fot. pl.wikipedia.org

Polacy domagają się reparacji za II wojnę światową

Sprawa reparacji wojennych ze strony Niemiec nie cichnie. Choć strona polska nie wystąpiła oficjalnie z wnioskiem o wypłacenie odszkodowania, to pojawiają się już pierwsze rządowe analizy. Reparacji domaga się także większość polskiego społeczeństwa.

Nie cichnie dyskusja nad reparacjami wojennymi. Niemcy jak dotąd nie wypłaciły Polsce odszkodowania za zniszczenia wyrządzone podczas II wojny światowej. Jak mówi minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski, temat jest trudny.

– W Ministerstwie Spraw Zagranicznych dokonaliśmy wstępnych analiz i te analizy prawne nie są jednoznaczne, ponieważ sprawa jest zagmatwana od kilkudziesięciu lat – podkreśla Witold Waszczykowski.  

Rząd PRL w 1953 r. zrezygnował z odszkodowań. Rzecz w tym, że Polska nie była wówczas krajem suwerennym, tylko podległym Związkowi Radzieckiemu. Ponadto decyzja ta najprawdopodobniej dotyczyła rezygnacji z odszkodowań od NRD, czyli części Niemiec leżącej w radzieckiej strefie wpływów. Na obecną chwilę nie wiadomo nawet, jak wielkie reparacje należą się Polsce.

– Należałoby przede wszystkim dokonać bilansu drugiej wojny światowej, ocenić straty. Takie bilanse były robione w niektórych latach – wskazuje szef MSZ.

Bilans strat był wykonywany między innymi w roku 2004, na polecenie ówczesnego prezydenta Warszawy śp. Lecha Kaczyńskiego. Wtedy wysokość reparacji miała sięgać 45 miliardów dolarów. Ile dzisiaj? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że odszkodowania od Niemców oczekują Polacy. Za zniszczenie Polski – 63 proc. pytanych w badaniu ośrodka IPSOS na zlecenie Wiadomości TVP, za ludobójstwo Polaków – 68 proc. badanych.

– Niemcy nie chcą tego dostrzegać. Dla polskiego społeczeństwa, dla polskich rodzin, jest to sprawa naturalna, że jeśli ktoś wyrządził nam tak ogromne straty, powinien przynajmniej w jakiejś mierze nam za to zadośćuczynić – zwraca uwagę historyk dr Robert Derewenda.

Zaskakuje więc stanowisko tzw. opozycji totalnej, której przedstawiciele albo od tematu się odcinają albo wyrażają sprzeciw wobec negocjacji w sprawie odszkodowań ze strony Niemiec.

– W tym momencie wszyscy powinniśmy mówić jednym głosem, a tu nagle okazuje się, że zza pleców wychodzi polityk Platformy Obywatelskiej (np. pan Szejnfeld), który, można powiedzieć, wbija nam nóż w plecy i reprezentuje stronę nam nieprzychylną – mówi poseł Prawa i Sprawiedliwości Dorota Arciszewska-Mielewczyk.

Na wniosek posła Arkadiusza Mularczyka Biuro Analiz Sejmowych ma oszacować możliwość ubiegania się o reparacje. Na jego wniosek odpowiedziały już władze w Berlinie, które stwierdziły, że choć poczuwają się do politycznej, moralnej oraz finansowej odpowiedzialności za II wojnę światową, to jednak kwestia reparacji dla Polski została już uregulowana.

TV Trwam News/RIRM

drukuj