Błąd premiera Donalda Tuska? Burza wśród „silnych razem” i sędziów z „Iustitii”
Za zgodą premiera Donalda Tuska sędzia Krzysztof Wesołowski otrzymał ważną funkcję w Sądzie Najwyższym. Sędzia do SN trafił już po reformie Zbigniewa Ziobro, dlatego to wywołało burzę wśród „Silnych razem” i sędziów z „Iustitii”.
Rano w Monitorze Polskim ukazało się postanowienie prezydenta o powołaniu na przewodniczącego zgromadzenia sędziów Izby Cywilnej Sądu Najwyższego sędziego Krzysztofa Wesołowskiego. Sędzia do Sądu Najwyższego został powołany po 2017 roku. Przez część środowiska, rządzących i ich zwolenników nazywany jest neosędzią.
Pod postanowieniem znalazł się także podpis premiera Donalda Tuska, co jest wymagane prawem. Zbulwersowało to między innymi sędziego Sądu Najwyższego Włodzimierza Wróbla i sędziów „Iustitii”.
„Pan prezydent powołał neo-sędziego Sądu Najwyższego do kierowania zgromadzeniem Izby Cywilnej. Pan premier zgodził się na to. Halo Houston, czy leci z nami minister sprawiedliwości? To kompromitacja klasy politycznej z obu opcji” – to wpis sędziego Piotra Gąciarka, jednego z bojowników o praworządność.
A to słowa samego prezesa „Iustitii”, sędziego Krystiana Markiewicza, wypowiedziane dla lewicowego portalu OKO.press:
„Zamiast działać na rzecz rozwiązania ogromnego problemu z Sądem Najwyższym, Donald Tusk tą kontrasygnatą czasowo betonuje PiS-owską patologię w Sądzie Najwyższym” – powiedział.
Kontrasygnata premiera pod postanowieniem zirytowała twardy elektorat Platformy Obywatelskiej spod znaku #SilnychRazem. Donalda Tuska uznano wręcz za zdrajcę.
„Nie wiem, o co szło Tuskowi z tym neo-sędzią. Czy był jakiś deal? Nawet jeśli, to pachnie to źle, a wygląda jeszcze gorzej” – skomentował wyborca PO.
„8 lat nerwów, walki o praworządność, obrony obywateli i sędziów pro bono, dziesiątki pism, wniosków (…). Niestety, chyba wszystko na nic” – dodał inny wyborca PO.
Krytyka Donalda Tuska przez sędziów związanych z upolitycznionym stowarzyszeniem „Iustitia” nie powinna być zaskoczeniem – zauważa politolog Tomasz Teluk.
– Sędziowie skupieni wokół stowarzyszeniu „Iustitia” kwestionują ten krok. Świadczy to o tym, że chcieliby oni sprawować pełnię władzy w wymiarze sprawiedliwości i podejmować także decyzje polityczne – zauważył dr Tomasz Teluk z Instytutu Globalizacji.
Podpis premiera Donalda Tuska pod postanowieniem prezydenta zaskoczyła także posłów koalicji rządzącej.
– To jest decyzja premiera i myślę, że jest to decyzja przemyślana – zaznaczyła Barbara Okuła, poseł Trzeciej Drogi, Polski 2050.
– Jestem tym też bardzo zaskoczony i oczekuję, że Kancelaria Prezesa Rady Ministrów zabierze w tej sprawie głos i powie, dlaczego neo-sędzia dostał taką kontrasygnatę – mówił Tomasz Trela, poseł Lewicy.
Kancelaria premiera i sam Donald Tuska na wyjaśnienia kazali czekać opinii publicznej kilka godzin. Szef rządu do sprawy odniósł się po południu na konferencji prasowej.
– Nastąpił błąd – powiedział Donald Tusk, premier RP.
Premier szybko wskazał winnego.
– Urzędnik odpowiedzialny za przygotowanie do podpisywania nie dostrzegł polityczności dokumentu, który stanowił o nominacji na neo-sędziego przez prezydenta – podkreślił Donald Tusk, premier RP.
Premier winę za ten – jak sam mówi – błąd wziął także na siebie. Zaprzeczył jednocześnie jakoby kontrasygnata była skutkiem układu z prezydentem – sędzia Wesołowski na przewodniczącego zgromadzenia sędziów Izby Cywilnej w zamian za zgodę prezydenta na desygnowanie Piotra Serafina na komisarza Polski w Komisji Europejskiej. Profesor Mieczysław Ryba wskazuje, że jednak mogło dojść do porozumienia z prezydentem w sprawie obsady tych dwóch ważnych stanowisk.
– Być może też uważa, że nie da się prowadzić konsekwentnej wojny o wszystko – mówił prof. Mieczysław Ryba, wykładowca KUL i AKSiM.
Sędziowie związani z „Iustitią” i twardy elektorat Platformy Obywatelskiej uważa, że podpis premiera Donalda Tuska pod postanowieniem prezydenta umacnia pozycje nowych sędziów w Sądzie Najwyższym.
TV Trwam News



