fot. PAP

PiS, SP i SLD zapowiadają walkę o przedterminowe wybory

Kluby Prawa i Sprawiedliwości, Sprawiedliwej Polski i Sojuszu Lewicy Demokratycznej domagają się skrócenia kadencji władz samorządowych, wybranych w niedzielnych wyborach. Zapowiadają inicjatywę ustawodawczą, która miałaby doprowadzić do przedterminowych wyborów. To reakcja na przedłużający się czas liczenia głosów oraz ogłoszenia ostatecznych wyników głosowania.

Prezydent Bronisław Komorowski apeluje o uspokojenie dyskusji dotyczącej liczenia głosów. Zapewnia, że będą one skutecznie i uczciwie policzone, mimo że zawiódł system komputerowy. Dodał, że gwarantami bezstronności są członkowie Państwowej Komisji Wyborczej.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński zauważa jednak, że istotą tego co się dzieje, nie jest niewydolność systemu informatycznego, ale to, co nastąpiło na szczeblu komisji obwodowych.

– Tutaj jest istota sprawy. Ci, którzy proponują, żeby to przeliczyć ręcznie nie dotykają istoty rzeczy. Mówię to, jako przedstawiciel partii, która wedle badań oraz wedle obecnych, a biorąc pod uwagę duże miasta, także przyszłych wyników, wygrała te wybory. Wcale niewykluczone, że wygramy je także w ostatecznym rachunku. Nie możemy się zgodzić na sytuację, która otwiera drogę do czegoś, co bym określił jako zmianę ustroju. W tym momencie pierwszą wartością jest doprowadzenie do tego, żeby w Polsce były uczciwe wybory, a to oznacza podtrzymanie ułomnej pod wieloma względami, ale jednak demokracji – powiedział prezes Jarosław Kaczyński.

Postulat przeprowadzenia nowych wyborów to odpowiedź na pojawiające się zastrzeżenia, dotyczące działań PKW. W Szczecinie system informatyczny wskazał zwycięzcę wyborów na prezydenta miasta, którego w ogóle nie było na liście kandydatów.

W Krakowie są rozbieżności między głosami policzonymi ręcznie, a wynikami wygenerowanymi przez system. W województwie świętokrzyskim PSL miało wygrać wybory do wielu sejmików, mimo że wojewódzka komisja wyborcza w Kielcach nie wysłała PKW żadnego protokołu. Do tego dochodzi informacja o dużej skali nieważnych głosów. W niektórych miejscach osiąga ona nawet do 40 procent.

Jarosław Gowin ze Sprawiedliwej Polski powiedział, że dowodów na nierzetelność wyborów dostarczają także sami kandydaci.

– Jedna z kandydatek Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej sfotografowała wyniki w dwóch komisjach obwodowych, gdzie łącznie uzyskała 60 głosów całej dzielnicy. We wszystkich komisjach obwodowych uzyskała 15 głosów, a to jest bardzo szczególny rodzaj matematyki. Jeżeli pan prezydent Komorowski uważa, że należy takie reguły matematyczne stosować, to polecamy mu zapoznanie się z wynikami tej kandydatki – powiedział Jarosław Gowin.

W związku z zaistniałą sytuacją kluby PiS-u, SP i SLD zaapelowały do wszystkich komitetów wyborczych o wyznaczenie ekspertów do przeprowadzenia audytu procedur wyborczych.

RIRM

drukuj