fot. PAP/EPA

Red. G. Górny: Raport „New York Times” obala twierdzenie, jakoby Planned Parenthood zajmowało się tzw. zdrowiem seksualnym i reprodukcyjnym. 97 proc. wszystkich usług związanych z ciążą stanowią tzw. aborcje

Raport „New York Times” obala twierdzenie, jakoby Planned Parenthood zajmowało się szeroko pojętym tzw. zdrowiem seksualnym i reprodukcyjnym, zaś tzw. aborcja była tylko jedną z wielu oferowanych usług. W rzeczywistości cała niemal aktywność organizacji sprowadza się do promowania i przeprowadzania haniebnego procederu, jakim jest uśmiercanie dzieci w łonach matek. 97 proc. wszystkich usług związanych z ciążą stanowią tzw. aborcje. Kliniki działają jak taśmociągi, a presja na zwiększenie liczby pacjentek prowadzi do licznych błędów w procedurach i podawaniu leków. Gdy jedna z pracownic ośrodka w Minnesocie próbowała przeciw temu protestować, została natychmiast zwolniona – mówił w swoim felietonie z cyklu „Spróbuj pomyśleć” na antenie Radia Maryja red. Grzegorz Górny, pisarz i publicysta.

„New York Times”, choć jest gazetą o profilu liberalnym, opublikował ostatnio artykuł, w którym mocno krytykuje Planned Parenthood – aborcyjnego giganta nazywanego przez działaczy pro-life „fabryką śmierci”.

– Co sprawiło, że liberalny dziennik opublikował druzgocący raport na temat owego molocha? Przede wszystkim krytykę wzbudziło olbrzymie marnotrawstwo pieniędzy publicznych na cele polityczne. Okazuje się, że od czasu, kiedy w 2022 r. Sąd Najwyższy USA uchylił wyrok w sprawie Roe vs Wade, legalizujący tzw. aborcję na terenie Stanów Zjednoczonych, administracja Joe Bidena oraz władze stanowe znajdujące się pod kontrolą Demokratów przeznaczyły łącznie prawie 500 mln dolarów w formie dotacji dla Planned Parenthood. Żadne z tych środków nie zostały jednak przeznaczone na opiekę zdrowotną, lecz na kampanie społeczne i medialne służące promocji polityków opowiadających się za tzw. aborcją – zazwyczaj z partii demokratycznej. Był to więc de facto transfer pieniędzy publicznych na cele partyjne. W tym czasie wiele klinik Planned Parenthood domagało się podstawowych środków sanitarnych, jednak centrala organizacji odmawiała im, mówiąc, że nie stać jej na taki wydatek. „New York Times” opisuje, że w wielu placówkach nie było nawet leków przeciwbólowych i płynów dożylnych – zwrócił uwagę red. Grzegorz Górny.

Dziennik wskazał również na katastrofalny stan higieny w placówkach Planned Parenthood, przy czym słowo „katastrofalny” nie jest nadużyciem, bo doniesienia mówią o warunkach szkodliwych dla życia i zdrowia ludzi, jak np. ścieki wylewające się do sali pooperacyjnej. Gazeta podniosła też, że poziom wykształcenia personelu tych klinik jest dramatycznie niski. Zwrócono także uwagę na to, iż pracownicy skarżą się na zbyt małe wynagrodzenia w momencie, gdy dyrekcja wypłaca sobie sześciocyfrowe pensje.

– Raport „New York Times” obala też twierdzenie, jakoby Planned Parenthood zajmowało się szeroko pojętym tzw. zdrowiem seksualnym i reprodukcyjnym, zaś tzw. aborcja była tylko jedną z wielu oferowanych usług. W rzeczywistości cała niemal aktywność organizacji sprowadza się do promowania i przeprowadzania haniebnego procederu, jakim jest uśmiercanie dzieci w łonach matek. 97 proc. wszystkich usług związanych z ciążą stanowią tzw. aborcje. Kliniki działają jak taśmociągi, a presja na zwiększenie liczby pacjentek prowadzi do licznych błędów w procedurach i podawaniu leków. Gdy jedna z pracownic ośrodka w Minnesocie próbowała przeciw temu protestować, została natychmiast zwolniona. Kobiety są też zwalniane z pracy tylko za to, że złożyły wniosek o urlop macierzyński lub skarżyły się na dyskryminację. Według nowojorskiej gazety w Planned Parenthood panuje chaotyczna i toksyczna kultura biznesowa. Oczywiście „New York Times” nie piętnuje wspomnianej instytucji za to, co powinno stanowić główny powód krytyki, czyli za zabijanie dzieci w prenatalnej fazie rozwoju, a mówimy przecież o organizacji, która w zeszłym tylko roku przeprowadziła ponad 392 tys. tzw. aborcji, co stanowi rekordową liczbę. Jej dochód netto z tego powodu wyniósł ponad 178 mln dolarów – zaznaczył publicysta.

Z finansowania molocha, którego niemal cały model biznesowy opiera się na zabijaniu nienarodzonych dzieci, zrezygnowała administracja Donalda Trumpa. Za to Komisja Europejska nadal przelewa fundusze na haniebną działalność Planned Parenthood, którą zaczęła wspierać finansowo w 2005 roku. W latach 2022-2025 KE przekazała „fabryce śmierci” łącznie ponad trzy miliony euro.

– Kilkunastu europosłów z partii Bracia Włosi Giorgii Meloni napisało w tej sprawie interpelację do władz Komisji Europejskiej. Nie wydaje się jednak, aby Ursula von der Leyen zamierzała postąpić w tej sprawie tak, jak Donald Trump – powiedział felietonista Radia Maryja.

Całość felietonu red. Grzegorza Górnego można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj