Dr K. Kawęcki: Strategia administracji D. Trumpa rozmijała się od początku z megalomanią, arogancją W. Zełenskiego i władz Ukrainy
Trzeba pamiętać (o czym chyba niestety prezydent Zełenski zapomina), że Waszyngton ma swoją politykę, swoje interesy, także niektóre wspólne z Ukrainą i trzeba właśnie szukać tych elementów wspólnych. Trzeba do relacji ze Stanami Zjednoczonymi podchodzić w sposób profesjonalny. Polityka nie może być oparta na życzeniach, na jakichś zupełnie błędnych kalkulacjach, bo niestety za to się później płaci ogromną cenę – mówił we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja dr Krzysztof Kawęcki, politolog i historyk, odnosząc się do napiętych w ostatnim czasie relacji na linii USA-Ukraina.
Po burzliwym spotkaniu Donalda Trumpa i J.D. Vance’a z Wołodymyrem Zełenskim, do jakiego doszło w miniony piątek, [prezydent USA zdecydował się na wstrzymanie dostaw broni dla Ukrainy]. Zdaniem dr. Krzysztofa Kawęckiego jest to zapewne element strategii Białego Domu, by zmusić walczące strony do sformułowania zasad pokoju.
Decyzja Donalda Trumpa – choć może niektórych oburzać – stanowi dla wszystkich krajów przypomnienie, że polityka międzynarodowa opiera się na interesach.
– Trzeba pamiętać (o czym chyba niestety prezydent Zełenski zapomina), że Waszyngton ma swoją politykę, swoje interesy, także niektóre wspólne z Ukrainą i trzeba właśnie szukać tych elementów wspólnych. To powinno być zadaniem nie tylko polityki ukraińskiej, ale też innych krajów, również polskiej polityki. W Polsce mówimy, że Stany Zjednoczone są strategicznym sojusznikiem Polski. Rzeczywiście one są (…) w wymiarze międzynarodowym najlepszym gwarantem bezpieczeństwa Polski. Trzeba po prostu do relacji ze Stanami Zjednoczonymi podchodzić w sposób – powiedziałbym – profesjonalny. Trzeba wiedzieć, że polityka jest sztuką możliwości, że poszczególne państwa odgrywające ogromną rolę w polityce międzynarodowej, prowadzące politykę o wymiarze globalnym, jak Stany Zjednoczone, mają swoje pewne priorytety. Trzeba poszukiwać punktów wspólnych – podkreślał politolog.
Ostra polityka Donalda Trumpa wobec Ukrainy nie wynika z jego widzimisię ani – jak twierdzą jego krytycy – z uległości czy sympatii wobec Kremla. Jest to w znacznej mierze wynik szeregu zaniedbań i błędów ze strony władz w Kijowie.
– Strategia nowej administracji amerykańskiej prezydenta Trumpa rozmijała się od początku z megalomanią, wręcz powiedziałbym: arogancją Wołodymyra Zełenskiego i władz Ukrainy. Przypomnę żądania pod adresem Stanów Zjednoczonych sformułowane przez władze ukraińskie: „Albo Ukraina będzie w NATO, albo wejdzie w posiadanie broni atomowej”. To był wręcz polityczny szantaż – zupełnie zresztą nierealny. Premier Denys Szmyhal, premier Ukrainy, opowiedział się na przykład za budową wspólnej armii europejskiej, której to centralnym ogniwem miałyby stać się Siły Zbrojne Ukrainy. Trzeba też rozumieć, że Stany Zjednoczone, z uwagi na założenia ich geopolityki, nie mogą sobie pozwolić na oddanie inicjatywy tak w Europie (co jest dla nas bardzo korzystne), jak i w Azji – zwrócił uwagę rozmówca Radia Maryja.
Gość „Aktualności dnia”, powołując się na analizę jednego z dziennikarzy amerykańskiego Fox News, wskazał też, że Wołodymyr Zełenski za bardzo zawierzył amerykańskim Demokratom, których interesy wcale nie były tak zbieżne z ukraińskimi, jak mogło się wydawać władzom w Kijowie.
– Podobnie ani Unia Europejska, ani Kanada nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa nie tylko własnemu kontynentowi, ale również Ukrainie. To administracja amerykańska, a nie Unia Europejska, wypracowała wstępne założenia planu pokojowego. Powiedziałbym, że to jest wręcz moralny obowiązek mocarstwa, bez którego pomocy Ukraina już dawno zostałaby zajęta przez Rosję. Nie zapominajmy, że minęły trzy lata nierozstrzygniętego konfliktu zbrojnego, który doprowadził do półtora miliona zabitych i rannych. Donald Trump pokazał pewną wizję nowych zasad pokojowych, których chyba nie do końca rozumie czy nie chce rozumieć Zełenski. Te plany polegają na tym, że – jak mówi Trump – w zasadzie wszystkie przeszkody na drodze do porozumienia w sprawie pokoju zostały już rozstrzygnięte, rozwiązane, przyjęte przez Putina, ale – i to wyraźnie mówi prezydent Trump – żaden prezydent, nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale jakiegokolwiek innego państwa, nie dostarczy Ukrainie środków zbrojnych, aby odzyskać militarnie Donbas czy Krym. Nie ma też możliwości przyjęcia Ukrainy do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Natomiast proponuje on utworzenie strefy zdemilitaryzowanej na wzór tej, która istnieje między Koreą Północną i Południową – mówił ekspert.
Z kolei Unia Europejska czy szerzej cały liberalno-lewicowy „kompleks finansowo-medialno-polityczny” – jak uważa politolog – uprawia retorykę wojenną, wskazując na „iluzję bezpieczeństwa Ukrainy”.
– Niestety władze Ukrainy – wydaje się – nie potrafią nawet rozumieć elementarnych wymogów polityki międzynarodowej i tego, czym jest w ogóle polityka, że to jest również gra interesów i trzeba oczywiście prowadzić twardą politykę, szukać wspólnych mianowników, wspólnych punktów odniesień, ale polityka nie może być oparta na życzeniach, na jakichś zupełnie błędnych kalkulacjach, bo niestety za to się później płaci ogromną cenę – stwierdził dr Krzysztof Kawęcki.
Całość rozmowy z dr. Krzysztofem Kawęckim jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl



