Prawie 7 tys. nauczycieli straci pracę

6 tys. 872 z ponad 560 tys. nauczycieli w tym roku straci pracę – takie dane przekazało Ministerstwo Edukacji. Jednak dane o faktycznej liczbie zwolnionych będą znane dopiero późną jesienią.

W tym roku przewiduje się zwolnienie z powodu całkowitej likwidacji szkół albo zmian organizacyjnych w szkołach ok. 6872 nauczycieli (1,2 proc. spośród nauczycieli zatrudnionych w szkołach prowadzonych przez samorządy). W ubiegłym roku według takich samych deklaracji przewidywano zwolnienie ok. 7 tys. nauczycieli (1.25 proc), co potwierdziło się we wrześniu 2012 r. – poinformowało biuro prasowe MEN powołując się na deklaracje dyrektorów szkół z 31 marca br.

Tymczasem tegoroczne dane mogą być o wiele bardziej zatrważające – alarmuje Ryszard Proksa – przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ “S”.

– Liczby podawane przez MEN nie są prawdziwe, ponieważ nie są tam ujęci nauczyciele, którzy stracili pracę w związku z wygaśnięciem umowy o pracę. Niestety wiele samorządów – nie wiemy w jaki sposób – ale skutecznie – zmieniło wielu nauczycielom umowy o pracę z czasu nieograniczonego na czas określony. Dodatkowo nie są tam ujęci nauczyciele, którym zlikwidowano placówki szkoły na niepubliczne i w ten sposób nie otrzymali odprawy. Te 6 tys. 800 – które pani minister cytuje – to są tylko nauczyciele, którzy całkowicie stracili pracę i dostali tzw. odprawę w wyniku utraty pracy –zaznaczał Ryszard Proksa.

Powodem tak dramatycznej sytuacji w oświacie jest zła reforma, zła podstawa programowa i zła polityka ministerstwa edukacji razem z samorządami – mówił Ryszard Proksa. Tymczasem ministerstwo zarówno edukacji jak i pracy nie zrobiło nic, aby złagodzić skutki zwalnianych nauczycieli – dodaje przewodniczący oświatowej Solidarności.

Tymczasem minister edukacji mówi w mediach, że zwalniani nauczyciele mogą sobie znaleźć pracę w dużych supermarketach.

– Pani minister nigdy tam nie dostanie pracy, bo tam trzeba ludzi kulturalnych i uczciwych. Nic nie jest zrobione i nieprawdą jest, że minister pracy cokolwiek zrobi – nie mówię o ministrze edukacji – żeby złagodzić skutki zwalnianych nauczycieli i pracowników oświaty. Nie ma żadnej oferty, nie ma żądnej propozycji, a list do samorządu, którym się chwali pani minister, żeby pomagali – to jest tylko list. Jesteśmy przerażeni, że nic nie robi się nawet żeby złagodzić te skutki – dodaje Ryszard Proksa.

RIRM

drukuj