fot. PAP/Tomasz Gzell

Pos. M. Romanowski: Działania Komisji Europejskiej to pewna mieszanka cynizmu i hipokryzji. Coroczne sprawozdania, w szczególności w odniesieniu do Węgier i Polski, pokazują, że to jest działanie na krótką metę

Wydaje mi się, że działania Komisji Europejskiej to pewna mieszanka cynizmu i hipokryzji. Coroczne sprawozdania, w szczególności w odniesieniu do Węgier i Polski, pokazują, że to jest działanie na krótką metę. W sytuacji kiedy mamy monopol medialny w większości państw europejskich, to prostackie metody, jakie stosuje Komisja Europejska, przechodzą. Trzeba na to zwracać uwagę, by przełamywać zmowę milczenia. Myślę, że tutaj rola polskich wolnych mediów jest ważna i potrzebna. Zainstalowanie rządu Donalda Tuska w Polsce było uderzeniem w polską suwerenność, by nasz kraj przestał przeszkadzać w blokowaniu m.in. paktu migracyjnego. Unia Europejska go teraz broni i bierze współodpowiedzialność za prymitywne działania urzędników Donalda Tuska – mówił Marcin  Romanowski, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wiceminister sprawiedliwości, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

W ostatnich latach obserwujemy coraz bardziej niepokojącą tendencję w działaniach instytucji Unii Europejskiej, w szczególności Komisji Europejskiej. Zamiast pozostawać w granicach kompetencji określonych w traktatach coraz częściej wchodzi ona w obszary zarezerwowane dla państw członkowskich, co budzi poważne wątpliwości natury prawnej i politycznej. Dobitnym przykładem tej praktyki są coroczne raporty o praworządności, które rzekomo mają na celu monitorowanie stanu demokracji i praworządności w krajach członkowskich. W rzeczywistości jednak stają się one narzędziem nacisku i pretekstem do dalszego ograniczania suwerenności poszczególnych państw, co doskonale widać na przykładzie Polski i Węgier.

Już dawno przekonaliśmy się w Polsce, ale Węgrzy również to odczuwają to bardzo wyraźnie, że Komisja Europejska już dawno przestała być strażnikiem traktatów i razem z pozostałymi organami – jak TSUE czy Parlament Europejski – jest narzędziem do wydeptywania, wyszarpywania sobie kompetencji. Metodami faktów dokonanych, szantażu ekonomicznego oraz politycznego narusza się kompetencje przekazane. W ten sposób powoli ograniczają suwerenność państw członkowskich i pogłębiają centralizację. To jest pewna tendencja, którą widzimy i trzeba się jej przeciwstawiać za każdym razem. Tutaj mamy do czynienia z sytuacją wyjątkowo skandaliczną. Raporty są doskonałym przykładem wydeptywania kompetencji. W większości jak popatrzymy, jak Komisja Europejska sobie analizuje co roku, co dzieje się w państwach członkowskich, to widzimy, że ona nie ma prawa do zajmowania się większością tych spraw, o których pisze, a mimo wszystko zaczyna o tym pisać – wskazał były wiceminister sprawiedliwości.

Marcin Romanowski dokonał analizy tegorocznego raportu Komisji Europejskiej na temat praworządności. Zauważył, iż mechanizm oceny praworządności nie ma charakteru neutralnego ani instytucjonalnego, lecz jest wyraźnie polityczny i ideologiczny. Praworządność staje się pretekstem do ataków na konserwatywne rządy, które nie wpisują się w liberalno-lewicową wizję Unii Europejskiej.

Mechanizm nie ma charakteru czysto instytucjonalnego, ale ma charakter polityczny i ideol9ogiczny. Praworządność w rozumieniu Komisji Europejskiej jest polityczną i ideologiczną pałką na wszystkie środowiska polityczne, które mogłyby objąć rządy w poszczególnych państwach członkowskich i są inne niż lewicowe, liberalne i globalistyczne. To jest uderzanie we wszystkie konserwatywne, chrześcijańskie, patriotyczne oraz suwerenistyczne rządy i środowiska. Widać to doskonale w kontekście pewnej przeszłości. Wszyscy pamiętamy osiem lat rządów Zjednoczonej Prawicy. To był czas ciągłych ataków Komisji Europejskiej, TSUE i Parlamentu Europejskiego na Polskę. Cokolwiek nie zrobiliśmy, mając większość, bo Polacy tak zdecydowali, dwukrotnie wybierając prezydenta, to wszystko było nie tak, wszystko było naruszeniem praworządności (…). W raporcie starałem się pokazać, czego w corocznym sprawozdaniu Komisji Europejskiej nie ma. Wskazałem, co jest pomijane lub aprobowane, a co jest tak naprawdę rażącym naruszeniem prawa – wyjaśnił poseł PiS.

Komisji Europejskiej od początku zależało na tym, by to Donald Tusk stanął na czele polskiego rządu. Jako polityk uległy wobec Brukseli od początku rządów był gotowy realizować jej agendę. Jego powrót do władzy oznaczał wygaszenie oporu wobec kluczowych projektów, takich jak pakt migracyjny, które były blokowane przez rząd PiS. Nie była to zmiana wynikająca wyłącznie z wewnętrznych procesów demokratycznych, ale efekt międzynarodowej presji i politycznego układu. To uderzenie w suwerenność naszego państwa, które zasługuje na głośne i zdecydowane przeciwstawienie się.

Komisja Europejska razem z administracją Joe Bidena zainstalowała w Polsce rząd, który jest całkowicie posłuszny. To jest nieco skomplikowana sprawa relacji między czołowymi państwami europejskimi (…). Wydaje mi się, że działania Komisji Europejskiej to pewna mieszanka cynizmu i hipokryzji. Coroczne sprawozdania, w szczególności w odniesieniu do Węgier i Polski, pokazują, że to jest działanie na krótką metę. W sytuacji kiedy mamy monopol medialny w większości państw europejskich, to prostackie metody, jakie stosuje Komisja Europejska, przechodzą. Trzeba na to zwracać uwagę, by przełamywać zmowę milczenia. Myślę, że tutaj rola polskich wolnych mediów jest ważna i potrzebna. Zainstalowanie rządu Donalda Tuska w Polsce było uderzeniem w polską suwerenność, by nasz kraj przestał przeszkadzać w blokowaniu m.in. paktu migracyjnego. Unia Europejska go teraz broni i bierze współodpowiedzialność za prymitywne działania urzędników Donalda Tuska – akcentował Marcin Romanowski.

Całą rozmowę z Marcinem Romanowskim można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj