(fot.PAP/EPA)

Polska może na tym stracić

Cypryjska prezydencja po serii spotkań dwustronnych ogłosiła, że nie ma szans na uchwalenie nowego siedmioletniego budżetu UE na tak wysokim poziomie, jak proponowała Komisja Europejska.

Teraz budżet zostanie okrojony. Polska może na tym stracić ponad 50 mld złotych. Najbardziej narażone na cięcia będą fundusze spójności z których finansowane są projekty infrastrukturalne takie, jak: sieć autostrad, infrastruktura kolejowa, portowa, lotnicza, teleinformatyczna i inne.

„Gdyby wcześniej ustalono polityczne i dyplomatyczne mechanizmy gwarantujące utrzymanie obecnego budżetu to nie mielibyśmy tego problemu w tej chwili. Nie rozprowadzono tego pomysłu wystarczająco dobrze z naszymi następcami, tzn. z prezydencją duńską, która niestety była gotowa obcinać nieco budżet i efekty mamy teraz przy prezydencji cypryjskiej. A przecież premier Donald Tusk obiecywał w czasie kampanii wyborczej 300 mld zł z unijnego budżetu. To ewidentne zaniedbanie rządu – unijny budżet był bowiem negocjowany w czasie polskiej prezydencji. Przypomnijmy, że zaniedbano również wyrównanie dopłat dla rolników” – powiedział Dariusz Sobków były ambasador tytularny Polski przy UE.

Niestety niektórzy polscy politycy i dyplomaci bardziej dbali o załatwienie sobie unijnych posad niż o korzystny budżet dla Polski. – zwraca uwagę Sobków.

„Jednym z elementów tych zaniedbań jest fakt, że polscy urzędnicy i politycy, którzy zajmowali się prezydencją, załatwili sobie pewne posady w Unii Europejskiej i w parę miesięcy po zakończeniu polskiej prezydencji rozjechali się już do nowych zadań jako urzędnicy UE, zamiast kontynuować pracę aż do kolejnej cypryjskiej. Wówczas to zachwiano brak ciągłości prac. Nie zadbano o to, co rozpoczęła Polska. Zostało zakończone m.in. dlatego, że wysocy urzędnicy i dyplomaci rozjechali się na posady unijne po zakończeniu polskiego gospodarowania w UE prezydencjiypowiedź ambasadora Dariusz Sobkowa:

Audio MP3
Pobierz

RIRM

drukuj