fot. ACN Polska

PKWP: Pojazdy są niezbędnymi narzędziami umożliwiającymi kapłanom ewangelizację w różnych zakątkach świata

W wielu miejscach na świecie chrześcijanie mogą uczestniczyć w Eucharystii jedynie raz na jakiś czas. Osoby duchowne mają niekiedy trudności z dotarciem do poszczególnych wspólnot. Dlatego istotne jest wsparcie w postaci sfinansowania różnego rodzaju pojazdów, które są niezbędnymi narzędziami umożliwiającymi ewangelizację – zaznacza Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie.  

Gdy idziemy w niedzielę do kościoła, najczęściej nie zastanawiamy się, jak mamy dobrze. Żyjąc w dużym mieście możemy wręcz wybierać godzinę Mszy św. od samego rana do późnego wieczora. Żyjąc na wsi, czasem musimy włożyć nieco więcej wysiłku, by dojechać do swojej parafialnej świątyni i tu wybór jest już mniejszy, ale zazwyczaj jednak jest.

Jest jednak wiele takich miejsc na świecie, gdzie katolik ma możliwość uczestniczyć w Eucharystii jedynie co jakiś czas. Zależy to nie tylko od tego, jak duża jest parafia, a te niejednokrotnie porównywalne są do jednego lub kilku polskich województw.

By kapłan mógł dotrzeć do wiernych, niezbędny jest odpowiedni pojazd. Dlatego właśnie jednym z ważnych obszarów działania Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie jest współfinansowanie środków lokomocji. W ciągu ostatniego roku PKWP było w stanie zapewnić osobom zakonnym, księżom i katechistom w sumie 266 pojazdów mechanicznych, 119 motocykli, 266 rowerów i 12 łodzi, aby mogli oni zapewnić opiekę duszpasterską swym parafianom.

Archipelag Andamanów i Nikobarów to łańcuch około 572 wysp na Oceanie Indyjskim, należących do indyjskiego terytorium związkowego. Tylko 37 z nich jest zamieszkałych. Jednak nawet na nich ponad jedna trzecia obszaru jest rezerwatem lasów deszczowych. Mieszkańcy należą do wielu różnych rdzennych plemion, z których część jest całkowicie odizolowana, odrzucając prawie zupełnie kontakt ze światem zewnętrznym. Od lat 70. XX wieku w wyniku migracji z lądu stałego Indii, liczba ludności na wyspach rośnie. Obecnie populacja liczy około 380 tys. osób – jedna trzecia z nich mieszka w stolicy kraju, Port Blair.

Katolicka diecezja Port Blair liczy około 34 tys. katolików, z których prawie wszyscy są Nikobuzami. 16 parafii jest rozproszonych na kilku wyspach, a w ich obrębie znajduje się ponad 500 małych wspólnot chrześcijańskich. Aby podróżować między wyspami, księża potrzebują łodzi. Na samych wyspach są jednak długie i trudne do pokonania drogi. Prawie żadna z parafii nie ma samochodu, a powszechnie eksploatowane stare rowery i motorowery zużywają się szybko ze względu na wyboiste drogi. W ubiegłym roku administrator diecezji poprosił PKWP o wsparcie finansowe w zakupie 10 nowych motorowerów do pracy duszpasterskiej. Dzięki hojności naszych dobroczyńców, mogliśmy szybko przekazać mu darowiznę w wysokości 9 tys. euro i motorowery zostały już zakupione. Tak więc teraz księża mogą ponownie dotrzeć do wiernych katolickich w rozproszonych na wyspach wioskach. Dziesięciu kapłanów, którzy skorzystali z tych nowych motorowerów, wyraziło swoją serdeczną wdzięczność. Także parafianie są szczęśliwi, gdyż dzięki tej pomocy diecezja może teraz na przykład zintensyfikować swoje działania na rzecz młodzieży i zasadniczo łatwiej oraz częściej docierać do wiernych.

Gdy zachorujemy, najczęściej po prostu idziemy do lekarza. W europejskich warunkach mamy łatwy dostęp do służby zdrowia. Często na nią narzekamy, nie zdajemy sobie jednak sprawy, jak mamy dobrze. Podobnie z edukacją. Dla nas czymś normalny i oczywistym jest, że dzieci chodzą do szkoły. Czy jednak mamy świadomość, że nie każdy młody człowiek ma taką możliwość?

Siostra Shobka Rani Talari uśmiecha się, gdy wsiada na swój nowy motorower. Nie zniechęcają jej kiepskie drogi, które często musi pokonywać w dżungli. Pracuje na misji w Chhaygaon, która znajduje się w archidiecezji Guwahati, w zubożałej północno-wschodniej części Indii. Zawsze jest w drodze, ponieważ jest „siostrą objazdową”, co oznacza, że dzień po dniu odwiedza ludzi mieszkających w odległych wioskach. Jej pomoc jest bardzo potrzebna. W osadach tych, z których wiele znajduje się w dżungli, nie ma opieki medycznej, prądu i praktycznie nikt nie umie czytać i pisać. Ubóstwo jest ogromne, panują złe warunki sanitarne i higieniczne, a rodziny mają wiele problemów do rozwiązania. Powszechne są małżeństwa nastolatków, a dzieci są pozostawione same sobie, podczas gdy ich rodzice pracują, starając się wspólnie wykarmić rodzinę. Jednak uprawy na ich małych polach często padają ofiarą dzikich słoni lub innych zwierząt.

Siostra Shobka Rani Talari odwiedza te rodziny i sprawdza, czy któryś z chorych wymaga leczenia. Rozmawia z ludźmi i daje im ważne rady, aby upewnić się, że pozostaną zdrowi. Uczy ich, jak lepiej gospodarować pieniędzmi, a także przekonuje rodziców do posyłania dzieci do szkoły – ich jedyną nadzieję na dalszy rozwój i poprawę warunków życia. Jej współsiostry ze Zgromadzenia Córek Opatrzności Bożej prowadzą małą szkołę z internatem, aby umożliwić edukację nawet tym dzieciom, które mieszkają w odległych wioskach. Ona sama prowadzi wiejską szkołę dla 100 uczniów. Często wymaga to dużej siły perswazji, ponieważ wielu rodzicom trudno jest zrozumieć, dlaczego nauka jest konieczna. Zakonnica pracuje również z 80 kobietami, aby wspomagać je w pomaganiu innym kobietom – zapewniając im opiekę w czasie ciąży i porodu, wspierając je w wychowywaniu dzieci i kształcąc w zakresie zagrożeń związanych z nadużywaniem alkoholu czy paleniem tytoniu.

Pomoc ta stała się jeszcze bardziej potrzebna w czasie pandemii koronawirusa.

„Mogłyśmy wesprzeć 320 rodzin, które były w poważnej potrzebie” – relacjonuje s. Lilly Urakadan, matka przełożona Zgromadzenia Córek Opatrzności Bożej.

Ponadto, siostry założyły w swojej szkole ośrodek kwarantanny, w którym udzielają schronienia osobom, które muszą się izolować z powodu zachorowania na COVID-19. Indie znajdują się na trzecim miejscu wśród krajów, które najbardziej ucierpiały w wyniku pandemii.

Siostra Shobka Rani czasami składa wizyty lokalnym władzom, aby „ruszyć sprawy do przodu”. Po tym, jak wioskę kilka razy nocą zaatakowały słonie, zaaranżowała np. oświetlenie zasilane energią słoneczną. Od tego czasu zwierzęta trzymają się z dala od zabudowań. Ponadto, jedna z dróg, która jest w złym stanie, zostanie ostatecznie poprawiona w 2021 roku. Wszystko to stanowi duży postęp w słabo rozwiniętym i zaniedbanym regionie.

Najważniejsza jest jednak opieka duszpasterska. Zakonnice ściśle współpracują z miejscowym księdzem. W tym regionie Kościół jest jeszcze młody, a jego członkowie, należący do różnych tubylczych grup etnicznych, przeszli na chrześcijaństwo z tradycyjnych religii plemiennych. Są oni pełni żarliwości religijnej i entuzjastycznie uczestniczą w życiu kościelnym, ale potrzebują kogoś, kto będzie im towarzyszył i wspierał ich na tej drodze. Obecnie nie ma możliwości, by Eucharystia sprawowana była co niedzielę w każdej z odległych wiosek, dlatego też wierni spotykają się na nabożeństwach. Ważną rolę w głoszeniu i umacnianiu wiary odgrywają katechiści. Za ich edukację i formację odpowiedzialne są również siostry zakonne.

Bez środka lokomocji praca „siostry objazdowej” jest dość uciążliwa. Dzięki wsparciu Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, które przekazało na ten cel 930 euro, udało się wreszcie zakupić motorower.

„Ponieważ s. Shobka Rani ma już pojazd, udało jej się podwoić liczbę wizyt w wioskach. Jesteśmy niezmiernie wdzięczne za Państwa hojną pomoc. Wszyscy drodzy dobroczyńcy, możecie być pewni naszych modlitw. Proszę, módlcie się za nas, abyśmy zawsze chętnie głosiły Królestwo Boże poprzez nasze słowa i czyny” – mówi matka przełożona Zgromadzenia Córek Opatrzności Bożej.

Aby głosić Słowo Boże, trzeba mieć komu głosić. Aby mieć komu, trzeba do niego dotrzeć. Aby dotrzeć, trzeba mieć na czym. Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie otrzymuje z każdego kontynentu co roku wnioski o sfinansowanie zakupu różnego rodzaju pojazdów: ciężarówek, samochodów, motocykli, rowerów, łodzi lub – w szczególnie trudnych regionach górskich – mułów. Są to konkretne i niezbędne narzędzia umożliwiające ewangelizację, a dla wielu zwyczajną duszpasterską pracę. Myśląc o misjach, miejmy tego świadomość.

Kinga Waliszewska/ACN Polska/radiomaryja.pl

drukuj