fot. PAP

Polacy liderami efektywności pracy w Europie?

Polscy pracownicy są liderami wzrostu wydajności w Europiewynika z danych OECD i Eurostatu za 2012 r. Związkowcy z NSZZ „Solidarność ” podkreślają, że jest to kolejny dowód na to, że pracodawcy, wykorzystując kryzys, sztucznie zaniżają wynagrodzenia.

Według unijnego urzędu statystycznego w ubiegłym roku efektywność naszej pracy wzrosła o 5,6 proc. Z kolei Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju mówi o wzroście na poziomie 4,1 proc. Związkowcy zestawiają te wskaźniki ze wzrostem płac. W 2012 roku realne wynagrodzenie w Polsce zmalało o 0,6 proc., a w 2011 wzrosło zaledwie o 0,2 proc.

– My ciągle podkreślamy, że Polacy pracują więcej i dłużej niż Niemcy, bo pracujemy ponad 2000 godzin, kiedy Niemcy nie pracują nawet 1500. Jest wzrost wydajności, a tutaj pracodawcy bronią się za wszelką cenę przed wzrostem płacy minimalnej; chcieliby, aby nasi pracownicy brali zwykłą jałmużnę, a nie godne wynagrodzenie.  To są tylko kolejne argumenty do naszych dni protestu, do naszych postulatów, które są niezmienne od ponad roku – wyjaśnia Tadeusz Majchrowicz.

Profesor i poseł Józefa Hrynkiewicz, członek sejmowej komisji polityki społecznej stwierdziła, że osoby zatrudnione w Polsce – nawet w pełnym wymiarze pracy – są w stanie zarobić jedynie na siebie. Tymczasem jak podkreśla, nasza płaca minimalna powinna wynieść ok. 2700 zł.

– Według obliczeń specjalistów okazuje się, że nasza średnia płaca powinna według standardów, które byłyby stosowane przeciętnie w UE – wynosić dzisiaj ok. 5200-5300 zł, a najniższe wynagrodzenie, przy dostosowaniu do standardów Międzynarodowej Organizacji Pracy, 50 proc. tego, czyli ok. 2700 zł. Teraz, jak trzeba pokazać skutek tego, co się stało – dowolne obniżanie wynagrodzeń doprowadziło do tego, że wpadliśmy w Polsce w coś, co w ekonomii nazywa się „równowagą na poziomie niskiego wynagrodzenia”, czy „równowagą na poziomie ubóstwa” – ocenia profesor.

NSZZ „S” w swoim raporcie zwraca też uwagę, że problemem polskiego rynku pracy jest duża liczba osób zatrudnionych na czas określony – to aż 27 proc. pracowników, czyli niemal dwa razy więcej niż średnia unijna – 14, 2 proc.

Związkowcy chcieli, aby rząd ograniczył możliwość stosowania tzw. umów śmieciowych. To jednak nie nastąpiło, czego efektem było wycofanie się przedstawicieli trzech central związkowych z udziału w obradach Komisji Trójstronnej.

Na piątek planowane jest spotkanie szefa „S” Piotra Dudy z przewodniczącym PE Martinem Schulzem. Zostanie złożona skarga na polski rząd, który jak powiedział Tadeusz Majchrowicz – łamie konwencje międzynarodowe i nie przestrzega prawa obowiązującego w Europie.

– Mamy nadzieję, że do takiego spotkania dojdzie, gdzie trzej szefowie central związkowych złożą formalną skargę na polski rząd. Chcemy, aby przewodniczący PE dowiedział się, jak jest naprawdę w Polsce, bo żyją w pewnej ułudzie, słuchając premiera Donalda Tuska i innych polityków, że „Polska jest zieloną wyspą”. Bo kiedy słyszymy, że nie było kryzysu, że nie ma kryzysu, to tak troszeczkę dziwnie brzmi, że wychodzimy z czegoś, czego nie było – zauważa Tadeusz Majchrowicz.

RIRM 

drukuj