fot. PAP

Polska notuje kolejny wzrost bezrobocia

Rejestrowana stopa bezrobocia w styczniu wyniosła 14,0 proc. wobec 13,4 proc. w grudniu u.br. – poinformował Główny Urząd Statystyczny. Bez pracy pozostawało ponad 2 mln 260 tys. osób.

Dane te nie uwzględniają osób niezarejestrowanych w urzędach pracy, ponad 2 mln młodych, którzy wyjechali z naszego kraju w poszukiwaniu pracy oraz bezrobocia ukrytego w rolnictwie, które przekracza milion osób. Według niektórych ekspertów, bez zatrudnienia może być nawet 6 mln osób.

GUS podał także informacje o nowych zamówieniach w przemyśle. W styczniu wzrosły w ujęciu rok do roku o 6,5 proc., po spadku o 3,0 proc. w poprzednim miesiącu.

Z danych urzędu wynika też, że sprzedaż detaliczna w styczniu wzrosła o 4,8 proc. w porównaniu z analogicznym okresem, a w ujęciu mdm spadła o ponad 21 proc.

Jerzy Bielewicz, prezes Stowarzyszenia Przejrzysty Rynek podkreśla, że dane statystyczne są sprzeczne. Wzrasta bezrobocie, a inne wskaźniki wydają się podążać w dobrym kierunku.

Ekspert zauważa, że z podobnym zjawiskiem mamy do czynienia w Europie Zachodniej. Wskaźniki aktywności finansowej wskazywały na poprawę. Kilka tygodni później idą w dół.

– Trudno wyciągać twarde wnioski na dłuższą metę, na podstawie tych wskaźników, jednak w mojej ocenie nie ulega wątpliwości, że świat, Europę Zachodnią, Unię Europejską, czeka spowolnienie w tym roku. Wiąże się to z ograniczeniem druku pieniądza wraz ze wzrostem niepokojów, z którymi mamy do czynienia w różnych miejscach zapalnych na świecie. Kraje wysoko rozwinięte, które wydawałoby się, że wychodzą z recesji, nie będą miały rynku zbytu do swoich towarów – zwraca uwagę ekonomista.

Ekonomista spodziewa się, że w wyniku kłopotów gospodarczych może dojść do rozpadu strefy euro. Euroland mogą opuścić Grecja, Portugalia czy Włochy.

 

 

RIRM

 

 

drukuj