Polacy świętowali 96. rocznicę Odzyskania Niepodległości

Uroczyste Msze św., marsze, koncerty i bieg w stolicy – tak Polacy świętowali w niedzielę 96. rocznicę Odzyskania Niepodległości.

W Warszawie na cześć odzyskania niepodległości przeszły dwa marsze. Po godz. 13.00 ulicami stolicy przeszedł prezydencki marsz „Razem dla Niepodległej”. Natomiast po godzinie 15.00 zebrał się największy marsz Polaków pod hasłem „Armia Patriotów”. To tę pokojową manifestację próbowali zakłócić chuligani. Uczestnicy marszu spokojnie dotarli jednak na błonia Stadionu Narodowego.

Manifestację poprzedziła Msza św. w kościele pod wezwaniem św. Barbary.

Adam Kondrakiewicz, prezes Stowarzyszenia KoLiber, przed marszem przypomniał, że niepodległość nie jest nigdy dana raz na zawsze. Podkreślił, że dziś także istnieją zagrożenia dla naszej suwerenności.

– Te zagrożenia, to nie jest dzisiaj głównie konflikt zbrojny, ale to jest model integracji europejskiej, która wpycha nas w jedno wielkie państwo europejskie. To jest duszenie naszej gospodarki przez nadmierny fiskalizm i biurokrację. To wreszcie szerząca się w mediach propaganda, która próbuje wpędzić Polaków w kompleksy. W świetle tych zagrożeń pomimo, że w wielu kwestiach bardzo się różnimy, nie możemy szukać wrogów głównie wśród nas. Dla obrony naszej niepodległości musimy działać na rzecz patriotyzmu, m.in. przez akcje edukacyjne, formacyjne – jak to robi wiele ze zgromadzonych tutaj organizacji. (…) Musimy także swoją postawą pokazywać na co dzień, że warto być patriotą, ponieważ są hasła, które nas łączą, takie jak: Bóg, Honor, Ojczyzna! – zaznaczył prezes Stowarzyszenia KoLiber.

W marszu udział wzięli także przedstawiciele innych państw m.in. Francuzi. Thibaut de Chassey, przywódca Odnowy Francuskiej, podkreślał, że Polaków i Francuzów łączy dziś wspólna tożsamość i walka przeciwko tym samym zagrożeniom.

– Te wszystkie zagrożenia, które dzisiaj zagrażają naszej ojczyźnie, wkrótce pojawią się u was. Masowa emigracja, która sprowadziła do nas 15 mln obcych przybyszów, będzie także zagrożeniem dla was, jeśli wasz naród nie przeciwstawi się w porę różnej maści lobbystom i skorumpowanym rządom. Również globalizacja w przebraniu tzw. „integracji europejskiej” jeszcze bardziej zaszkodzi wam wkrótce walutą euro, przeciwko której my walczymy, aby odzyskać naszą wolność. Wasz naród nie może być bierny! Tutaj, jak w innych mediach potrzebna jest rebelia. Dzisiaj, wasza liczebność tutaj i wasza młodość są wyraźnymi znakami, że Europejczycy jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa! Płonące tęcze są znakiem nadziei Polski i Europy! – mówił przywódca Odnowy Francuskiej.

Patriotyczna manifestacja przeszła z Ronda Dmowskiego, Alejami Jerozolimskimi na drugą stronę Wisły. Marsz zakończył się na Kamionku, w miejscu gdzie urodził się Roman Dmowski. Uczestnicy nieśli ze sobą biało- czerwone flagi i śpiewali patriotyczne pieśni.

Duża grupa anarchistów zaatakowała czoło marszu w okolicach ronda Waszyngtona. Jak podkreślał Robert Winnicki z Ruchu Narodowego, dopiero wówczas zaczęła reagować policja.

– Moim zdaniem doszło do „ustawki” policji, która puściła tam bojówkarzy lewicy, żeby po prostu zrobić zadymę – ocenił Robert Winnicki.

Witold Tumanowicz, organizator marszu, podkreślał, że z roku na rok manifestacje są coraz lepiej zabezpieczane.

– My, jako narodowcy, od wielu lat, z roku na rok jesteśmy coraz lepiej przygotowani i coraz lepiej organizujemy Marsz Niepodległości. To jest też przykład, że tak naprawdę tych incydentów była tego roku garstka. Absolutnie nie nadawałbym temu wielkiego znaczenia. Marsz Niepodległości przeszedł godnie, a przede wszystkim szczęśliwie i radośnie – zaznaczył Witold Tumanowicz.

Warto jednak zwrócić uwagę na to, jak byli traktowani organizatorzy wyjazdów na marsz. 11 listopada mieli problem z dotarciem do stolicy. Wcześniej natomiast byli nachodzeni i przesłuchiwani przez policję.

Robert Winnicki z Ruchu Narodowego podkreśla, że skala tych trudności, które stwarza władza, poprzez służby, którymi dysponuje – w tym roku, zdumiewa.

Na dowód odczytał sms-a od jednego z organizatorów.

– „Większość zorganizowanych wyjazdów oraz prywatnych samochodów z Warmii i Mazur, o których wiem, stoi na trasie, ponieważ policja stara się jak najbardziej opóźnić nasz przyjazd. Od siódmej do teraz – sms był pisany w południe – nie przejechaliśmy nawet 100 km . Policjanci śmieją się, że do Warszawy szybko nie dojedziemy lub nie dojedziemy wcale. Czekają nas kolejne kontrole w okolicach Łomży i przed Warszawą. Mundurowi nie mają żadnych powodów do przetrzymywania nas. Nie mamy pirotechniki, alkoholu czy niebezpiecznych narzędzi. Polecenia wykonujemy przyzwoicie. Tragedia”. Jeden z wyjazdów z Białegostoku był kontrolowany 5 razy. Na czym to polega? Na tym, że autobus jest przetrzymywany przez półtorej godziny, do środka wpuszczane są psy, które wprawiają ludzi w stan zdenerwowania, policja podwyższa ciśnienie – to wszystko jest na polityczne zamówienie – stwierdził Winnicki.

Jak co roku, media mainstreamowe przeprowadziły wokół marszu akcję dezinformacji. Dr Krzysztof Kawęcki, wiceprezes Prawicy RP powiedział, że przypomina to manipulacje mediów z poprzedniego systemu.

– Kilka lat temu płonący wóz TVN-u, który dziwnym trafem, w dziwnych okolicznościach tam się właśnie znalazł, później ta płonąca tęcza, później jakieś zamieszki – często już poza tym głównym nurtem Marszu Niepodległości. To ma wytworzyć właśnie taką atmosferę; obraz, że Marsz Niepodległości to jest ta ekstrema, to te wybryki chuligańskie. Tego typu zdarzenia przypominają to, co było już w komunie, w PRL-u. Przecież wszystkie niezależne manifestacje, także te związane z 11 listopada, organizowane przez opozycję demokratyczną, bo w latach ’70 opozycja takie marsze organizowała; chociażby w Warszawie w 1978 roku była wielka manifestacja. Wtedy właśnie te komunistyczne, PRL-owskie media pisały, że jest to właśnie ekstrema – tłumaczy dr Krzysztof Kawęcki.

Marsz „Armia patriotów” transmitowała TV Trwam.

RIRM

drukuj