Pos. B. Wróblewski: Kolejny rok rządów Donalda Tuska i kolejny rok rekordowego deficytu budżetowego. Niewątpliwie to jest rząd, który w sprawach gospodarczych zupełnie sobie nie radzi
Kolejny rok rządów Donalda Tuska i kolejny rok rekordowego deficytu budżetowego. Rząd przewiduje jeszcze większy deficyt niż w tym roku i to w punkcie wyjścia, a więc nie wiemy, jak będzie w praktyce. Niewątpliwie to jest rząd, który w sprawach gospodarczych zupełnie sobie nie radzi. Kiedyś mówiono, że Prawo i Sprawiedliwość to wartości, a Platforma Obywatelska to gospodarka. W tej ostatniej sprawie widzimy, iż opinia jest nieaktualna – mówił Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS, w programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam.
Rząd Donalda Tuska przedstawił projekt budżetu na 2027 rok, a jego założenia po raz kolejny budzą poważne pytania o stan finansów publicznych. Państwo ma zanotować aż 282,6 mld zł deficytu, czyli jeszcze więcej niż w tym roku. To jednak dopiero plan, a ostateczna dziura w budżecie może okazać się jeszcze większa. Trudno więc nie zapytać, gdzie jest granica zadłużania państwa i jak długo Polacy będą za tę politykę płacić. Wygląda na to, że hasło o tym, że Platforma Obywatelska jest partią, która zna się na gospodarce, coraz bardziej odchodzi do lamusa.
– Kolejny rok rządów Donalda Tuska i kolejny rok rekordowego deficytu budżetowego. Rząd przewiduje jeszcze większy deficyt niż w tym roku i to w punkcie wyjścia, a więc nie wiemy, jak będzie w praktyce. Niewątpliwie to jest rząd, który w sprawach gospodarczych zupełnie sobie nie radzi. Kiedyś mówiono, że Prawo i Sprawiedliwość to wartości, a Platforma Obywatelska to gospodarka. W tej ostatniej sprawie widzimy, iż opinia jest nieaktualna – wskazał Bartłomiej Wróblewski.
W przedstawionym przez rządzących budżecie zabrakło środków na funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego. To decyzja, która wywołuje poważne pytania o przestrzeganie zasad państwa prawa i niezależność konstytucyjnych organów państwa. To, co się dzieje, jest niebezpiecznym precedensem, który w przyszłości może zostać wykorzystany przez każdą kolejną władzę.
– To jest wyraz pewnego nihilizmu prawnego tego rządu. Przepisy z automatu przyznają Trybunałowi Konstytucyjnemu środki budżetowe, tak by nie mógł być szantażowany przez władzę wykonawczą. To, co się teraz dzieje, to jest bardzo niebezpieczny precedens. Każda kolejna władza będzie mogła np. powiedzieć, iż nie da pieniędzy na Państwową Inspekcję Pracy, funkcjonowanie straży pożarnej w części Polski. Nie znajduję słów dla krytyki i negatywnej oceny tego, co robi obecny rząd – akcentował poseł PiS.
Donald Tusk chce wepchnąć do Trybunału Konstytucyjnego swojego bliskiego współpracownika, Macieja Berka. Jest to kolejny ruch, którego celem jest całkowite przejęcie Trybunału Konstytucyjnego. Rząd po raz kolejny sięga po rozwiązania, które budzą poważne kontrowersje prawne i polityczne.
– Nie wiemy, jaki jest plan Donalda Tuska. Z jednej strony słyszymy, że on nie uważa już, iż do Trybunału Konstytucyjnego nie powinni wchodzić politycy i wysyła tam swoją prawą rękę. Z drugiej strony groźba, że to, co planują względem Trybunału Konstytucyjnego, nie będzie estetyczne. Tak czy inaczej te działania trzeba traktować jako nielegalne. Być może to jest próba zastraszenia albo kolejna zapowiedź siłowych rozwiązań w Polsce, tak jak na początku jego rządów było w mediach czy prokuraturze. To jest wyraz pewnej rozpaczy. Przez trzy lata nie dotrzymali obietnic, właściwie nic im realnie biorąc nie wyszło, to wracają do metod siłowych – oznajmił polityk.
radiomaryja.pl




