fot. PAP/EPA

Olaf Scholz nie chce zwiększenia wydatków na obronność

Kanclerz Niemiec, Olaf Scholz, krytykuje propozycję ministra gospodarki o podwyższeniu wydatków na obronność do trzech i pół procent PKB. Pomysł swojego koalicjanta nazywa „niedojrzałym”.

Zwiększenie wydatków na obronność – to warunek, jaki Europie stawia prezydent elekt Stanów Zjednoczonych. Donald Trump apeluje do sojuszników ze Starego Kontynentu o wzięcie na swoje barki większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo.

Polska wydaje ponad cztery procent PKB na obronność – najwięcej w Sojuszu Północnoatlantyckim.

Minimum wyznaczonym przez NATO jest dwa procent. Być może w czerwcu podczas szczytu w Hadze zapadnie decyzja o podniesieniu progu do trzech procent. Warunek dwóch procent na obronę Niemcy spełniły dopiero w tym roku. Dla kanclerza Niemiec Berlin mógłby się na tym poziomie zatrzymać.

Olaf Scholz skrytykował bowiem propozycję ministra gospodarki, Roberta Habecka – swojego koalicjanta – o podwyższeniu wydatków na obronność do trzech i pół procent PKB. Budżet na obronę zostałby tym samym podwojony – z 80 do 140 miliardów euro. Kanclerz Scholz stwierdził, że to „niedojrzały” pomysł.

TV Trwam News

drukuj