fot. PAP

Pod sztandarem reliktów przeszłości

Pod transparentami Komunistycznej Partii Polski i z flagami Związku Sowieckiego – tak w Warszawie lewica obchodziła 1 maja. Policja nie interweniowała, choć prawo zakazuje propagowania symboli totalitaryzmu zarówno hitlerowskiego jak i komunistycznego.

Przy okazji warto przypomnieć, że 1 maja jest w naszym kraju świętem państwowym od 1950 roku. W Niemczech ustanowił je Adolf Hitler w 1933 roku.

1 maja, na placu Zbawiciela w Warszawa, kilkudziesięciu policjantów w pełnym rynsztunku strzegło tęczy (symbolu seksualnych dewiacji). Kiedy w kierunku instalacji leciały jaja funkcjonariusze brutalnie reagowali. Były zatrzymania.

Kilka godzin wcześniej na Rondzie de Gaulle’a (naprzeciwko dawnego budynku KC PZPR) grupa komunistycznych niedobitków demonstrował swą miłość do zbrodniczego systemu. Nikt im nie przeszkadza, policji nie było widać.

Ten spektakl powtarza się co roku. 1 maja w centrum Warszawy zobaczyć można flagi z sierpem i młotem, wyznawcy komunizmu chętnie i bez skrępowania pozują na tym tle.

Komunistyczna Partia Polski odwołuje się do idei Marksa i Lenina, a jej symbole to sierp i młot oraz czerwony sztandar. Choć prawo zabrania propagowania totalitaryzmu, w tym komunizmu, działa ona bez przeszkód, co ciekawe za zgodąprokuratury. Śledczyw Sosnowcu umorzyli niedawno postępowanie wobec KPP.

Po proteście posła PiS Bartosza Kownackiego Prokuratura Generalna nakazała ponowne rozpatrzenie sprawy. To, że współczesna KPP jest historyczną i ideową spadkobierczynią partii nielegalnie działającej przed wojną jest oczywiste – mówi dr Witold Wasilewski.

Możliwość legalnej działalnościKomunistycznej Partii Polski w wolnej Polsce trudno uznać za incydent. Sądowa tradycja uniewinniania funkcjonariuszy komunistycznego państwa – ostatni przykład Stanisława Kani czy kult pomników Armii Czerwionej wskazują, że zbrodniczy system 25 lat temu tylko pozornie umarł.

 

 

TV Trwam News

drukuj