fot. PAP/EPA

PE chce mechanizmu „pieniądze za praworządność”

Parlament Europejski chce mechanizmu „pieniądze za praworządność”. W środę europosłowie głosowali nad rezolucją w tej sprawie.

Rezolucja Parlamentu Europejskiego przewiduje karanie państw odbieraniem unijnych środków w przypadku naruszenia zasady praworządności. Sprzeciw polityków Prawa i Sprawiedliwości oraz węgierskiego Fideszu pokazuje, że to narzędzie nacisku na Polskę i Węgry.

– Obecne zaostrzenie tonu Brukseli przypada na prezydencję niemiecką – zauważa politolog, prof. Tadeusz Marczak.

To prezydencja niemiecka stoi za propozycją mechanizmu nazywanego „pieniądze za praworządność”. Wśród polityków obozu władzy ten projekt odbierany jest jako działanie bezprawne.

– Forsowany projekt, który został zaprezentowany przez prezydencję niemiecką, w sposób oczywisty łamie dotychczasowe traktaty, prawo – podkreśla europoseł Patryk Jaki.

W środę o tym mechanizmie politycy dyskutowali na sejmowej komisji ds. Unii Europejskiej.

– Aktualnie proponowane przez prezydencję rozwiązania nie odzwierciedlają postanowień Radu Europejskiej – wskazuje minister ds. europejskich Konrad Szymański.

Rozporządzenie, jakie zostało przygotowane przez prezydencję niemiecką, operuje terminami bardzo niejasnymi, na co Polska nie może się zgodzić.

– Nasze doświadczenie ostatnich lat mówi jednoznacznie, że niejasność może być wykorzystana w każdym momencie przeciwko interesom finansowym wybranych państw członkowskich Unii Europejskiej – mówi minister Konrad Szymański.

To, w jaki sposób unijne elity potrafią traktować inne państwa, pokazuje wypowiedź wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego Katariny Barley o głodzeniu Węgier. Niemiecka polityk nie przeprosiła za swoje słowa. Więcej, chce stworzenia takiego mechanizmu, który nie uderzy w obywateli, ale pozbawi  rządy decydowania o tym, kto te środki otrzyma.

„Chcemy, by konsekwencje wyciągano wobec rządów, które z premedytacją łamią zasady, a nie wobec obywateli tych krajów” – mówi Katarina Barley, wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego.

– Póki co przepisy Unii Europejskiej przewidują karanie państwa członkowskiego, rozumianego jako członek Unii Europejskiej. Nie ma rozróżnienia pomiędzy obywatelami a rządami –  zauważa adwokat, Iwona Tworzydło-Woźniak.

Dodaje, że dziś w prawie UE istnieje już procedura art. 7, której także ostatecznym narzędziem jest kara finansowa. Nowy mechanizm – ocenia adwokat – oznaczałby podwójne karanie, co jest niezgodne z prawem.

Katariny Barley broni m.in. europoseł Magdalena Adamowicz, związana z opozycją.

„Kiedyś Katarina Barley (…) powinna dostać polskie odznaczenia za walkę dla Polski” – pisze na Twitterze europoseł Magdalena Adamowicz.

O nową propozycję unijnego mechanizmu pytana była wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Viera Jourova. Twierdzi ona, że rozporządzenie, nad którym toczą się prace, dotyczy bardziej przetargów publicznych i korupcji.

 „W tej dziedzinie nigdy w Polsce nie widzieliśmy dużych problemów. Nie mogę teraz osądzić, czy można by go uruchomić przeciw Polsce, czy nie” – mówi Viera Jourova.

Prof. Tadeusz Marczak tłumaczy, że mechanizm „pieniądze za praworządność” tylko pozornie leży w interesie Niemiec. Pieniądze, jakie trafią w ramach unijnych funduszy na Polskę i Węgry, wracają przecież do krajów starej Unii.

– Próba ograniczenia owych dotacji,  czy ich zupełnego zniwelowania, będzie de facto uderzeniem w interesy gospodarki niemieckiej – podkreśla prof. Tadeusz Marczak, politolog.

Do negocjacji nad nowym mechanizmem o praworządności ma wrócić Rada Europejska.

 

TV Trwam News

drukuj