fot. Paweł Supernak

Część samorządów nie chce wydać Poczcie Polskiej spisu wyborców; twierdzą, że byłoby to niezgodne z prawem

Przygotowania do majowych wyborów prezydenckich napotykają na opór włodarzy wielu miast. Część samorządowców nie zgadza się na wydanie Poczcie Polskiej spisów wyborców. W ich ocenie byłoby to niezgodne z prawem.

Prezydenci Gdańska i Sopotu zapowiedzieli nawet, że złożą zawiadomienie do prokuratury w sprawie próby wyłudzenia danych osobowych. PiS chce, by zaplanowane na 10 maja wybory prezydenckie ze względu na pandemię koronawirusa odbyły się w formie korespondencyjnej. Ustawa w tej sprawie obecnie jest w Senacie.

Poczta Polska ma dostarczać obywatelom pakiety wyborcze oraz przekazywać karty wyborcze do obwodowych komisji, stąd wniosek o przekazanie spisów.

Radca prawny Krzysztof Dąbrowski uważa, że skoro termin majowy nie został odwołany, władze powinny umożliwić wyborcom oddanie głosu.

– Termin wyborów 10 maja jest terminem otwartym. Nie został on odwołany. Zarówno na rządzie, jak i samorządzie spoczywa obowiązek podejmowania działań zmierzających do przeprowadzenia tych wyborów. Składanie zawiadomień do prokuratury zdaje się być bardziej działaniem wymierzonym na zaognienie sporu niż na merytoryczne jego rozstrzygnięcie. Skoro termin nie został odwołany, wszystkie czynności powinny przebiegać tak, aby umożliwić wyborcom zagłosowanie 10 maja. Nie odbierajmy prawa do oddania swojego głosu. Niech obywatele zdecydują, czy chcą oddać swój głos w głosowaniu korespondencyjnym czy też nie – zaznacza Krzysztof Dąbrowski.

Poczta Polska poinformowała, że jej obowiązki wynikają z przepisów tarczy antykryzysowej 2.0 oraz decyzji premiera z 16 kwietnia 2020 r.

Szef rządu zlecił operatorowi podjęcie czynności niezbędnych do przygotowania, przeprowadzenia wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r.

RIRM

drukuj