten orzekł że przepis zezwalający na tzw. aborcję w przypadku przesłanki eugenicznej jest niezgodny z konstytucją. Wyrok jest ostateczny i nie wymaga wdrożenia ustawą. Prezydent Andrzej Duda przygotował jednak projekt dotyczący planowania rodziny. Wydawało się, że będą to zmiany zgodne z jego deklaracjami.

– Ja jestem absolutnie życiem, nigdy tego nie ukrywałem i zawsze to deklarowałem – podkreślał w marcu tego roku w „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam prezydent Andrzej Duda.

Andrzej Duda chce jednak, aby zabicie dziecka nienarodzonego możliwe było ze względu na tzw. wady letalne. To wady, które powodują śmierć dziecka w czasie ciąży lub w bliskim czasie po urodzeniu. Jak zauważa prezydent, możliwości reakcji na takie wady nie dał w wyroku TK.

– Niemożliwa stała się aborcja w sytuacji wystąpienia tzw. wad letalnych płodu – co do której wiadomo, że dziecko i tak nie będzie w stanie żyć po porodzie. To sytuacja niezwykle delikatna i bolesna dla każdej matki, dla każdego rodzica. W przypadku wad letalnych śmierć dziecka jest nieuchronna – zaznaczył Andrzej Duda.

Propozycja głowy państwa zaskoczyła środowiska prorodzinne. Jak zauważyła prawnik Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, projekt to próba zatrzymania protestów, a nie ratowania życia dzieci. To nie zadowoli protestującego tłumu.

– Nie krzyczy już po to, żeby móc zabijać dzieci z podejrzeniem choroby tak jak wcześniej. Ten wulgarny tłum krzyczy, aby zabijać każde dziecko i to niezależnie od sytuacji – zwróciła uwagę Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

Z prawnego punktu widzenia, projekt prezydenta jest sprzeczny z wyrokiem TK i nie może wejść do polskiego prawa. Najpierw konieczna byłaby zmiana konstytucji. Zwolennicy ochrony życia wyliczają błędy projektu. Prezydent wskazał na chorobę dziecka, nie wiążąc jej z zagrożeniem dla życia matki.

– Samą chorobę, niezależnie od tego, czy tworzy zagrożenie czy nie, traktuje już jako przesłankę aborcyjną – podkreślił wiceprezes Instytutu Ordo Iuris dr Tymoteusz Zych.

Zapis o wadach letalnych może być w furtką do eutanazji dzieci chorych, ale już narodzonych. Projekt wskazuje na wysokie prawdopodobieństwo wad letalnych, co jest bardzo nieprecyzyjnym zapisem – zauważył dr Michał Skwarzyński.

– Jest sformułowaniem na tyle nieostrym w stosunku do dobra prawnego, jakim jest życie człowieka, że ono także nie będzie spełniało wymogów konstytucyjnych – wyjaśnił dr Michał Skwarzyński.

Jak dodał, projekt prezydenta odwlecze w czasie walkę o ochronę życia dzieci nienarodzonych, jeśli zajmie się nim TK. Obecny Trybunał po raz pierwszy zmienił prawo w tym zakresie. Poprzednie składy jedynie wypowiadały się przy okazji innych wyroków.

– Wyrok z roku 1997 pod przewodnictwem prof. Andrzeja Zolla, kiedy to TK stwierdził, że nie tylko przesłanki aborcji na życzenie, ale też inne są niezgodne z systemem konstytucji – przypomniała Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

Wyrok wydał też w 2008 roku TK pod przewodnictwem prof. Andrzeja Rzeplińskiego.

– W kulturze prawnej życie stanowi „wartość najwyższą, a jego ochrona nie powinna być różnicowana ze względu na kryteria, jak niepełnosprawność, wiek czy przewidywana długość życia” – zauważył dr Tymoteusz Zych.  

Badania wykazały, że kobiety po tzw. aborcji są o prawie 50 procent bardziej narażone na poronienie w trakcie następnej ciąży.

TV Trwam News

drukuj