fot. Jakub Szymczuk/KPRP

Polska negocjatorem w konflikcie dyplomatycznym USA z Ukrainą?

Czy w kontekście piątkowych wydarzeń w Gabinecie Owalnym Polska może odegrać ważną rolę przy powrocie do negocjacyjnego stołu strony amerykańskiej i ukraińskiej? Mimo prezydencji w Unii Europejskiej rząd Donalda Tuska nie planuje w najbliższym czasie żadnego ważnego szczytu w Warszawie.

Demokratyczni przywódcy z pewnością spodziewali się innego scenariusza rozmowy prezydentów Donalda Trumpa i Wołodymyra Zełenskiego.

W sobotę – przed wylotem do USA – o jej przebieg pytany był prezydent Andrzej Duda.

 – Spotkanie odbyło się w Gabinecie Owalnym, centralnym punkcie USA, a niektórzy powiedzą, że także centralnym punkcie świata, jeżeli chodzi o politykę. Każdy polityk rozumie, iż są takie kanony i normy, których do tej pory wszyscy przestrzegali – mówił prezydent Andrzej Duda.

W nieco innym tonie sytuację skomentował Donald Tusk.

„Drogi Wołodymyrze Zełenski, drodzy ukraińscy przyjaciele, nie jesteście sami” – napisał Donald Tusk na X.

Europa mówi dziś o solidarności, ale nie przelicza jej na euro dla Ukrainy. Największe wsparcie, które napływało w dolarach, stoi dziś pod dużym znakiem zapytania. Drzwi do Białego Domu dla prezydenta Ukrainy nie zostały jednak całkowicie zamknięte.

– To wymaga – w moim osobistym przekonaniu – powrotu do stołu negocjacji – wskazał prezydent RP.

Stół negocjacyjny trzeba jednak starannie przygotować. Powstaje więc pytanie o to, kto mógłby tego dokonać. Prezydencję w Unii Europejskiej sprawuje obecnie Polska, a to właśnie o naszym kraju Donald Trump wypowiedział się bardzo pozytywnie.

– Jestem bardzo zaangażowany na rzecz Polski. Myślę, że Polska naprawdę stanęła na wysokości zadania i wykonała świetną robotę dla NATO. Jak wiesz, zapłacili więcej, niż musieli. To jedna z najlepszych grup ludzi, jakie kiedykolwiek poznałem. Jestem bardzo zobowiązany wobec Polski – zaakcentował Donald Trump.

Wzrost PKB na obronność zapoczątkował rząd Zjednoczonej Prawicy, a obecnie jesteśmy w tym aspekcie przykładem dla Europy. Po słowach Donalda Trumpa prezydent Andrzej Duda wyraził radość, że jesteśmy w świadomości Amerykanów. Czy w takim razie Polska ma szansę stać się mediatorem pomiędzy Waszyngtonem a Kijowem? Szanse są niewielkie. Donald Tusk, zamiast organizować unijny szczyt w Warszawie, oddał inicjatywę Brukseli.  Gdy doszło do rozmów w Arabii Saudyjskiej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Rosją, sekretarz stanu USA, Marco Rubio, zadzwonił do Berlina, Paryża, Rzymu i Londynu, a telefon Radosława Sikorskiego milczał.

Znacznie większa może okazać się rola prezydenta Andrzeja Dudy, który w najbliższych dniach ponownie będzie w Stanach Zjednoczonych i który pytany był o możliwą rozmowę lub spotkanie z Donaldem Trumpem.

– Niczego nie można wykluczyć. Nie potwierdzam, nie zaprzeczam – skwitował prezydent RP.

Jasne deklaracje co do zwiększenia wkładu we własną obronność i co do finansowego wsparcia Ukrainy powinny paść ze strony przywódców europejskich krajów, których od wojny na Ukrainie nie dzieli ocean. Donald Trump chce sprowokować nową sytuację.

– Nową sytuację, w której się okaże, czy Niemcy, Francja i inne europejskie państwa pójdą po stronie rosyjskiej, czy jednak niepodległościowej, demokratycznej – podsumował poseł Antoni Macierewicz.

Pod koniec kwietnia w Polsce odbędzie się szczyt Inicjatywy Trójmorza, którego gospodarzem będzie prezydent Andrzej Duda. Niewykluczone, że pojawi się również Donald Trump.

TV Trwam News

drukuj