fot. pixabay.com

Parlament Europejski dostrzegł rangę problemu związanego z dekarbonizacją?

Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie bezpieczeństwa dostaw energii w Unii Europejskiej. Kwestia skomplikowanej polityki klimatyczno-energetycznej Wspólnoty dotyczy m.in. sprawy unijnego podejścia do węgla, a także kosztów związanych z tzw. zielonymi rewelacjami.

Posłowie do Parlamentu Europejskiego odmieniają słowo „dekarbonizacja” przez wszystkie przypadki. Szczególnie jeśli chodzi o problem osiągania przez Unię Europejską neutralności klimatycznej do roku 2050. Trzeba przyznać, że w przyjętym w tym tygodniu tekście politycy widzą rangę problemu. Podkreślają, że dekarbonizacja powinna uwzględniać specyfikę państw członkowskich i ich regionów, w tym najbardziej oddalonych terytoriów Europy i regionów objętych Funduszem na rzecz Sprawiedliwej Transformacji, ich poziom dostępu do źródeł różnych rodzajów czystej energii, potrzeby ich przemysłu i podatność ich obywateli na zagrożenia, aby zapewnić sprawiedliwą transformację. A to jednak dość skomplikowany problem, zwłaszcza jeśli chodzi o podejście wielu obywatelu Europy, w tym z Polski.

Z jednej strony widać, że głosujący za tekstem politycy bardzo chcą utrzymać bezpieczeństwo energetyczne dzięki tworzeniu synergii między ambicjami klimatycznymi, warunkami geograficznymi i naturalnymi oraz realiami gospodarczymi i społecznymi. Z drugiej jednak, aspekt finansowy transformacji klimatyczno-energetycznej mówi sam za siebie. Wiadoma kondycja Unii Europejskiej w tym temacie, a jeśli o realiach społecznych mowa, to problem inwestorów prywatnych, mając na uwadze ciągłe aspiracje klimatyczne Wspólnoty, dają się we znaki. Co ciekawe, już w punkcie trzecim przyjętej podczas lipcowej sesji w Strasburgu rezolucji sygnatariusze tekstu podkreślili, że obecna sytuacja geopolityczna i utrzymujące się niebezpieczne zależności w dostawach energii uwypuklają potrzebę zmiany sposobu postrzegania bezpieczeństwa energetycznego.

Dawid Nahajowski/RIRM

drukuj