fot. pixabay.com

Od września w szkołach obowiązuje dieta planetarna. A. Wawrzyniak: Stoją za tym organizacje ekologiczne, które twierdzą, że nie należy dbać o zdrowie naszych dzieci, tylko o planetę  

Dieta planetarna to całkowite odejście od dbania o zdrowie dzieci na rzecz ideologii. Tak uważa rzecznik NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych Adrian Wawrzyniak. Od rozpoczętego we wtorek roku szkolnego zaczęły obowiązywać zmiany w zasadach żywienia przedszkolaków i uczniów. W ich jadłospisach zostanie bardzo mocno ograniczone mięso, zwłaszcza wieprzowina i wołowina. Będą dozwolone produkty odzwierzęce, ale w małych, kontrolowanych ilościach. Produkty z białkiem zwierzęcym będą zastępowane białkiem rolślinnym, czyli strączkami. 

W zamyśle resortu zdrowia zmiany mają pomóc w przeciwdziałaniu otyłości wśród dzieci. Innego zdania jest jednak Adrian Wawrzyniak. Rzecznik rolniczej „Solidarności” ocenił, że za tymi zmianami najprawdopodobniej stoją pewne organizacje ekologiczne.

Tutaj nie da się oprzeć, że tak naprawdę stoją za tym jakieś organizacje ekologiczne, które przewracają świat do góry nogami i twierdzą, że dzisiaj nie należy dbać o zdrowie naszych dzieci, tylko trzeba dbać o planetę. I to pewnie było przyczyną, która doprowadziła, że dieta planetarna tak naprawdę została wprowadzona. Świat staje na głowie. Ideologia ekologiczna, ideologia „zbawiania planety” głęboko weszła w Unię Europejską. Wprowadzanie tego dzisiaj jest po prostu kuriozalne – ocenił Adrian Wawrzyniak.

Krzysztof Strobel, autor kanału na yt, zajął sie tematem wytycznych ministerstwa dot. szkolnego jadłospisu. Dotrał do informacji, że ekspertem w dziedzinie żywienia polskich dzieci w szkołach jest firma produkująca leki na otyłość.

–  „Dieta planetarna”, na którą powołuje się Ministerstwo Zdrowia, ma dokładnie jedno źródło: raport prywatnej komisji EAT-Lancet z Oslo. Zapłaciły za niego między innymi: fundacja IKEA — firma, która karmi blisko 600 milionów ludzi rocznie i przestawia swoją gastronomię na roślinną; Fundacja Rockefellera i fundacja kontrolująca Novo Nordisk — producenta Ozempicu i Wegovy, leków na otyłość – podkreślił Krzysztof Strobel.

Youtuber przedtswitł drogę, jaką raport trafił w ręce Ministerstwa Edukacji Narodowej.

W maju 2023 organizacje lobbingowe zorganizowały prywatną kolację z ministrami. Nie konferencję naukową. Nie konsultacje publiczne. Kolację. Skąd to wiem? Pochwalili się nią we własnym raporcie rocznym, na stronie 26. A w Polsce? Fundacja ProVeg wysłała ministerstwu siedem stron uwag z gotowym brzmieniem paragrafów, a gdy rozporządzenie było jeszcze projektem, ogłosiła publicznie: „Cieszymy się, że Ministerstwo Zdrowia uwzględniło nasze sugestie”. Dziś ta sama fundacja sprzedaje szkołom szkolenia z wdrażania przepisu, za którym lobbowała. Lobbowali za przepisem. Przepis wszedł. Kasują za dostosowanie do przepisu. W biznesie takiemu modelowi gratuluje się na konferencjach. I wisienka: cztery dni przed podpisaniem polskiego rozporządzenia EAT ogłosiło wygaszanie swojej norweskiej fundacji. Robota skończona: doktryna wpisana w prawo, wehikuł można zamknąć. Sejm? Żaden poseł nie podniósł ręki — to akt wykonawczy ministra. Unia? Żadna dyrektywa tego nie wymagała – wyjaśnił.

Krzysztof Strobel zwrócił się do ministerstwa o to, czy zostały przeprowadzone badania skuteczności diety oraz czy został przeprowadzony pilotaż programu.

– W piśmie z 13 lipca 2026 roku, sygnatura ZPN.0164.10.2026.KM, które jest odpowiedzią na moje pytania, resort przyznał, że Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego nie badał skutków zdrowotnych diety planetarnej u dzieci i młodzieży w polskiej populacji. Przed wydaniem rozporządzenia nie przeprowadzono również odrębnego programu pilotażowego w placówkach oświatowych. To odpowiedź na mój wniosek o dostęp do informacji publicznej, nie cudza opinia z internetu – zaznaczył twórca internetowy.

Nowe przepisy oprócz wątpliwych zmian mają też pozytywny aspekt, ponieważ objęły  asortyment szkolnych sklepików, eliminując między innymi żywność wysokoprzetworzoną. Jedynym dopuszczonym słodkim wyrobem w sklepikach ze śladową ilością cukru jest gorzka czekolada o zawartości minimum 70 procent suchej masy kakaowej.

RIRM/radiomaryja.pl

drukuj