fot. PAP/Jakub Kamiński

E. Kopacz złożyła zeznania ws. nieprzeprowadzenia sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej

Była premier Ewa Kopacz zeznawała dziś jako świadek w śledztwie smoleńskim. Jeden z wątków, o który mogła być pytana, dotyczy identyfikacji w Moskwie ciał ofiar katastrofy. Ani sama Ewa Kopacz ani prokuratorzy nie ujawnili zakresu dzisiejszego przesłuchania. 

Cztery godziny trwało przesłuchanie w Prokuraturze Krajowej byłej minister zdrowia i byłej premier Ewy Kopacz.

– Zgodnie z ar 241 Kodeksu karnego nie mogę udzielać informacji na temat pytań rozmów i zakresu tej rozmowy – poinformowała Ewa Kopacz.  

Ewa Kopacz zeznawała jako świadek w śledztwie smoleńskim. Jednym z wątków tego postępowania są nieprawidłowości przy identyfikacji ciał i nieprzeprowadzenia w Polsce sekcji zwłok.

Przed kilkoma dniami ujawniono, że przeprowadzone ostatnio sekcje ofiar wykazały, że w trumnie generała Bronisława Kwiatkowskiego były szczątki jeszcze siedmiu innych osób, natomiast w trumnie generała Włodzimierza Potasińskiego były z kolei szczątki czterech innych osób.

Dziś pojawiły się kolejne szokujące informacje. W trumnie biskupa polowego Wojska Polskiego ks. bp. gen. Tadeusza Płoskiego odnaleziono tylko połowę jego ciała. Druga część znajdowała się w trumnie prawosławnego ordynariusza Wojska Polskiego ks. abp. gen. Mirona Chodakowskiego. Ciało arcybiskupa także nie zostało umieszczone w trumnie w całości. Póki co nie wiadomo, gdzie może znajdować się jego druga połowa. Istnieją podejrzenia, że mogła zostać pomylona z innym ciałem i spopielona.

Podobnie potraktowano ciało szefowej klubu PiS i byłej minister rozwoju regionalnego Grażyny Gęsickiej. Jej szczątki odnaleziono w kilku różnych trumnach.

Małgorzata Wassermann, córka Zbigniewa Wassermanna, który także zginął w katastrofie smoleńskiej, przewiduje, że to nie ostatnie tego typu informacje.

– Przy tej ilości zaniedbań, do których dopuścił się zarówno rząd Donalda Tuska, jak i Prokuratura Wojskowa zarządzana wówczas przez prokuratora Seremeta, spodziewam się, że opinia publiczna jeszcze nie raz usłyszy o „sporych trudnościach i wielkich nieprzyjemnościach” – powiedziała Małgorzata Wassermann.

Ewa Kopacz jest jednym z najważniejszych świadków w wątku dotyczącym nieprawidłowości przy identyfikacjach ciał ofiar katastrofy. Jako minister zdrowia była w pierwszych dniach po katastrofie w Moskwie i zapewniała opinię publiczna, że ona, a także polscy lekarze patomorfolodzy, byli przy sekcjach zwłok. Teraz okazuje się że to nieprawda.

– Pojechałam opiekować się rodzinami, które tam były, na moją własną prośbę i za zgodą premiera.  Taka była moja funkcja i taka była moja rola – stwierdziła dziś Ewa Kopacz.

Tę wersję Ewa Kopacz rozwinęła na jednym z portali społecznościowych.

Zostałam wyznaczona jako reprezentant rządu do spraw opieki nad rodzinami ofiar. Decyzja została podjęta na moją prośbę. To była moja jedyna rola tam na miejscu. Byli ze mną polscy lekarze, którzy w każdej chwili mogli zmierzyć ciśnienie czy poziom cukru. Podawaliśmy tym, którzy potrzebowali odpowiednie leki i przeprowadzaliśmy badania ekg – napisała była minister zdrowia w rządzie PO-PSL.

Prawnicy wskazują na konieczność wyjaśnienia rozbieżności w wypowiedziach byłej premier.

– Teraz kwestią organów ścigania jest wykazanie, czy te rozbieżności były celowe, czy wynikły w przypadku jakiegoś błędu, a jeżeli tak, to czy ten błąd był świadomy i celowo popełniony, czy raczej była to ludzka pomyłka – podkreśla prawnik dr Grzegorz Skrobotowicz.

Przed prokuratorem Ewa Kopacz powinna przedstawić spójną wersję tego, co robiła w Moskwie. Mecenas Stanisław Zapotoczny przypomina, że zeznania w prokuraturze są pod rygorem odpowiedzialności karnej.

– To będzie później dawało możliwość pociągnięcia jej do odpowiedzialności  karnej, jeżeli złoży fałszywe zeznania, albowiem prokuratura niewątpliwie  posiada różne dowody na temat stanu jej wiedzy, wynikające czy to z dokumentów czy z zeznań innych świadków  – tłumaczy mec. Stanisław Zapotoczny.

W sprawie identyfikacji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej i warunków ich sprowadzenia do Polski zeznawał już były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Wkrótce zeznania ma złożyć Donald Tusk. Śledczy zapewne zapytają byłego premiera o ustalenia, jakie podjęto z Rosjanami w sprawie prowadzenia śledztwa.

Tymczasem rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa uważa stawiane Rosjanom zarzuty związane z identyfikacją zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej za niewłaściwe.

– Szczątki ofiar tragedii smoleńskiej znajdowały się w Rosji przez niewiele dni. Identyfikacją zajmowali się upoważnieni urzędnicy z Polski i krewni tych, którzy zginęli. W wielu wypadkach potrzebna była do tego ekspertyza genetyczna. Rosyjscy specjaliści nie mieli po prostu na nią czasu, w tym również dlatego, że właśnie strona polska nalegała na jak najszybsze przewiezienie ciał do ojczyzny – mówi Maria Zacharowa.  

Andrzej Melak, brat Stefana Melaka, który zginął w katastrofie, zarzuca byłym ministrom rządu Donalda Tuska oddanie śledztwa smoleńskiego Rosjanom, w których interesie nie było ustalenie faktycznych przyczyn katastrofy.

– Zadowolono się tym, co mówili Rosjanie, a Rosjanie kłamali. Tak, jak kłamali w sprawie Katynia, tak przenieśli ten model postępowania na sprawę Smoleńska – wskazuje Andrzej Melak.

Postępowanie w prokuraturze może zakończyć się postawieniem zarzutów niektórym byłym ministrom i być może także premierowi. Politycy sprawujący władze w czasie, kiedy doszło do katastrofy smoleńskiej, mogą także stanąć przed Trybunałem Stanu.  

TV Trwam News/RIRM

drukuj